sobota, 31 października 2009

Choroba

Miałam grypę.
To oczywiście nie jest nic nadzwyczajnego i nie zasłużyłoby na opisywanie w blogu, ale tak się ciekawie złożyło, że właśnie w tym czasie zastanawiałyśmy się – czytając nasze Konstytucje – nad tym, co oznacza choroba w życiu zakonnym.
Można tu wyróżnić dwa aspekty: to, co oznacza dla chorej siostry i to, co oznacza dla innych.
No więc doświadczyłam opieki, troski, zainteresowania sióstr, ich starania się, aby mi pomóc – mogłam nie tylko wiedzieć, ale i poczuć, że jesteśmy siostrami.
Jednocześnie, jako chora, uświadomiłam sobie, że choroba nie zwalnia z bycia siostrą zakonną, a wręcz daje nowe okazje do ćwiczenia się; dla mnie to oznaczało przede wszystkim ćwiczenie się w cierpliwości: bo już po dwóch dniach, kiedy przeszła gorączka, chciałam wstać i iść na zajęcia – a tu nic, „bo jeszcze kaszlesz“.
Tak więc ciekawie spotkały mi się teoria i praktyka...

Magda

piątek, 30 października 2009

Halloween czy Holyween?


Zbliża się Święto Wszystkich Świętych; w niektórych państwach świata obchodzi się „Halloween”; ludzie przebierają się i pokazują wszędzie znaki brzydoty, zwierzęce, szatańskie; dominują kolor czarny i puste dynie.
Z radością dowiedziałam się dzisiaj, że we Włoszech młodzi starają się przeciwstawiać temu wszystkiemu, nie lamentując, ale budując. Zamiast Halloween świętują Holyween. Oni czują się tymi „stróżami poranka”, jak ich nazwał Papież Jan Paweł II. I wymyślili, aby przy tej okazji pokazać światu nie twarz brzydoty, ale prawdziwego ludzkiego piękna, które promieniuje z twarzy świętych ludzi, tych, którym jest poświęcony dzień pierwszego listopada. Bo świętość, to piękno! Dlatego ta młodzież wybiera postać swojego ulubionego Świętego, na ile możliwe młodego, i stawia jego obraz w oknie swojego mieszkania, albo z idzie do dyskoteki lub do klubów, zwiastując, że właśnie jest ich (jego, jej) święto, pokazując ich portret jako znak piękności religii, którą wyznaje i prawdziwej ludzkości. Wieczorem młodzi wybierają się do miejsca świętowania, to znaczy do kościoła, który specjalne zostaje otwarty w godzinach nocnych. W tę „imprezę” zaangażowali się już młodzi z 35 diecezji Włoch: wypełniają miasta radością i chęcią naśladowania takich pięknych ludzi, jaki są święci, żeby oni też mogli rosnąć w tymi samymi wartościami jak oni, być, jak oni, piękni. Bo, powtarzam, świętość, to piękno.
Ta inicjatywa ma już trzy lata. Święci najbardziej pokazywani to św. Teresa z Kalkuty i św. Ojciec Pio, ale w tym roku przewiduje się popularność Jana Pawła II, który choć jeszcze nie ogłoszony świętym, jest przyjmowany przez młodzież za mistrza.
Piękna inicjatywa. I co wy na to?
Anna Maria

70-lecie uniwersytetu LUMSA

Uniwersytet katolicki LUMSA (Uniwersytet Matki Bożej Wniebowziętej) w Rzymie obchodzi rocznicę swego istnienia. 26 października w 1939 roku z inicjatywy Luigii Tincani, naszej Założycielki, powstała Szkoła Wyższa Pedagogiczna(„Magisterium Maria ss. Assunta”) dla Sióstr zakonnych–nauczycielek dla podwyższenia ich kwalifikacji (co było wymogiem owych czasów we Włoszech, jeszcze przedwojennych).

Tegoroczne obchody 70-lecia tej liczącej się rzymskiej uczelni rozpoczęły się uroczystą Mszą św. w Bazylice św. Jana na Lateranie, której przewodniczył kard. Vallini, z udziałem władz uczelni, profesorów i licznych studentów - tych obecnych i tych ‘historycznych’.
A potem wspaniała kolacja-bufet w salach „Giubileo” zorganizowana przez pomysłowych studentów (z pomocą ich rodzin, oczywiście), w której każda prowincja Włoch, z której wywodzą się studenci, oferowała swoje tradycyjne wyroby – od ‘super’ makaronów, różnorodnych salami, mozarelli i oliwek po miód w plastrach i ciasteczka migdałowe. Pogratulować dobrej organizacji i zaangażowania studentów – zawszeć to przyszłość narodu ...
Szczęść Boże! - Ola

PS Serdecznie polecam, bo tam studiowałam. Oficjalna strona uczelni: http://www.lumsa.it/. :)
Taki znaczek pocztowy - z głównym gmachem uniwersytetu - był w obiegu we Włoszech jaki czas temu.
Sabina

środa, 21 października 2009

Ratunku!!! Pomocy!!!

Pilnie potrzebna modlitwa o pokój w Pakistanie.
Pakistan jest krajem muzułmańskim sąsiadującym między innymi z Afganistanem. W tym kraju „wciąż wrze”: powtarzają się krwawe zamachy terrorystyczne. Kilka dni temu w mieście Lahore, w którym mamy jedną z naszych wspólnot, terroryści zabili wiele osób.

Ponad 30 osób padło ofiarą czterech porannych zamachów w Pakistanie. Większość
zginęła w trzech atakach na policjantów w Lahore, na wschodzie Pakistanu. Około półtorej godziny trwał atak na budynek, w którym mieści się Federalna Agencja Śledcza, w której kompetencji leżą sprawy od imigracji po terroryzm. Zginęło dwóch napastników, czterech funkcjonariuszy agencji i przechodzień. Dwie inne grupy napastników uderzyły w policyjne ośrodki na obrzeżach Lahore. W centrum szkoleniowym Manawa zginęło 13 ludzi, w tym dziewięciu policjantów i czterech napastników. Do kolejnego ataku doszło w ośrodku szkoleniowym elitarnej jednostki policji w pobliżu miejscowego lotniska. Zabity został co najmniej jeden policjant i pięciu bojowników. W sumie w Lahore zginęło 18 osób.
Początkowo informowano, że w trzecim z zaatakowanych obiektów - centrum
szkoleniowym elitarnych sił policyjnych, wzięto zakładników, a walki trwały
kilka godzin. Ostatecznie jednak policja zapewniła, że sytuacja została w pełni
opanowana, budynek oczyszczony z napastników, a zakładnicy - odbici.
Źródło: http://tvn24.lajt.pl/1624056,2,2,wiadomosc.html, 15 października.

Siostry piszą: „Sytuacja jest bardzo trudna. Miasto jest całkowicie sparaliżowane i odcięte od świata: nie można do niego wejść, ani z niego wyjść. Dzisiaj rząd zamknął szkoły, uniwersytety i nakazał zamknięcie burs i akademików wysyłając do domu wszystkich mieszkających w nich uczniów/studentów (i to w całym kraju). Zaleca się unikanie skupisk ludzkich, bo terroryści grożą atakami, nawet atakami na autobusy szkolne. To jest prawdziwy stan wojenny. Ludzie nie wiedzą już skąd brać jedzenie, bo zapasy są ograniczone do minimum. W innym mieście, w którym mieszkają nasze siostry, sytuacja jest podobna”.
Módlmy się kochani! Pokutujmy! To są nasi bracia!
Sabina

środa, 14 października 2009

Cienie i blaski

Wiem, że tytuł posta to tytuł jakiegoś czasopisma, ale nie o to chodzi.

W życiu są cienie i blaski, trud i radość. Radość tym większa, im więcej trudu kosztowało osiągnięcie celu.
Dzisiaj jest Dzień Edukacji Narodowej, czyli potocznie mówiąc Dzień Nauczyciela.
Co tu dużo mówić: to też moje święto.

Co najbardziej lubię w pracy nauczycielskiej?
1. stawiać zasłużone trójki, czwórki, piątki... :) ;
2. widzieć błysk w oku ucznia z ostatniej ławki: Aha! To ja już wiem, odkryłem, proszę Pani! ;
3. wzbudzać zainteresowanie uczniów;
4. chodzić od ławki do ławki poprawiając zadania, gdy uczniowie pilnie pracują;
5. widzieć, jak współpracują ze sobą, słuchają siebie nawzajem, "rosną" jako ludzie...

Jestem wzruszona poziomem akademii z okazji dzisiejszego święta i ślubowania klasy pierwszej. Ile to pracy! Sprytne dzieciaczki wszystkiego nauczyły się na pamięć i sufler, czyli Pani, prawie nie był potrzebny. Tylko klasa „0” miała tremę, co jest zupełnie zrozumiałe. :)

Wróciłam do domu z przepięknym bukietem czerwonych róż, prezentem od „moich dzieci”, czyli od klasy, w której mam wychowawstwo.
Jutro wracam do zwykłej codzienności: zabiegania, rąk umorusanych kredą, torby pełnej książek i kartkówek do sprawdzenia, poszukiwań nowych rozwiązań metodycznych i przyczyn takiego czy innego zachowania ucznia.

Nie zawsze jest tak, jakbym chciała. Muszę się jeszcze wiele nauczyć.
Módlcie się za mnie, żebym oprócz bycia panią od ..., była przede wszystkim drogą, po której Bóg przychodzi do człowieka.

A teraz wracam do moich książek. I znikam z bloga: nieobecność stale usprawiedliwiona.
Sabina

środa, 7 października 2009

Święto Matki Bożej Różańcowej

Dawniej jako święto MB Zwycięskiej, upamiętnia zwycięstwo floty chrześcijańskiej nad turecką w bitwie pod Lepanto, która miała miejsce dnia 7 października 1571 roku. Święto to zostało ustanowione przez gorliwego propagatora Różańca św., papieża Piusa V, dominikanina, od którego też bierze początek biały strój papieski.
W swoim Liście apostolskim „Rosarium Virginis Mariae” papież Jan Paweł II zachęca do częstego odmawiania Różańca, Jego ukochanej modlitwy, i wzywa wspólnoty chrześcijańskie, by stały się autentycznymi „szkołami modlitwy”. A Różaniec św., uświęcony tradycją, jest modlitwą typowo medytacyjną, odpowiednikiem niejako „modlitwy serca”, czy „modlitwy Jezusowej”, tak popularnej na chrześcijańskim Wschodzie (RVM, 5).
Nie każdy miłośnik Różańca św. wie, że w tej prostej, zdawałoby się, modlitwie kontemplacyjnej, powtarza się słowa zaczerpnięte z Ewangelii: Ojcze nasz (Mt 6, 9-13; Łk 11, 2-4), Zdrowaś Maryjo (Łk 1, 28.42), Chwała Ojcu (Mt 28,19).
Także papież Paweł VI, w Adhortacji apostolskiej „Marialis cultus”, podkreślał ewangeliczny charakter Różańca i jego ukierunkowanie chrystologiczne.
Szczęść Boże! - Ola

czwartek, 1 października 2009

Z probandatu

Sabina napisała (1. IX), że miesiąc temu zaczęłyśmy okres probandatu, czyli przygotowania do ślubów wieczystych.

O co w tym chodzi?
Przypomniało mi się, jak na początku nowicjatu (przygotowania do złożenia ślubów zakonnych) jedna z sióstr zapytała mnie „czego się spodziewam po okresie nowicjatu”, a ja jej odpowiedziałam, że – „nie spodziewam się niczego”. Oznaczało to wtedy dla mnie, że nie wiem, co mnie czeka, ale zgadzam się na wszysko; nie wiem, co mnie czeka, bo zaczynam życie zakonne, które znam tylko z książek, nie z własnego doświadczenia; wiem, że wiele rzeczy będzie zupełnie inaczej, niż się tego spodziewam, ale jestem gotowa na wszystko...

Natomiast teraz, kiedy przypomniałam sobie to pytanie, pomyślałam, że odpowiedziałabym inaczej: chcę się nauczyć, jak rozwiązywać pewne problemy (uwaga: „rozwiązywać”, a nie „rozwiązać”, bo pewne problemy są niedłączną częścią życia, nie można ich rozwiązać raz na zawsze), zwłaszcza problemy dotyczące najważniejszych punktów naszego życia.

A które to są te „najważniejsze punkty naszego życia”, które sprawiają mi najwięcej problemów? Ha, oto pytanie do rozmyślania przez co najmniej najbliższy miesiąc.

Magda