środa, 25 grudnia 2013

Wyobrażenia a rzeczywistość



Chodzą, przyglądają się, pytają. Myślą, modlą się, rozeznają. A potem – czasem – decydują się. Decydują się, żeby przyjechać i wstąpić do zakonu.

Pierwszą rzeczą, która się wtedy dzieje, jest zetknięcie się – a czasem zderzenie – rzeczywistości i tego, jak ją sobie ktoś wyobrażał.
Bo oczywiście ktoś, kto wybiera życie zakonne, już coś o nim wie. Czyta ogólnie o życiu zakonnym i o danym zgromadzeniu, które wybrał. Czyta o założycielach, o świętych, o duchowości; ale to wszystko niekoniecznie tworzy prawdziwy obraz życia.
Więc wyobrażenie zderza się z rzeczywistością. I wtedy – przeważnie – zaczynają się problemy: że to nie tak, że przecież, że powinni, że ale…

Czy można coś na to poradzić? Zastanawiałam się nad tym, żeby zrobić listę niebezpieczeństw – tego, co może stwarzać problemy; ale to niemożliwe: bo różne zgromadzenia mają różny styl życia; i bo ta sama rzecz dla kogoś będzie problemem, dla kogoś – oczywistością.
Więc, jeśli myślisz o życiu zakonnym, to przyjmij do wiadomości to jedno: na pewno będą JAKIEŚ problemy; to normalne. Nie chodzi więc o to, żeby problemów uniknąć; ale o to, co zrobisz, jeśli się pojawią? Może będą one wskazówką, że to nie jest twoje powołanie; a może będą okazją, żeby swoje powołanie potwierdzić.

Magda

sobota, 14 grudnia 2013

Czuwajcie, bo nie wiecie…



To wezwanie powtarza się w Adwencie. 
Rzeczywiście, nie wiem:
  • nie wiem, kiedy będzie koniec świata, choć co kilka lat powtarzają się jego zapowiedzi (ostatnio miał się zdarzyć 11.12.2013, o godzinie 14.15 i 16 sekund);
  • i nie wiem, kiedy będzie mój własny koniec – to znaczy śmierć.
Ale jednak coś wiem: bo skoro czas należy do Boga, do Boga należy całe moje życie – to mogę być pewna, że dzień, kiedy Jezus do mnie przyjdzie – jest dzisiaj.
Przyjdzie w liturgii, w sakramentach, w modlitwie, w Słowie – to wiem. Ale nie wiem, jak to będzie właśnie dzisiaj, czy rano czy wieczorem, czy w tej czy innej osobie. Czy w siostrze, która mi pomoże, czy w tej, której ja pomogę (albo nie pomogę…). Czy w skupieniu, czy w jego braku, w radości czy w kłopotach - tego nie wiem. I dlatego „czuwajcie” – żeby nie przegapić.

Magda

sobota, 30 listopada 2013

Sylwester w klasztorze

Informacje o najbliższych rekolekcjach: http://misjonarkiszkoly.blogspot.com/p/dni-skupienia-i-rekolekcje.html


***

Za miesiąc zapraszamy Was do Krakowa, na Sylwestra w klasztorze!
Nie, nie chodzi o zabawę sylwestrową ;), ale o rekolekcje na koniec roku przeżywane z siostrami zakonnymi.
Tematyka rekolekcji: Życie zakonne
Dla kogo: dla dziewczyn i kobiet zainteresowanych życiem zakonnym
Kiedy: rozpoczęcie w poniedziałek o godz. 17:00, zakończenie w Nowy Rok o 14:00.
Gdzie: w naszym domu w Krakowie, przy ul. ks. F. Machaya 24
Trzeba zabrać ze sobą: Pismo Święte i różaniec, śpiwór i karimatę, obuwie na zmianę.

Uczestniczkom Sylwestra dajemy możliwość przeżycia dwóch dni ze wspólnotą naszych sióstr w Krakowie. Przewidziane są:
- wspólna modlitwa (Msza św., Liturgia godzin, Różaniec, adoracja Najświętszego Sakramentu)
- czas na modlitwę osobistą 
- okazje do spojrzenia na własne życie w świetle Słowa Bożego
- konferencje i rozmowy na temat życia zakonnego
- możliwość indywidualnej rozmowy z siostrami
- wspólne przygotowanie posiłków
- i coś jeszcze...

Zapisy do 26 grudnia (kontakt: zobacz plakat lub zakładka Kontakt w blogu).
Ilość miejsc ograniczona.

Zapraszamy!
misjonarki szkoły

wtorek, 26 listopada 2013

Rok wiary



Zakończył się rok wiary... to nie znaczy, oczywiście, że możemy przestać wierzyć - wręcz przeciwnie!
Dzięki temu, że cały czas powtarzały się rozmaite rozważania o wierze, zrozumiałam lepiej jej dwa elementy: wiara - jako przyjęcie prawdy objawionej i wiara - jako relacja do Boga, który się objawia.
Wiara jest darem Boga, ale zależy od nas, jak ją przyjmiemy.
Przyjmujemy wiarę - poznanie prawdy - kiedy poznajemy, uczymy się, zastanawiamy.
Przyjmujemy wiarę - relację, kiedy staramy się o to, by Bogu zaufać.
Więc właśnie wtedy, kiedy jest trudno, mam okazję, by uczyć się zaufania do Boga. I właśnie w roku wiary miałam różne okazje do dobrego przeżywania trudności; dobrego - czyli z Bogiem.
Na przykład:
- straciłam pracę i nie mogłam znaleźć innej
- chorowałam i czułam się słabo
- miałam operację - niezbyt poważną, ale z całościowym znieczuleniem
- przeprowadziłam się do innej wspólnoty, w innym mieście i kraju
- z czego wynikają nowe relacje z siostrami, nowe zajęcia; a także utrata tych, do których jakoś się już przyzwyczaiłam
- zmiana planów życiowych
- prowadzenie rekolekcji o życiu zakonnym...

To wszystko - właśnie dlatego, że trudne - było okazją do ćwiczenia się w wierze.  
Magda