sobota, 22 grudnia 2018

Obecność

Jezus przychodzi do nas, Jezus przychodzi w nas. Dobrze jest, w tym ostatnim tygodniu przygotowań do Bożego Narodzenia zatrzymać się nad tą myślą. Choć przecież przyjście Jezusa w nas nie jest związane z Bożym Narodzeniem i nie dokonuje się ono w tym czasie jako coś nowego. Już od chrztu Bóg jest zawsze w nas, aby przekształcać duszę Swoją łaską.

Nie myślimy o tym wystarczająco: bo gdyby ta myśl zawsze była w nas obecna, trwalibyśmy w ciągłej adoracji Boga żyjącego w nas. Przygotowanie do Bożego Narodzenia, tajemnica Emanuela – Boga-z-nami – sprawia, że przypominamy sobie o obecności Boga w naszych duszach.

Luigia Tincani

środa, 19 grudnia 2018

Nie będziesz mówić

Nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym się to stanie (Łk 1,20) 

Nasza mała wiara nie blokuje projektów, które Bóg mnoży dla swoich dzieci. Kiedy jesteśmy w stanie zobaczyć działanie Boga w swoim życiu i w historii ludzkości, brakuje nam słów, by mówić, kiedy On mówi; i czekamy, by każde ze słów Boga dopelniło się „w swoim czasie”, w obrębie Bożego planu.

Elena M. (tlum. ms)

piątek, 14 grudnia 2018

Co czytamy

Czytamy bardzo różne rzeczy, w zależności od zainteresowań, czasu, rodzaju pracy, wykształcenia, znajomości języka, wieku, miejsca przebywania, zajęć obowiązkowych i dodatkowych, sugestii sióstr… (Przeważnie stwierdzamy, że czytamy za mało).
Ale ostatnio nasze siostry były w Polsce, a z nimi przyleciały dwie książki; obie bardzo ciekawe, ale najciekawsze jest ich zestawienie. Kiedy zobaczyłam je na stole, wyobraziłam sobie, że mogły rozmawiać, lecąc w jednej walizce – i ta rozmowa z pewnością byłaby bardzo ciekawa!
Jedna z nich to „Wszechświat w twojej dłoni” Christofe’a Galfarda; bo kiedy byłam z wizytą u mojej mamy, to zaczęłam czytać, ale nie skończyłam; więc poprosiłam o pożyczenie. Książka o Wszechświecie, o działającym w nich siłach, o tym, z czego jest zrobiony (cząstki elementarne) i kiedy powstał… Bardzo się cieszę, że żyję w czasach, kiedy nauka i wiara nie są już wrogie, więc mogę czytać książkę o budowie kosmosu i chwalić Boga, który go stworzył.
A Sabina wygrała w konkursie w wydawnictwie „Teologia charyzmatów św. Tomasza z Akwinu. Jak dotknąć Boga i otrzymać charyzmaty”, ojca Tomasza Gałuszki op. Ojciec Gałuszka sięga do świętego Tomasza, żeby zrozumieć, czym są charyzmaty, wylanie Ducha Świętego, dar języków… i żeby pokazać, że nie ma sprzeczności między precyzją teologii a doświadczeniem modlitwy.
Tak więc to są nasze plany czytelnicze na najbliższą przyszłość. A potem – może – wymienimy się książkami i każda z nas przeczyta lekturę tej drugiej…
A potem może o nich napiszemy.
Magda

niedziela, 9 grudnia 2018

Bóg wchodzi

Wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże. (Łk 3,6) 

Bóg wchodzi w historię w określonym miejscu i czasie. Jest przyjęty przez Maryję z Nazaretu, odwiedza rodzinę Jana Chrzciciela i wchodzi do rodziny Józefa; ale nie zapomina o żadnym człowieko.

To może przyprawić o zawrót głowy, ale Boży bank danych to owoc algorytmów Wszechmogącego Ojca, który w tajemnicy Wcielenia staje się bliźnim każdego Swego dziecka, dając nam Pierworodnego wobec każdego stworzenia.

Elena M. (tłum ms)

wtorek, 13 listopada 2018

Święci od rzeczy nieudanych

Dzisiaj jest wspomnienie liturgiczne Pięciu Braci Męczenników!
Rokitno, Pustelnia Św. Braci Męczenników
To znaczy, jak to kiedyś nazwałyśmy, dzień przyjaźni polsko-włoskiej: bo dwóch z nich było Włochami, a trzech – Polakami. Są to dla mnie święci od rzeczy nieudanych: Benedykt i Jan przyjechali do Polski, żeby potem pojechać na misję do pogan, mieli się przygotować. (Jakoś nie zauważyli, że Polska też potrzebuje misjonarzy – no ale już była nominalnie chrześcijańska! Od całych 40 lat!)
No więc siedzieli i czekali na pozwolenie, które miał przywieźć Bruno (Bruno z Kwerfurtu, on także misjonarz, męczennik i święty) i trochę byli zniechęceni: po co mieliśmy tu przyjeżdżać, po co mieliśmy się uczyć języka, jeżeli nic z tego nie wynika? Jeżeli mieliśmy siedzieć w klasztorze i się modlić, to mogliśmy to równie dobrze robić w Rawennie…

I nie wiedzieli, że ich bezsensowne siedzenie i czekanie, i tracenie czasu – miało ich przygotować do tego, co Bóg dla nich przygotował: do męczeństwa.

środa, 7 listopada 2018

Strona internetowa naszej Unii

Czy już widzicie, o jaką stronę internetową chodzi? Tak, o oficjalną polską stronę naszego zgromadzenia. Stronka jest jeszcze w budowie, ale jest! A znajdziecie ją tu:

www.misjonarkiszkoly.org


"Żadna prawda, którą poznajemy, nie jest całością, ale każdy jej fragment prowadzi do pełni. My, dominikanki, które z założenia mamy dążyć do prawdy, chcemy wykorzystać tę przestrzeń [stronę internetową] do dzielenia się ze sobą i z innymi tym, co udało nam się poznać, każda w inny sposób – poprzez studium, przemyślenia, doświadczenie, kontakt z drugim człowiekiem...".
Cytat pochodzi z artykułu wstępnego, tzw. Edytoriala (link bezpośredni).
Zapraszamy do lektury!
misjonarki szkoły

czwartek, 1 listopada 2018

O Stworzycielu Duchu przyjdź!

Nie, nie pomyliły mi się okresy liturgiczne. Tak modlimy się codziennie, wszystkie, prawie od roku.

A dlaczego się tak modlimy? O jakie łaski prosimy tego, który jest równy Ojcu i Synowi?

Prosimy o łaskę rozpoznania Jego natchnień i łaskę wierności naszemu powołaniu w zmieniającym się świecie. O łaskę owocnego przeżycia Czternastej Kapituły Generalnej, która ma odbyć się w Rzymie w okresie Bożego Narodzenia (22 grudnia 2018 - 6 stycznia 2019).

Kapituła generalna to rodzaj zakonnego parlamentu, który u nas zbiera się co 6 lat. Niektóre siostry - np. wybrana przez poprzednią kapitułę przełożona generalna i jej najbliższe współpracownice - biorą udział w kapitule „z urzędu”. Ale większość uczestniczek to tzw. delegatki na kapitułę, które zostały wybrane w tajnych wyborach  przeprowadzonych w całym zgromadzeniu. (Głosującymi i wybieranymi mogą być tylko siostry po ślubach wieczystych).

A co robią siostry uczestniczące w kapitule? Najpierw czytają wypowiedzi wszystkich, które chciały się wypowiedzieć na piśmie. A potem słuchają siebie nawzajem, dyskutują i decydują - na przykład wybierają centralne władze na kolejne sześć lat.

Więc od roku modlimy się za kapitułę. A co poza tym robiłyśmy, żeby się przygotować?

- Wybrałyśmy nasze reprezentantki.
- Wysłałyśmy nasze spostrzeżenia i propozycje do omówienia w kołach tematycznych i na forum ogólnym.
- Napisałyśmy sprawozdania z ostatnich sześciu lat, żebyśmy mogły lepiej się poznać i zrozumieć jak zmienia się nasz świat. Czym żyją ludzie, z którymi się stykamy w Polsce, we Włoszech, w Indiach, w Pakistanie? Jakie mają potrzeby; jak im pomóc w drodze do Boga?

A teraz te wszystkie dokumenty trafiają do Rzymu, do domu generalnego, i … do mnie! Bo zostałam mianowana sekretarką kapituły. :)

Tak, mam świadomość, że biorę udział w wydarzeniu, które jest wyjątkowe. To nie tylko jakaś moja papierkowo-komputerowa praca i jakieś tam zebrania i decyzje, które kapituła może lub powinna podjąć. Przygotowanie i przebieg kapituły to efekt naszej współpracy z łaską. Słuchanie sióstr jest nasłuchiwaniem Ducha Bożego, który także dziś mówi do Kościoła.

Duchu Boży, dziękuję Ci za tę łaskę!
Duchu Boży, prowadź kapitułę!
Duchu Boży, prowadź nas!

Amen!

Sabina

PS Właśnie przyjechała do Rzymu Josephine z Pakistanu! Idę się przywitać!

Święci na nas czekają

Napisał święty Bernard:

"Kościół pierworodnych" chce nas przyjąć, a nas to niewiele obchodzi, pragną nas spotkać święci, my zaś nie zważamy na to, oczekują nas sprawiedliwi, a my się ociągamy.

Święci, którzy chcą nas przyjąć, spotkać, którzy czekają na nas z radością…

Wiem, co to znaczy, bo mieszkam w naszym domu generalnym, gdzie często przyjeżdżają siostry. To jest tak: zaczyna się od wiadomości, że „w przyszłym miesiącu przyjedzie X”. Często nie wiadomo dokładnie kiedy, bo musi załatwić wizę, albo nie ma biletów na samolot, albo loty są odwołane (mgła, wiatr, rozruchy polityczne – cokolwiek). Potem już wiemy, kiedy przyjeżdża, więc trzeba przygotować pokój, czasem ktoś, kto ją zna lepiej, dopowiada: „jej zwykle jest zimno, dajcie dodatkową kołdrę”, albo coś innego. Potem czekamy, ktoś jedzie po nią na lotnisko, czasem w jakiś dziwnych godzinach dnia i nocy – i potem już jest! Przyjechała! Nie było problemów, albo przynajmniej wszystko się dobrze skończyło! Na razie śpi, bo jest bardzo zmęczona, ale zobaczymy się z nią jutro!

I to jest radość spotkania.
Oczywiście wiem, że nasza wyobraźnia ma ograniczone zastosowanie, jeśli chodzi o sprawy ostateczne, o to, jak wygląda niebo… że przecież nie wiemy i nie możemy wiedzieć, bo to nas przerasta nieskończenie. Ale, z drugiej strony, nie mamy innego języka, nie mamy innych obrazów…

Więc rozwinęłam myśl św. Bernarda (ten cytat pochodzi z drugiego czytania w dzisiejszej Godzinie czytań).
Magda

wtorek, 30 października 2018

Po rekolekcjach

Jakiś miesiąc temu powadziłyśmy w Krakowie rekolekcje.

Było to doświadczenie – jak zwykle – piękne i trudne. Trudne, bo nie wiadomo, kto (i czy) przyjedzie; bo trzeba zdecydować, co powiedzieć, bo trzeba się przygotować…

Piękne – bo to okazja, żeby przemyśleć sobie znowu trochę podstawowych prawd wiary. I piękne, bo mogłyśmy współpracować. I jeszcze: rekolekcje były o miłości, a myślę, że udało nam się nie tylko mówić o miłości, ale i jej doświadczyć. Ze wszystkimi ograniczeniami, z jakimiś zgrzytami, z krytyką wyrażoną niepotrzebnie… Nieważne. Upadki świadczą o tym, że się idzie.

I jeszcze: zawsze mówimy, że głosimy te rekolekcje po pierwsze dla siebie samych, i tak na pewno jest zawsze, ale w tym roku doświadczyłam tego szczególnie. Między innymi zaplanowałyśmy drogę krzyżową i ktoś zasugerował „Drogę miłości” ojca Szustaka. Wywarła na mnie ogromne (ale tak naprawdę ogromne) wrażenie. Rozważanie cech miłości (miłość cierpliwa jest, łaskawa, nie zazdrości itd.) w kontekście drogi krzyżowej pokazało mi, jak bardzo nie ma we mnie tej miłości. A jednocześnie potwierdziło mnie w wyborze: że takiej chcę. A w dodatku ja to rozważałam przez kilka godzin, bo musiałam spisać teksty z nagrań, więc słuchałam tego samego w kółko i w kółko… i chyba w końcu coś dotarło.

Więc dobrze, skończyły się rekolekcje, skończyły się największe emocje, wróciłam do swojej wspólnoty – a tu bum! Tej siostrze nie podobają się moje komentarze, ta uważa, że jestem zbyt wrażliwa, z inną jeszcze nie umiem się dogadać… Ojejej. Co jest? Czy to, co przeżyłam, było złudzeniem, nastrojem rekolekcyjnym, który przemija?
Już po rekolekcjach - czas na wejście w zwykłe życie :)

I oto kolejne „bum”, tym razem pozytywne, czyli zrozumienie: no przecież tego chciałaś! Ja chciałam? takich problemów? gdzie, kiedy?

Kiedy powiedziałam, że chcę miłości, która nie szuka poklasku, nie unosi się pychą, nie szuka swego… więc teraz mam okazję, mam okazje, żeby się ćwiczyć. A że nie wychodzi? to przecież oczywiste: skoro tego nie umiem…
Magda

środa, 17 października 2018

Kraków: darmowy włoski dla zaawansowanych

Dla kogo są zajęcia w grupie zawaansowanej? 
Dla chętnych, którzy posługują się językiem włoskim na poziomie co najmniej średniozaawansowanym. Spis tego, co trzeba umieć, jest na początku ankiety.

Ilość osób w grupie jest ograniczona (chociaż w tej grupie zazwyczaj nie ma tłumu).

Rekrutacja jest prowadzona na podstawie wypełnionych ankiet. LINK DO ANKIETY DLA ZAAWANSOWANYCH - kliknijBardzo prosimy wszystkie osoby zainteresowane - również te, które brały udział w lekcjach w zeszłym roku - o wypełnienie ankiety W ten sposób tworzą się nam automatycznie wszystkie listy obecności, listy mailowe do wysyłki materiałów itp.

Zajęcia będą odbywać się w środy w godz. 20:30-21:30.
Miejsce zajęć: ul. ks. Ferdynanda Machaya 24, Kraków.
Pierwsza lekcja 7 listopada. 

Pozostałe informacje o grupie są w treści ankiety. 

Zapraszamy!
UNIA ŚW. KATARZYNY ZE SIENY - MISJONARKI SZKOŁY
(siostry dominikanki bezhabitowe)
ul. ks. Ferdynanda Machaya 24
30-135 Kraków

Kraków: kontynuacja lekcji włoskiego - grupa sobotnia

Przyjmujemy zgłoszenia chętnych na darmowe lekcje włoskiego - grupa "kontynuacja nauki". 
Osoby zainteresowane lekcjami prosimy o dokładne przeczytanie tych informacji (kliknij tu), bo każda z 3 otwieranych grup ma inny poziom, inną ankietę i odrębną rekrutację
Dla kogo są zajęcia w grupie "kontynuacja"? Dla chętnych, którzy mają podstawową wiedzę o języku włoskim i są zmotywowani do samodzielnej nauki pod kierunkiem lektora (bo zajęcia będą tylko raz w miesiącu).
Do grupy mogą się zgłaszać: - osoby, które uczestniczyły w "zajęciach dla początkujących" w zeszłym roku, - inne osoby, które znają język na poziomie podstawowym i chciałyby uczestniczyć w tych lekcjach.
Spis tego, co trzeba umieć jest na początku ankiety dla chętnych. Ilość osób w grupie jest ograniczona.
Kiedy?
Zajęcia będą w ostatnią sobotę miesiąca, w godz. 16:00-18:00. Pierwsze zajęcia już 27 października.
Rekrutacja jest prowadzona tylko i wyłącznie na podstawie wypełnionych ankiet - LINK DO ANKIETY DLA KONTYNUUJĄCYCH NAUKĘ (kliknij).
Wszystkie osoby, które wypełnią całą ankietę i prześlą odpowiedzi na serwer (przycisk "wyślij" na końcu), 23 października otrzymają ODPOWIEDŹ na podany adres mailowy.
Zapraszamy!

UNIA ŚW. KATARZYNY ZE SIENY - MISJONARKI SZKOŁY
(siostry dominikanki bezhabitowe)
ul. ks. Ferdynanda Machaya 24
30-135 Kraków

wtorek, 16 października 2018

Kraków: darmowy włoski dla początkujących

Do 31 października 2018 roku przyjmowałyśmy zgłoszenia chętnych na darmowe lekcje włoskiego dla początkujących ("od zera"). Ankieta dla chętnych jest już niedostępna, bo zakończyłyśmy zapisy.

Osoby, które coś umieją z języka włoskiego, mogą zgłaszać się do grupy sobotniej - "kontynuacja nauki", albo środowej - tzw. "zaawansowana". Tu jest opis innych grup (kliknij).

Zapraszamy!

UNIA ŚW. KATARZYNY ZE SIENY - MISJONARKI SZKOŁY
(siostry dominikanki bezhabitowe)
ul. ks. Ferdynanda Machaya 24
30-135 Kraków

Ustanowienie Eucharystii

Maryja, Eucharystia, Kościół: zjednoczeni w tej samej tajemnicy.
Tajemnica kobiety, która daje Bogu całą siebie i staje się narzędziem Wcielenia: Bóg bierze z niej ludzkie ciało, staje się jednym z nas, by doprowadzić nas do Siebie. Ta Boża rzeczywistość trwa przez wieki, jest obecna w czasie przez Eucharystię, życiowe centrum Kościoła, źródło jego świętości i drogi do świętości jego członków.

Życie większości świętych znajduje inspirację w tych dwóch miłościach: do Maryi i do Eucharystii, jak to możemy wyczytać w ich biografiach, prawdziwej szkole życia chrześcijańskiego. Tymi dwoma miłościami żył, między innymi, Jan Paweł II, papież, który złączył je w tej tajemnicy światła, dołączonej do Różańca właśnie przez niego.
Anna Maria


niedziela, 14 października 2018

Papież Paweł VI o Matce Luigii Tincani


Nasza założycielka Luigia Tincani zmarła 31 maja 1976. W sierpniu odbyła się kapituła generalna, na której siostry wybierały nową przełożoną generalną. Papież Paweł VI przyjął je na audiencji 1 września 1976. Powiedział wtedy: 

Najdroższe córki, to naprawdę nie wymaga wysiłku wyobraźni i to nie jest tylko złudzenie, pomyśleć, że jest obecna ta, która jest nieobecna. Przychodzą na myśl wszystkie wspomnienia, wszystkie okazje w których my sami mieliśmy szczęście spotkać się z nią, słuchać jej, czytać w sercu jej postanowienia. 
"Przemówienia Papieża Pawła VI".
Tom I z dedykacją dla Luigii Tincani oraz
Różaniec podarowany jej na 80-te urodziny
Ileż miłości miała dla Chrystusa, dla Prawdy, dla Boga, dla Kościoła, dla was! Każda z was może powiedzieć, jak apostoł powiedział o Jezusie: Dilexit nos [umiłował nas – przyp. tłum].

I to spotkanie, chociaż krótkie – nie powiem, że konwencjonalne, ale ograniczone przez warunki zewnętrzne – chce być z naszej strony, wiedzcie to, spotkaniem płynącym z serca.

Przychodzicie jako córki i przyjmujemy was jako córki. Przychodzicie, aby przynieść nam, można powiedzieć, dziedzictwo, którego jesteście nosicielkami i kontynuatorkami, a ja chętnie je przyjmuję i ofiaruję Bogu, aby je uświęcił, aby je uczynił swoim, aby ndał mu płodność, bogactwo, a wam pewność, że dobrze wybrałyście, że znalazłyście dobrą drogę wielkich przykładów; drogę, po której dążyła św. Katarzyna i inni, którzy chcieli służyć królestwu Bożemu i dać Kościołowi jego nowoczesny wyraz.

Na końcu audiencji publicznej chcieliśmy zarezerwować dla was, ukochane córki z Unii św. Katarzyny ze Sieny Misjonarek Szkoły, to spotkanie, krótkie, ale bardzo szczególne; nie tylko po to, by zaspokoić pragnienie, które ostatnio wyraziłyście, ale także, by wyrazić wam szacunek i zaufanie, z jakim patrzymy na waszą działalność wychowawczą i religijną w świecie – w miłym wspomnieniu, słodkim, ale i po ludzku gorzkim o zasłużonej Założycielce, którą dobrze znaliśmy, o Matce Luigii Tincani.

Zebrałyście się teraz, aby sprawować Kapitułę generalną i wiemy, że te dni były i są bardzo ważne dla życia zgromadzenia, są pełne zobowiązań i postanowień.

Już wybrałyście nową przełożoną i wasza dzisiejsza wizyta jest nam tym milsza, że daje nam okazję, aby złożyć jej osobiście życzenia wypełniania tej funkcji, do której została wezwana, w sposób skuteczny, mądry, pobudzający.

Pozwólcie jednak, że nasza myśl powróci jeszcze do postaci tej, która jako pierwsza chciała i dała życie waszej Unii, a której sposób apostolstwa pojętego i wykonanego w sposób nowoczesny mogliśmy śledzić od początku.

W ten sposób śluby i wspomnienia łączą się i tworzą ojcowską zachętę, którą kierujemy do was wszystkich, do każdej z was. Korzystamy z tej chwili otwarcia, aby wejść do waszych dusz, w waszych postanowieniach, aby ogłosić wam nasze głębokie potwierdzenie dla waszego powołania i nasze błogosławieństwo i zachętę; a także by umocnić pewność w tym, co wybrałyście, co obiecałyście. Papież was zna, obserwuje, wspiera i błogosławi.

Wcale nie wyczerpał się ideał, który najpierw został wyobrażony, a potem śmiało zrealizowany przez zmarłą Matkę Tincani. Wręcz przeciwnie, znajomość powiększających się potrzeb szkoły, wielość wpływów, nie zawsze i nie wszystkich pozytywnych, które w niej się pojawiają, sprawiają, że jest jeszcze pilniejsza kompetenta obecność katolicka w tym tak delikatnym środowisku. Nie można więc myśleć, że wasze dzieło to prosta kontynuacja tego, co było w przeszłości; i nie jest niewiernością iść dalej drogą, oddalając się od punktu wyjścia. Nie. Taka jest logika rzeczy i taka jest wola Boża: kto założył, dał impuls, nie aby się zatrzymać, żeby powiedzieć „dobrze, że tu jesteśmy”, jak apostołowie przy Przemienieniu; ale by iść naprzód, może też by iść za Jezusem ku innemu miejscu, ku Golgocie.

Więc wasze dzieło nie może być uważane za zwykłą kontynuację tego, co było w przeszłości. Musi raczej zdobyć dalszy wyraźny rozwój, ze względu na te same trudności i przełożyć się według potrzeb na oryginalne i genialne inicjatywy, zainspirowane pedagogiką chrześcijańską, a zwłaszcza treścią nauki Ewangelii.

Może wy, a raczej bez „może”, nie potrzebujecie zachęty w tym punkcie; ale skoro czasy, w których żyjemy, wpływają także na wasz zawód nauczycielski - dla szkoły tak bardzo poruszonej, tak bardzo wzburzonej - być może wy też odczuwacie tę wątpliwość: „czy wybrałyśmy życie bez kontynuacji, bez możliwości działania, bez możliwości wyciśnięcia w duszach uczniów znaku swojej wiary, swojej miłości, swojego ideału”.
Nie, nie pozwólcie się pokonać, nawet jeśli odczuwacie, widzicie tę tendencję. Nie pozwólcie się pokonać zniechęceniu, które mówi: to życie zamknięte, to ślepy zaułek. Nie! Dlaczego? Przede wszystkim właśnie z powodu potrzeb samej szkoły.

Zobaczcie w sercach młodzieży potrzebę pewności, potrzebę słowa miłości, potrzebę słowa światła. Oni także, młodzi, są gotowi słuchać głosu Jezusa, któremu pozwalacie brzmieć: jeśli nie w waszych słowach, to w waszym przykładzie. Wiedzcie, że nowe pokolenia nie są niewrażliwe na tę troskę o szkołę, z której uczyniłyście swoje powołanie i swój zawód.
Odwołajcie się przynajmniej do swojej nazwy: Misjonarki! Co to znaczy „misjonarki”? To znaczy przede wszystkim iść do krajów, znaleźć się w sytuacjach, które wydają się niemożliwe, w których wydaje się, że iść i głosić jest niemal absurdem, gdzie nie ma żadnego przygotowania, gdzie nie ma żadnej chęci słuchania. Jesteście misjonarkami, stawcie czoło także tej sytuacji paradoksalnej i niewdzięcznej; ale jesteście „misjonarkami szkoły”, a więc tego, co największe, co najpiękniejsze. Cóż jest piękniejszego niż kształtowanie dusz i to kształtowanie dusz młodzieży? Dzisiaj mówi się o wyzwoleniu. A wy, właśnie misjonarki szkoły, wyzwalacie dusze i dajecie duszom możliwość kształtowania się, a to znaczy wzbogacenia się, ujawnienia darów i talentów, które Bóg dał każdej z nich. Dlatego odważnie i ufnie stawcie czoło swojemu powołaniu i swojemu zawodowi. Bądźcie misjonarkami szkoły, jak nauczyła was czcigodna i droga Matka Tincani i jak nauczy was ktokolwiek, kto jest odpowiedzialny za rozjaśnienie waszych kroków, i też sama świadomość waszego powołania: „To jest mój obowiązek: szkoła!”. 

Wobec dusz mówcie, owszem, o ludzkiej wiedzy, ale mówcie z akcentem, który pozwala wyczuć wyższą prawdę i wyższe przeznaczenie. Macie uczyć nie tylko różnych przedmiotów, powierzonych waszej kompetencji, ale też nauki życia: dlaczego żyć, jak żyć, w czym pokładać nadzieję, gdzie umieścić punkty orientacyjne swojej egzystencji. A to możecie robić także milcząc: wystarczy dobrze wyrazić to, czym jesteście.

Mam jeszcze jedno zalecenie, także to jest zbyteczne: bądźcie dobre, bądźcie skuteczne. Wspierajcie swój zawód przez to, że jesteście kompetente. I jeszcze prostota. Dajcie to, co możecie, czyńcie dobro, działajcie z miłością, wzmacniajcie się stale modlitwą i rozważaniem nauki – tak bogatej i niewyczerpanej - św. Tomasza i świętej Katarzyny, której jesteście uczennicami.

I niech pomocą w codziennej pracy będzie dla was błogosławieństwo apostolskie. Błogosławimy wam naprawdę ze specjalną intencją wzmocnienia w was waszego powołania, umocnienia waszej Unii i sprawienia, by stała się zdolna do pokonywania trudności, zmęczenia i trudności, które społeczeństwo stawia wobec dobrych inicjatyw kultury, dobrych, bogatych i płodnych.

Odwagi! Przepis jest dobry, zasady są dobre, łaski Boga – które z pewnością otrzymacie dzięki modlitwie i poświęceniu – są wspaniałe. Wiedzcie, że naprawdę towarzyszy wam nasze apostolskie błogosławieństwo.

Darmowe lekcje wloskiego czas ogłosić

Już wkrótce w naszym domu w Krakowie rozpoczną się darmowe lekcje włoskiego.
Także w tym roku akademickim będą zajęcia na trzech poziomach:
1. podstawowy (od zera) - zajęcia we wtorki od 20:30 do 21:30
2. kontynuacja nauki - zajęcia w piątki w godz. od 20:30 do 21:30
3. zaawansowany - zajęcia w środy od 20:30 do 21:30.
Opisy wszystkich trzech grup z ankietami dla chętnych wkrótce pojawią sie w odrębnych postach.

Lektor di lingua madre (jak mówią Włosi) = wszystkie zajęcia prowadzi Włoszka, emerytowana nauczycielka włoskiego i łaciny.

Typ zajęć. Zajęcia są prowadzone systemem tradycyjnym, czyli:
"lektor + grupa uczniów + podręcznik + tablica + zadanie domowe".
Zakładają systematyczne przyswajanie struktury języka (gramatyki) i słownictwa.

Uczestnicy zajęć. W lekcjach mogą uczestniczyć jedynie osoby przyjęte do danej grupy. Ilość osób w każdej grupie jest ograniczona.
W przypadku dużego zainteresowania zajęciami pierwszeństwo mają studenci, osoby z konkretną motywacją do nauki, takie, których nie stać na opłacenie zajęć w szkole językowej (prosimy o wpisanie tego w ankiecie).

Początek zajęć: początek listopada 2019.

Miejsce zajęć. Wszystkie grupy spotykają się na zajęciach w naszym domu w Krakowie, przy ul. ks. Ferdynanda Machya 24 (okolice pętli tramwajowej Bronowice Małe). 

Rekrutacja. Zapisy chętnych będziemy przyjmować tylko przez Internet. Linki do ankiet dla chętnych do każdej z grup w postach z opisem każdej grupy.

Początek zajęć: listopad 2019. 

Dodatkowe wymagania. Wszystkie materiały do lekcji wysyłamy e-mailem. Uczestnicy lekcji przynoszą na zajęcia wydrukowane przez siebie materiały. Czyli krótko mówiąc trzeba mieć dostęp do maila i drukarki. 

Koszt. Lekcje są naprawdę bezpłatne. 

Zapraszamy!

misjonarki szkoły

sobota, 13 października 2018

Nie da się być świętym ze zniżką - spotkanie z Pawłem VI

Dzisiejszy post jest nietypowy, bo mówi o rzeczach których żadna z piszących nie doświadczyła. O wydarzeniach z czasów, kiedy nie było nas, (czytaj: zgromadzenia) w Polsce.

Czterdzieści-pięćdziesiąt lat temu papieżem był Paweł VI, Giovanni Battista Montini, który od jutra będzie świętym. Człowiek w naszej zakonnej rodzinie bardzo dobrze znany. Dobry znajomy i współpracownik matki Tincani z czasów, kiedy ona zajmowała się duszpasterstwem studentek i naszym pierwszym rzymskim akademikiem, a on był asystentem kościelnym  F.U.C.I. (Włoskiego Stowarzyszenia Studentów Katolickich).

Jako papież ks. biskup Montini pozostał w kontakcie z naszą Matką, a siostry były kilkakrotnie na audiencjach u niego.

W naszych archiwach znalazłyśmy jego przemówienie z jednego z tych spotkań, które odbyło się 20 sierpnia 1967 roku. Papeiż Paweł przyjął wtedy w Castel Gandolfo grupę najmłodszych sióstr.

Oto tekst przemówienia papieża:

Oto misjonarki szkoły! 
Wiecie, że jestem starym znajomym, można nawet powiedzieć starym przyjacielem waszej Unii św. Katarzyny ze Sieny Misjonarek Szkoły.
Mamy wiele wspomnień z pierwszych lat waszego zgromadzenia, kiedy został założony dom dla studentek na ulicy Tor de Specchi [w Rzymie – przyp. tłum.], u oblatek św. Franciszki Rzymskiej. Więc w pewien sposób noszę w sercu całe wasze doświadczenie rozwoju, który Bóg chciał dać inicjatywie matki Tincani.
I wierzcie mi, z wielką przyjemnością łączę się z waszą nadzieją i z całego serca błogosławię zgromadzenie i każdą z osobna, każdą, która należy do tej specjalnej grupy.
Skoro przyszłyście mnie odwiedzić, to wyobrażam sobie, że macie to pragnienie: (…) chciałybyśmy być pewne, że papież nas zna, że nas aprobuje, że nas wspiera, że papież odgadł, czym jest nasze życie, związane z tym ideałem.

Otóż, odpowiadamy od razu i niech to będzie treścią naszej krótkiej rozmowy.
Możemy naprawdę potwierdzić – i cieszymy się, że możemy to zrobić, już nie na podstawie swojego osobistego doświadczenia, ale z władzą, udzieloną nam przez Boga – możemy potwierdzić tę pewność, którą macie w sercu: dokonałyście słusznego wyboru!
W życiu trzeba wybierać: wśród tysiąca rzeczy, tysiąca możliwości, trzeba znaleźć to, co jest najważniejsze dla nas, to, czym mamy być, bo o  to nas prosi Bóg i to jest cel, który dajemy swojemu życiu.
Wy wybrałyście misjonarki szkoły świętej Katarzyny. Dokonałyście dobrego wyboru.
To, co wam mówię, jest niepotrzebne, ale sprawi wam przyjemność, kiedy usłyszycie, że ja potwierdzam to wasze zadowolenie, tę pewność.
Czy mogłyście wybrać wyższy, lepszy ideał, niż ten, w który zaangażowałyście swoje życie? Drogi Boga są bardzo liczne! Ale ta, którą wybrałyście, jest z pewnością bardzo piękna.
Jest bardzo piękna dla was samych. Bo wymaga i rozwija pełnię ducha, której może nie dałyby inne formy życia. To forma życia intelektualnego. Angażuje ona wszystkie bogactwa duszy, myśl, serce, tę cudowną zdolność którą mamy: poznawanie, studiowanie, myślenie i wyrażanie.
To sprawia, że jesteście kandydatkami do pełni ducha – na poziomie duchowym i intelektualnym – którą możemy nazwać wzniosłą; bo jesteście kandydatkami do doskonałości, która nie zawodzi.
Dobrze wybrałyście! I to stwierdzenie potwierdza się, gdy myślimy nie tylko o waszej doskonałości idywidualnej – a w tej godnej szkole z pewnością dobrze się uczyłyście – ale także o celu, dla którego się poświęcacie.
Nazwałyście się misjonarkami. Misjonarz to ktoś, kto zmierza ku innym.
Misjonarki! Gdzie? Wobec kogo? Misjonarki szkoły!
Cóż jest bardziej godnego, bardziej koniecznego i też bardziej męczącego?
A więc wasz wybór jest dobry, służy temu ideałowi szkoły.
Więc i pod tym względem jest bardzo godny.
I właśnie jako przedstawiciel naszego Pana mówię wam: córki, gaudete in Domino gaudete [radujcie się w Panu, radujcie się – por. Flp 4,4, przyp. tłum], bo otrzymałyście łaskę zrozumienia, wyboru i ofiarowania swojego życia.
Dałyście wszystko, co macie: serce, imię, zawód, lata, młodość, swój dom, swoją wolność, honor. Z miłości! Do kogo? Do Chrystusa! W jaki sposób? Przez szkołę!
A więc każda z was powie: muszę się uczyć, muszę rozumieć, muszę być dobra, muszę być naprawdę zdolna do tego, żeby ten wielki ideał nauczania stał się mój.
A potem? Móc znaleźć innych, aby przelać im bogactwo ducha, kultury, nauki, radości.
A więc: dobry wybór, który chętnie aprobujemy, popieramy, błogosławimy.
Ale uważajcie, bo rzeczy piękne, rzeczy wielkie, rzeczy doskonałe są trudne.
Wybrałyście wielki cel, ale jest to cel wielki i trudny. To znaczy, cel, którego nie można osiągnąć przez życie przeciętne, przez zaangażowanie bardziej formalne niż rzeczywiste. Jeżeli chcecie osiągnąć sukces, musicie zaangażować się aż do heroizmu, w sposób całkowity. Nie można kochać połowicznie. Nie da się być świętymi ze zniżką, w jakiejś części. Trzeba być świętymi jak najbardziej się może, prawda? I to dotyczy też was. A zwłaszcza w tych sprawach, w których inni będą od was wymagać.
O to was proszę i proszę was naprawdę z sercem i z zaufaniem: o wielką wierność dla Kościoła. Wielka wierność dla Kościoła! To racja bytu waszego powołania.
Macie być nauczycielkami, prawda? Skąd zaczerpniecie prawdy? Wiele jest źródeł prawdy: nauka, kultura, fantazja. Ale to co się liczy, najdroższe córki, to prawda dla życia, prawda, która daje życie: kto wam ją zapewni? Kto wam ją da? Da ją to narzędzie, którym jest Kościół – środek, przez który Bóg, objawiając się nam, skierował do dusz swoje skarby światła, które są, powtarzam, życiem.
A więc wielka wierność wobec Kościoła jest dla was zobowiązaniem nie podlegającym dyskusji: bo skoro jesteście uczennicami św. Katarzyny, musicie być nie tylko wierne, ale i zakochane w Kościele, z wyrozumiałością dla jego potrzeb a także słabości i braków.
Te, zamiast wzbudzać zgorszenie i krytykę, jak to się dzieje u wielu, mają wzbudzać w was podwójne zrozumienie: właśnie dlatego, że należycie do Kościoła.
Miłość: coraz więcej miłości, coraz więcej zapału, coraz więcej pragnienia dawania. Dlaczego? Dlatego, że Kościół tego potrzebuje!
To narzędzie, które Bóg wybrał, aby było pośrednikiem Jego łaski i Jego prawdy może być słabe – trzeba je wzmocnić.
Może być niedoskonałe – potrzebuje świętych.
Może być nieruchome – potrzebuje apostołów.
A wy właśnie chcecie dać Kościołowi ten wzrost wewnętrzny, tę zdolność wykonania jego misji, dzięki waszemu poświęceniu.
I jeszcze coś. Popatrzcie – zresztą wy to wiecie, kto zajmuje się szkołą, ten wie: szkoła to poświęcenie. Nie można dobrze pracować w szkole dla rozrywki. Może ona stać się miejscem przyjemnej rozmowy: kto jest błyskotliwy, kto umie być nauczycielem pełnych nowych pomysłów, anegdot, rozmów, ożywienia – to prawda, może pracować w szkole. Ale szkoła kosztuje – nie można zajmować się szkołą ot tak, w jakiś tam sposób. To nie byłaby już szkoła, to nie byłoby przekazywanie prawdy od człowieka do człowieka. Nie dałaby więcej zdolności refleksji, która uczy nie tylko zdawania egzaminów, ale jest przygotowanie do życia. Więc jeśli nie ma wielkiej zdolności do poświęcenia się...
A kiedy jesteście zmęczone, kiedy macie ochotę powiedzieć: „Ta szkoła! Co ja mam robić?”. I ci uczniowie nie reagują, i ta młodzież wydaje się oporna... . Bądźcie cierpliwe. Bądźcie wytrwałe, bądźcie tym bardziej zaangażowane, tym bardziej zdecydowane. „Nie udało mi się – tak macie powiedzieć – bo nie kochałam wystarczająco, bo nie cierpiałam wystarczająco”.
A nawet jeżeli wam się nie uda, wiemy przecież, że także Jezus przeszedł przez tę wielką próbę: nie słuchano Go, nie naśladowano – ale właśnie przez to tym bardziej był Boskim Nauczycielem.
Tak samo i wy: nawet jeżeli wasza szkoła nie da wam satysfakcji, bądźcie odważne, bądźcie pełne zapału, całkowicie poświęcone szkole, dobrze?
I ostatnia rzecz: kochajcie się, zawsze.
Wasza duchowa rodzina stopniowo się rozszerza, staje się coraz liczniejsza, dociera coraz dalej – pamiętajcie, że jest to sieć przyjaźni, miłości, braterstwa, możliwej jedności ducha. To da wielką spójność waszej rodzinie zakonnej, ale też to odpłaci za wszystko: da radość! Radość miłości, przeżywanej w służbie prawdy: Veritatem facientes in caritate (czyniąc prawdę w miłości – przyp. red.)


poniedziałek, 8 października 2018

Odnalezienie Pana Jezusa w świątyni


Wiem, czym jest ból matki, która straciła dziecko – dzięki doświadczeniu bólu mojej matki, kiedy zmarł jej jedyny, ukochany syn. 

Kiedy myślę o tych zdarzeniach, współczuję Maryi jako matce. Jej Dziecko zgubiło się, a ona nie wiedziała, gdzie Ono jest przez trzy dni! Oczywiście, jak każda matka, Maryja jest przerażona. Chciałaby wiedzieć, dlaczego Jezus sprawił, że musiała tego doświadczać.

Nie mogę sobie wyobrazić przerażenia jej i Józefa: zgubiło się nie tylko ich jedyne Dziecko, ale i Mesjasz! Czy można sobie wyobrazić coś gorszego? Zgubili swojego Boga! Czy On przepadł? Czy kiedykolwiek znajdą Go znowu? Czy zniszczyli Boży plan i teraz On ich ukarze? Jak musieli się czuć w ciągu tych trzech dni?

Jeszcze raz zdarzyło się, że Jezus zniknął na trzy dni, a Jego przyjaciele pozostali sami. I byli przerażeni. Został pogrzebany, a Jego uczniowie zastanawiali się, czy Boży plan został udaremniony i czy jest jeszcze jakaś nadzieja. I znowu, mogę sobie wyobrazić rozpacz, którą czuli – możemy to nazwać ciemną nocą duszy!

Odnalezienie Jezusa w świątyni po trzech dniach jest dla mnie jasną zapowiedzią Jego zmartwychwstania. Pragniemy tej nieznanej nadziei, a Bóg ją już zaplanował. To świt, który kończy naszą ciemną noc – a my nie sądziliśmy, że to będzie możliwe. 

Sądzę, że każdy przechodzi kiedyś przez ciemny czas, kiedy czuje się opuszczony, samotny i całkowicie pozbawiony nadziei. Rozważanie tej tajemnicy uczy mnie, że Bóg ma plan także w naszym cierpieniu, że On panuje nad wszystkim i że On wyprowadzi nas z ciemności, niezależnie od tego, czy my to widzimy, czy nie.

Panie, Boże wszechmocny, daj mi wspominać z radością te chwile, w których odnajdowałam Jezusa.
Jezu, dziękuję Ci za to, że dałeś nam przykład, jak wypełniać wolę Ojca, abyśmy mogli Cię naśladować.
Boże, pozwól, abym w swoich poszukiwaniach wiedzy i pokoju nigdy nie utraciła Jezusa, jedyne źródło prawdziwego pokoju. 
Amen.

Vasanthi 


Tekst został napisany przez młodą siostrę z Indii, tłum. z ang. ms.

piątek, 5 października 2018

Nawiedzenie św. Elżbiety

Każdy z nas, niczym Maryja, nosi w sobie jakąś wielką tajemnicę. Niejednokrotnie sami dla siebie pozostajemy tajemnicą, którą odkrywamy dzień po dniu. Uczymy się samych siebie w relacji do innych osób. To drugi człowiek, czasami nawet nieświadomie, wydobywa z nas to, co siedzi w nas najgłębiej. Dzięki temu podejmujemy drogę wzrastania w człowieczeństwie.


Elżbieta przeżywa wielką tajemnicę macierzyństwa pomimo swego podeszłego wieku. Maryja oczekuje narodzin Syna mimo, iż nie doświadczyła pożycia z mężczyzną. Ile pytań, ile wątpliwości, ile obaw kłębiło się w ich sercach i umysłach gdy dodatkowo narażone były na obserwacje, uwagi, komentarze otoczenia?

Maryja wyrusza w drogę, by służyć. Elżbieta wychodzi na spotkanie Maryi. To wzajemne wychodzenie naprzeciw jest nieodzownym warunkiem spotkania i zrozumienia drugiego człowieka, siebie samego i woli Bożej.

Proszę Cię, Panie, o postawę służby, otwarcia na potrzeby bliźnich, o umiejętność empatii. Niech moje własne problemy, troski nie zasłaniają mi potrzeb tych, których stawiasz na mojej drodze.

Agnieszka

piątek, 14 września 2018

Transfuzja - cena krwi

Trafiłam kiedyś do szpitala z zaawansowaną anemią. Decyzja: muszę zostać, konieczna transfuzja. Pierwszy raz zdarzyło mi się leżeć w szpitalu i bardzo tym byłam przejęta.

Transfuzja. Źródło grafiki - Freepik
W końcu przywieziono krew, podłączono do kroplówki. I teraz miałam leżeć, nieruchomo – i nie spać, bo mogę się poruszyć, wyrwać igłę z żyły i będą problemy.

Byłam za słaba, żeby móc coś czytać czy słuchać, więc na początku po prostu patrzyłam na kapiące krople; potem zaczęłam dla rozrywki obliczać w pamięci, jak to długo będzie trwało: bo na woreczku jest napisana objętość, a kropla ma ok. 5 mm średnicy, więc objętość to będzie… więc w woreczku jest tyle kropli… więc, uwzględniając czas między kroplami, to oznacza, że woreczek się wyczerpie po czasie…

A potem zaczęłam myśleć nad tym, co się dzieje: jestem słaba, źle się czuję; brakuje mi krwi. Ktoś tę krew oddał; ktoś mi ją podłączył do żyły; poczuję się lepiej, wyzdrowieję, będę mogła znowu działać, jak wcześniej.

I wtedy dotarł do mnie sens dosłowny tego wszystkiego, co mówi się o krwi Chrystusa: krew, która obmywa; krew, która umacnia; krew, która daje życie. Tak, wiedziałam o tym, modliłam się, rozważałam – ale zrozumiałam dopiero wtedy, podłączona do kroplówki: co to znaczy cena krwi.
Magda

wtorek, 28 sierpnia 2018

Urodziny, urodziny!

28 sierpnia to dzień urodzin naszego zgromadzenia. Właśnie tego dnia w 1924 roku Luigia Tincani złożyła pierwsze śluby zakonne. Złożyła je na ręce delegata biskupa diecezji Gubbio, w której powstał nasz pierwszy dom. Delegatem biskupa był dominikanin o. Ludwik Fanfani, kierownik duchowy sióstr. 
A potem Gina, jako przełożona generalna, przyjęła profesję czterech innych sióstr: Bice, Camilli, Giuseppiny i Emmy. 

Nie mamy żadnego zdjęcia z 28 sierpnia 1924 roku. Ale mamy to, które Wam pokazujemy.
Widzicie wszystkie "misjonarki szkoły" obecne na rekolekcjach w roku 1929, czyli 5 lat od powstania zgromadzenia. Nie wszystkie z nich związały się 
z Unią ślubami; niektóre pozostały "w świecie" i żyły naszym charyzmatem jako osoby świeckie. 

Powiecie: o, to dawna historia. Tak i nie! Bo wiele naszych sióstr - w tym dwie Polki - świętuje dziś rocznicę swoich ślubów zakonnych. A jedna polska misjonarka dziś rano odnowiła swoją profesję na kolejny rok. 

Niech Bóg będzie błogosławiony za każdą z tych pierwszych sióstr i w życiu każdej z nas obecnie! 

sobota, 25 sierpnia 2018

Zapasy na zimę

W czasach, kiedy nie było jeszcze zamrażarek ani sklepów zaopatrzonych we wszystko, robiło się zapasy na zimę.

Chodziło o to, żeby zakonserwować owoce, których latem i jesienią było dużo: żeby można było zjeść coś dobrego, poczuć smak lata także w chlapie jesieni i mrozie zimy (kiedy jeszcze były mroźne zimy).

Myślę sobie, że chciałabym zrobić duchowe zapasy na duchową zimę: z dni radości, obfitości, entuzjazju; z dni, które przeżywam.

Co się stało? Co roku spotykamy się z siostrami, rozmawiamy o naszym życiu, dzielimy się doświadczeniami, czasem coś planujemy. Te spotkania zawsze były dla mnie bardzo trudne – nie wiedziałam, co mówić, jak mówić; nie umiałam słuchać innych, nie rozumiałam ich doświadczeń. A w tym roku – coś się stało – i wszystko było inaczej. I nawet, kiedy mówiłyśmy o trudnościach w porozumiewaniu się , to – to było porozumienie.

Ale nie tylko nie było problemów, było coś, co nazywam wymyślonym słowem: współmyślenie. To wtedy, kiedy się rozmawia, a może i dyskutuje, ale ostatecznie wszystko składa się w jedną całość.

I jeszcze odkryłam mądrość siostry, z którą od lat miałam problemy. I jeszcze… och, wszystko. Rozmawiałam i słuchałam, śmiałam się i płakałam… i nie tylko ja, bo czułam tez, że i dla innych to był dobry czas, czas łaski.

A teraz chciałabym go wsadzić do słoika i mieć – i móc otworzyć, kiedy będzie zimno i źle (bo kiedyś będzie, to wiadomo). I to robię: opowiadając, zapamiętując, dziękując.

Magda

wtorek, 14 sierpnia 2018

Nocny podbój Rzymu

W ostatnich dniach Rzym znów został zdobyty! Tym razem przez 70.000 (siedemdziesiąt tysięcy...) młodych ludzi z Włoch, którzy na zaproszenie Papieża przybyli z pielgrzymką do Wiecznego Miasta. 
"Nocleg" po czuwaniu z Papieżem
W nocy z 11 na 12 sierpnia w centrum miasta można było zobaczyć takie scenki, jak ta na zdjęciu obok. Bo spali, gdzie sie dało!
Ci na pierwszym planie to młodzi z diecezji Arezzo, którzy po wieczornym czuwaniu z Papieżem na Circo Massimo, poszli na miasto. A potem spali pokotem na ulicy, żeby o szóstej rano wejść na Plac św. Piotra.  
W domu generalnym na przedmieściach Rzymu gościłyśmy ich od czwartku do niedzieli. Byli z okolic Florencji, a dokładniej z diecezji Arezzo - Cortona - San Sepolcro. Przybyli do Rzymu na spotkanie włoskiej młodzieży z papieżem (w ramach przygotowania do Synodu biskupów).
Pierwszy etap każda diecezja organizowała osobno. Nasi goście wyruszyli 8 sierpnia, do Rzymu dotarli 9-tego. Przez trzy dni wędrowali po Rzymie. 

Zanim wyjechali do domu, Sabina przeprowadziła z nimi wywiad. Oto niektóre refleksje.
- Nigdy nie uczestniczyłem w podobnej pielgrzymce, więc z punktu widzenia organizacyjnego spodziewałem się, że spotkam tyle ludzi, ale nie zdawałem sobie sprawy, że brać w tym udział to coś zupełnie innego, niż oglądać w telewizji.
- Spodobała mi się trasa naszego pierwszego dnia, tu, wzdłuż drogi Appia Antica: katakumby i wizyta w kościele Quo Vadis. I jeszcze: zobaczyć tylu ludzi, którzy robią to samo co my, spotykać inne grupy, z takimi samymi torbami, którzy tak jak my szli razem. I potem w kolejce, do Cyrku Wielkiego: porozmawialiśmy z innymi grupami, powiedzieliśmy, skąd jesteśmy i co robiliśmy. Szkoda, że nie było więcej okazji do dzielenia się.
- To było piękne: zobaczyć Rzym zdobyty przez młodzież.
- Spodobało mi się spotkanie ze wspólnotą świętego Idziego. Opowiadali o tym, co robią. To bardzo ważne: że nie tylko mówią, ale i robią.
- Poczułem, że należymy do większej wspólnoty, o czym może zapominamy. Bo myślimy o naszej parafii, albo ewentualnie o diecezji. A było piękne dzielić to doświadczenie z ludźmi z całych Włoch...
Wieczorne spotkanie przy Via Appia Antica  
- Gdybym chciał zachęcić innych do uczestniczenia w podobnym wydarzeniu – po pierwsze opowiedziałbym o swoich doświadczeniach, o tym, że na początku wszyscy jesteśmy sceptyczni, bo trudno jest zostawić dom, robić coś, co jest męczące…
A potem pokazałbym nasze filmy, nasze zdjęcia, spotkania, miejsca; to, że jesteśmy razem, że jest fajnie, że możemy się poznać.
- To jest naprawdę bardzo piękne doświadczenie. Jasne, jest męczące, ale też bardzo piękne i mocne.

We wszystkich wypowiedziach przewijała się ta sama myśl: Jestem pod wrażeniem i cieszę się, że bylo tu tyle ludzi. Ludzi wierzących, młodych jak my i tak jak my na pielgrzymce "Jesteśmy tu. [Pielgrzymka] przez tysiąc dróg" (Siamo Qui. Per mille strade).  

***
Pozdrawiamy duszpasterstwo młodzieży i diecezjalne seminarium duchowne w Arezzo! https://www.facebook.com/arezzoseminario/ i https://www.facebook.com/pgarezzo/!
#ArezzoGiovani: Grazie delle foto! 

niedziela, 5 sierpnia 2018

Zaproszenie, ale nie na herbatę

Dziś nie damy rady poczęstować Was herbatą, którą pijemy na zdjęciu. Ale możemy zaprosić Was do odwiedzenia nowej strony internetowej naszego zgromadzenia. Właśnie powoli ukazuje się światu wersja anglojęzyczna: 
http://www.missionariedellascuola.it/en/.
Trwają prace nad wersją polską. Cierpliwości!

Na zdjęciu 5 osób pochodzących z 4 różnych krajów. Co nas łączy? Jezus i to samo powołanie, powołanie do bycia w Kościele i w świecie misjonarką w Unii św. Katarzyny ze Sieny.

***
Jako siostry dominikanki uważamy życie wspólne za nieodzowny element naszego powołania misyjnego. 
Życie wspólne oznacza między innymi:
- wspólnotowe oddawanie chwały Bogu podczas liturgii, 
- wspólny dom i wspólne posiłki, 
- wzajemną pomoc,
- spędzanie wolnego czasu, 
- wspólną kasę. 
A w szerszym wymiarze: życie i dążenie do świętości z siostrami w różnym wieku, z różnych środowisk, a nawet innych krajów i kultur.

niedziela, 1 lipca 2018

Rekolekcje biblijne: Miłość za darmo

Informacji o kolejnych rekolekcjach należy szukać tu: http://misjonarkiszkoly.blogspot.com/p/dni-skupienia-i-rekolekcje.html

***
Rekolekcje dla dziewczyn / młodych kobiet poszukujących... Kogo? / Czego? Poszukujących Boga i Jego miłości.

- Czy Bóg mnie kocha, jeżeli ja...?
- Po czym poznam, że On mnie kocha?
- Czy Jego miłość ma granice?

Rekolekcje to specjalny czas i miejsce na słuchanie Boga i Jego Słowa. Chcemy szukać w Piśmie Świętym odpowiedzi na te i podobne pytania. Wchodzisz w to?


REKOLEKCJE BIBLIJNE DLA DZIEWCZYN I MŁODYCH KOBIET

"MIŁOŚĆ ZA DARMO"

KRAKÓW, 20-23 WRZEŚNIA 2018

Początek rekolekcji w czwartek 20 września o godz. 18.00,
Zakończenie w niedzielę 23 września ok. godz. 14.00.

Dla kogo? Dla dziewczyn / kobiet w wieku 18-35 lat. 

Co w programie?
~ Msza św.
~ wspólna modlitwa brewiarzowa i różańcowa
~ konferencje i czas milczenia
~ adoracja Najświętszego Sakramentu i modlitwa śpiewem
~ możliwość indywidualnej rozmowy 
~ ...

Kto prowadzi? My, czyli wspólnota zakonna misjonarek szkoły. :)


Gdzie? W domu naszego zgromadzenia w Krakowie, przy ul. ks. Ferdynanda Machaya 24. (Tu można sprawdzić, jak i czym dojechać http://krakow.jakdojade.pl/)

Co zabrać ze sobą? 
Przede wszystkim serce otwarte na działanie Pana Boga.
Pismo św. w wersji papierowej (Stary i Nowy Testament), 
Różaniec, 
notatnik. 
Śpiwór, przybory toaletowe i buty na zmianę.

Czy jest określona opłata za udział w rekolekcjach? Nie ma stałej opłaty, ale prosimy Cię o ofiarę do skarbonki  (= tyle pieniędzy, na ile Cię stać i ile możesz dać)

W rekolekcjach mogą uczestniczyć tylko osoby wcześniej zapisane. Zapisy do 16 września, albo do wyczerpania miejsc,
wyłącznie drogą mailową - na adres sabina.m.op[@]gmail.com (pisząc usuń nawiasy w mailu).
Zapraszamy!
z modlitwą
misjonarki szkoły - siostry dominikanki bezhabitowe

PS Uwaga! Można udostępniać wydarzenie utworzone na Facebooku
"Dołączenie do wydarzenia na Fb" nie jest równoznaczne z zapisaniem się na rekolekcje! 

sobota, 17 lutego 2018

Międzynarodowe Centrum Studiów nad Św. Katarzyną ze Sieny zaprasza!

Od 1940 roku istnieje w Rzymie Centro Studi Cateriniani - Centrum Studiów nad św. KatarzynąCzym się zajmuje CISC? Najprościej można powiedzieć, że zajmuje się samą Świętą Sienenką, jej życiem i pismami. W praktyce wygląda to tak, że Centrum w swojej rzymskiej siedzibie:
  • zbiera różne wydania pism Katarzyny, materiały drukowane na jej temat (np. publikowane i niepublikowane prace naukowe), fotografie dzieł sztuki ją przedstawiających 
  • prowadzi bibliotekę z bezpłatną czytelnią 
  • oferuje konsultacje naukowe
  • służy pomocą w organizacji konferencji naukowych i wykładów  
  • publikuje własne materiały
  • organizuje cykle konferencji Mercoledi' Cateriniani (Środy ze Świętą Katarzyną).
Z konsultacji w języku włoskim można skorzystać osobiście lub korespondencyjnie. Na adres Centrum można też pisać w innych językach. Od kilku lat rzymskie Centrum ma charakter międzynarodowy, dlatego zbiera też materiały w języku polskim i ma polską wersję strony internetowejhttp://www.centrostudicateriniani.it/pl/

Osoby z Polski zainteresowane myślą i postacią świętej Katarzyny mogą kontaktować się również z naszymi siostrami w Krakowie (adres: zob. http://misjonarkiszkoly.blogspot.it/p/kontakt.html).

Obecnie rzymskie Centrum Studiów nad Św. Katarzyną oraz jego biblioteka mieszczą się w akademiku "Regina Mundi" pod tym adresem:
Centro Universitario “Regina Mundi”
Piazzale Aldo Moro, 9
Roma 00185
tel. (0039)  06 68 64 408
http://www.centrostudicateriniani.it/pl/godziny-otwarcia-kontakt

Tegoroczny cykl Mercoledi' Cateriniani  zacznie się już za tydzień, 21 lutego, o godz. 18:00 przy klasztorze braci dominikanów przy Piazza della Minerva. Będzie poświęcony tematowi: Rozeznawanie i umiłowanie. Ścieżka wiary ze świętą Katarzyną ze Sieny (Discernimento e innamoramento. Un itinerario di fede con santa Caterina da Siena). Konferencje będą w języku włoskim. Link do ogłoszenia z programem: http://www.centrostudicateriniani.it/images/documenti/Mercoled%C3%AC_Cateriniani_locandina_2017.pdf 

Zapraszamy w imieniu Centrum!

misjonarki szkoły