niedziela, 23 maja 2010

Dominikanką być...

W zeszłym roku pisałam, że 24 maja obchodzimy rocznicę przeniesienia relikwii św. Dominika, które to wydarzenie było otwarciem jego procesu kanonizacyjnego. Korzystam z okazji, żeby napisać parę słów o św. Dominiku jako naszym, moim Ojcu, Ojcu któremu ślubowałam posłuszeństwo. W związku z tym napiszę też o naszym „byciu dominikankami”.

Ludzie – nawet sami bracia dominikanie – dziwią się, kiedy przedstawiając się doprecyzowuję, że jestem siostrą dominikanką bezhabitową. Ale to nie jest jakiś szczegół bez większego znaczenia. Myślę, że głębi powołania Misjonarki Szkoły nie da się uchwycić bez zrozumienia pragnień św. Dominika: dotrzeć z Ewangelią na krańce ziemi i na krańce… umysłu, własnego i innych ludzi.

Nasze Konstytucje bezpośrednio o Świętym… mówią bardzo mało. Ale całe są przesiąknięte duchem dominikańskim. Widać to znakomicie przy całościowej lekturze tekstu i przy porównywaniu go z Konstytucjami braci dominikanów. W naszej Konstytucji podstawowej (część, która nie podlega zmianom) czytamy między innymi:
Włączone do Zakonu Dominikańskiego uczestniczymy, w miarę możliwości, w misji Apostołów i naśladujemy ich życie w formie podanej przez św. Dominika. A zatem prowadzimy życie wspólnotowe, mając jedno serce i jedną duszę, jesteśmy wierne w profesji rad ewangelicznych, żarliwe we wspólnym sprawowaniu liturgii, zwłaszcza Eucharystii i Świętego Oficjum, hojne na indywidualnej modlitwie, gorliwe w studium, wytrwałe w przestrzeganiu obserwacji zakonnych (nr IV).
a także:
Misja Dominika, którą otrzymujemy jako spadek po ojcu dla córek, które go kochają i naśladują go, jest pochodną misji Słowa (nr V); (…) każde działanie apostolskie – a zwłaszcza nauczanie – wypływa jak dar światła i miłości ze studium i kontemplacji Bożej prawdy oraz z gorliwego studium prawd ludzkich, które są odblaskiem Prawdy wiecznej i niestworzonej. (tamże nr IV).
I jeszcze jedno. W dniu pierwszej profesji otrzymujemy habit dominikański i … wyrzekamy się zakładania go za życia. Wypowiadamy wtedy taką modlitwę (cytuję fragmenty):
O błogosławiona Trójco, Ojcze, Synu i Duchu Święty, ofiaruję Ci w darze przez najczystsze ręce świętej Dziewicy Maryi biało-czarny habit dominikański, który otrzymałam jako dar Twojej nieskończonej miłości i miłosierdzia... Jezu, ... dozwól mi dla naśladowania Ciebie tak, jak potrafię, wyrzec się w duchu pokory zaszczytu ukazywania się światu odzianą chwałą Twojej oblubienicy...
Spraw, abym przed Tobą była zawsze przyodziana duchowo w święty habit dominikański i zasłużyła na założenie go, gdy moje ciało będzie odpoczywało w oczekiwaniu na wieczne zmartwychwstanie, aby potem wraz z synami św. Dominika w szczęśliwej wieczności iść za Tobą, Niepokalany Baranku, dokądkolwiek pójdziesz. Amen
.
Mam nadzieję, że na Sądzie Ostatecznym bracia dominikanie nie zdziwią się zbytnio widząc nas obok siebie :), a Ojciec Przedwieczny znajdzie we mnie duchowe podobieństwo do swojego Syna i – „nawet bez patrzenia na habit” – podobieństwo do św. Dominika.
Sabina

PS Wszystkie cytaty są tłumaczone przeze mnie.
Wyjaśnię na wszelki wypadek - gdyby ktoś zamierzał się kłócić o terminologię i różnice pojęć: Zakon Dominikański i Rodzina Dominikańska,– że piszę „włączone do Zakonu Dominikańskiego”, bo tak brzmi dosłowne tłumaczenie z języka włoskiego tekstu naszej Konstytucji podstawowej. Takiej terminologii użył też w stosownym dokumencie z 1924 Generał Zakonu o. Ludwik Theissling.