czwartek, 23 września 2010

Jeszcze o ślubach zakonnych

Śluby składa się w czasie Mszy św. To niby oczywiste, ale pozwoliło mi to odkryć wymiar eucharystyczny ślubów zakonnych. Chodzi mi głównie o modlitwę towarzyszącą Przygotowaniu Darów (która, niestety, często jest zagłuszona jakąś pieśnią):

Błogosławiony jesteś, Panie, Boże wszechświata,
bo dzięki Twojej hojności otrzymaliśmy chleb,
który jest owocem ziemi i pracy rąk ludzkich,
Tobie go przynosimy, aby stał się dla nas chlebem życia.

Błogosławiony jesteś, Panie, Boże wszechświata,
bo dzięki Twojej hojności otrzymaliśmy wino,
które jest owocem winnego krzewu i pracy rąk ludzkich;
Tobie je przynosimy, aby stało się dla nas napojem duchowym.


Bo to samo zdarzyło się / dzieje się z moim życiem.

Moje życie – to czym jestem – jest darem Bożym, pochodzi z Jego hojności. Jest „owocem ziemi”: genów moich rodziców i przodków, wpływów otoczenia... jest też „owocem pracy rąk ludzkich” – wielu ludzi miało na mnie wpływ, czy tego chcieli, czy nie chcieli, dobry czy zły; ale przede wszystkim jestem tym, czym się stałam dzięki moim własnym wyborom.

I teraz to wszystko przynoszę Bogu, chociaż tak naprawdę nie mogę Mu nic ofiarować: wszystko przecież należy do Niego. Przynoszę Mu moje życie, aby stało się czymś dobrym – „chlebem życia”, „napojem duchowym”; abym mogła żyć, jak mówią nasze Konstytucje „dla chwały Boga i dla zbawienia bliźnich”.

Bo co się później dzieje z chlebem i winem? Po Konsekracji stają się Ciałem i Krwią Chrystusa, tak samo moje życie ma być i może być zjednoczone z Chrystusem: „teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus”. Ale to jeszcze nie jest koniec: chleb i wino stają się dla nas pokarmem. Więc to, co ofiarowaliśmy Bogu, tak naprawdę otrzymujemy z powrotem, my i inni, i to jako dar znacznie większy, niż to, co daliśmy. I tak samo jest / będzie z moim życiem: Bóg nigdy nie pozwoli zwyciężyć się w hojności; jeżeli coś Mu dajemy to tak naprawdę my na tym zyskujemy...

Magda

piątek, 17 września 2010

Mądrość + świętość + wiek + ... = Carlotta


Dlaczego piszę dziś o niej? Bo 14 września Carlotta obchodziła 75-lecie profesji zakonnej (to nie pomyłka, chodzi o rok 1935...).

Carlotta to nasza najstarsza siostra. Niesamowita osoba. Ma 102 i pół roku i wciąż zadziwia, nie tylko mnie. Czego w życiu nie robiła i gdzie nie była jako Misjonarka... Przestała pracować po tym, jak w wieku 98 lat skończyła tłumaczenie z hiszpańskiego na włoski pewnej książki o św. Dominiku (!)

Nie wiem, jak jest teraz, ale jeszcze w wakacje codziennie, o stałej godzinie, można ją było spotkać modlącą się w kaplicy. Trwała na wózku przed Najświętszym Sakramentem. Od roku nie jest już w stanie odmawiać brewiarza, bo widzi bardzo słabo. Poza tym coraz gorzej słyszy. Ale rozmowa z nią - pomimo barier - to wciąż czysta przyjemność duchowa i intelektualna.

Kiedyś zapytałam, jak w ciągu tych 75 lat zmieniło się jej pojęcie o profesji zakonnej... Nie bardzo umiem się wysłowić, ale chodziło mi o to, jak ono się pogłębiło, albo poszerzyło... A ona popatrzyła na mnie, jakby nie rozumiejąc i odparła: Ale ja przez wszystkie te lata żyłam tak, jak mnie nauczono w nowicjacie. Zaniemówiłam. Tacy chyba są święci wielkiego formatu.

Kochana Carlotto, dziękujemy za to, że jesteś! I niech Cię Pan błogosławi!
Sabina

PS Na zdjęciu Carlotta z naszą przełożoną generalną w dniu swoich setnych urodzin.

wtorek, 14 września 2010

Wiersz o prawdzie i o cierpieniu

Przypomniałam sobie jeden z moich (rozlicznych) ulubionych wierszy:

Halina Poświatowska

Veritas

jeśli wyciągnę rękę
i zechcę dotknąć
natrafię na miedzialny drut
przez który płynie elektryczny prąd

posypię się
popiołem
w dół

fizyka jest prawdziwa
biblia jest prawdziwa
miłość jest prawdziwa
i prawdziwy jest ból.


Ten wiersz jest zatytułowany „prawda”, ale po łacinie, co nadaje temu tytułowi charakter oficjalny i jednocześnie tajemniczy. Zaczyna się od zwykłego faktu – drut podłączony do prądu – kontakt z którym mógłby oznaczać śmierć. I oto zaczyna się „litania”: wyliczenie prawd, czy raczej sposobów, w jaki doświadczamy prawdy.
Jest prawdziwe to, co o świecie mówi nam fizyka, jest prawdziwe to, co mówi nam Biblia (i wcale nie muszą być w konflikcie). Wydawałoby się, że po Biblii, po Objawieniu Bożym nie może być nic prawdziwszego; a jednak jest. Bo zarówno wiedza naukowa jak i Objawienie są czymś dla nas zewnętrznym, czymś, co możemy przyjąć, ale nie musimy. Natomias miłość i ból – doświadczamy ich bezpośrednio, zmuszają nas do kontaktu z rzeczywistością, na dwa sposoby oczywiście różne, ale obydwa intensywne i osobiste.

Myślę, że kolejność ma tu swoje znaczenie: oznacza stopniowanie, od fizyki, czyli od tego co jest prawdą w sposób, owszem, obiektywny, ale najbardziej zewnętrzny, najmniej angażujący – do tego, co nas najbardziej dotyka, co jest najgłębszą prawdą o nas. A więc fizyka – Biblia – miłość – ból; najpierw miłość, a potem ból; więc to cierpienie ma ostatnie słowo (w ostanim wersie kolejność wyrazów jest inna niż w poprzednich trzech, i słowo „ból” pojawia się na ostatnim miejscu, w pozycji akcentowanej).

Czy można to zmienić? Czy można zmienić kolejność tak, aby pozostała miłość, a nie ból? Czy miłość może być potężniejsza od cierpienia? Zauważmy, że Autorka uznaje prawdziwość Biblii, a jednak wymienia ból jako ostatni. Nie śpieszmy się z odpowiedzią...

Możemy odpowiedzieć twierdząco tylko wtedy, jeżeli jesteśmy gotowi, w imię miłości, stawić czoło cierpieniu... tak jak Ukrzyżowany.

Magda

niedziela, 12 września 2010

A co będziecie robić po ślubach wieczystych?

(Byłam na tyle przejęta, zajęta i skołowana, że dopiero teraz przyszło mi do głowy, by odpowiedzieć na to dość oczywiste pytanie.)

Kaneez, Sumera i Sosan już poleciały do Pakistanu. Po krótkiej wizycie u rodzin dzisiaj właśnie docierają do swoich nowych wspólnot i zaczynają pracę:
Kaneez – Khanewal, odpowiedzialna za internat;
Sumera – Multan, odpowiedzialna za internat (około 60 dziewczyn od 12 do 19 lat) i nauczycielka w szkole;
Sosan – Sahiwal, nauczycielka.
Nie wiedziały, czego będą uczyć, bo (taki jest system edukacji w Pakistanie) mogą uczyć wszystkich przedmiotów w szkole podstawowej, a w szkole średniej – angielskiego, urdu (to jest język, którym się mówi w Pakistanie) i historii. Mogą też uczyć religii, bo studiowały w Rzymie teologię; (jako dominikanki, studiowały na Uniwersytecie św. Tomasza, czyli na Angelicum). Dodatkowo mają też studiować (zaocznie), aby osiągnąć stopień „Master of Arts”, pozwalający być dyrektorkami szkół lub uczyć na uniwersytecie.

Gina i Magda zostają w Rzymie.
Gina nadal uczy włoskiego i historii, ale zmienia wspólnotę: przenosi się do prowadzonego przez nasze siostry akademika „Regina Mundi”, a więc oprócz uczniów będzie miała do czynienia ze studentkami.
Magda (która pisze te słowa) ma wrócić na studia i skończyć studiować teologię (a co gorsza, napisać pracę licencjacką), a więc jak na razie spędza czas między św. Tomaszem i komputerem.

Z liturgii

„Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić sie, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się” Łk 15, 23 - 24

A czy dla nas też Bóg urządził taką ucztę?

Oczywiście; i uczestniczymy w niej wiele razy; ale może nie zdajemy sobie sprawy z tego, co się dzieje i nie potrafimy tym się cieszyć.
Bo każdy z nas jest grzesznikiem, któremu Bóg przebaczył; i każda Msza św. jest taką ucztą.

Magda

sobota, 11 września 2010

Módlmy się...



(nie tylko dzisiaj)

- za tych, którzy zginęli dziewięć lat temu;
- za tych, którzy są za to odpowiedzialni, bezpośrednio lub pośrednio;
- żeby to się już nie powtórzyło

Magda

wtorek, 7 września 2010

Zdjęcia z Pakistanu





Sabina pisała (12 sierpnia) o powodzi w Pakistanie.
Nasze siostry starają się pomagać poszkodowanym. Oto zdjęcia, które przysłała Ursula.
(zamieściła Magda)

ps. O sytuacji w Pakistanie można przeczytać na przykład tu: http://tygodnik.onet.pl/32,0,52304,pakistan_terrorysci_paralizuja_pomoc_humanitarna_dla_powodzian,artykul.html

sobota, 4 września 2010

Potrzebny Twój podpis, aby mogli powrócić do Ojczyzny

Poproszono nas o rozpowszechnienie informacji o konieczności zbierania podpisów pod projektem nowej ustawy repatriacyjnej. Chodzi o umożliwienie powrotu do kraju Polaków zza wschodniej granicy.

Podpisów ma być 100 tysięcy, żeby projekt trafił do Sejmu. Mają zostać złożone do 14 września bieżącego roku. Sprawa jest zatem pilna.

Blog jest jedynym areopagiem, na którym mogę się wypowiedzieć. A sprawa jest bardzo ważna. Więc piszę to, co piszę. Podpiszcie się, jeżeli uważacie to za stosowne. Szczegóły poniżej.

Sabina

Poprzyj projekt zmiany ustawy o repatriacji z 9 listopada 2000

Kim jest repatriant? To Polak, którego przodkowie zostali przymusowo wywiezieni lub zesłani w latach 30-tych i 40-tych z terytorium ówczesnej Rzeczpospolitej w głąb Związku Radzieckiego.

Za Uralem, głównie w Kazachstanie, żyją jeszcze tysiące polskich ofiar sowieckich czystek etnicznych. My Polacy, mamy więc wobec nich szczególny obowiązek: zapewnienia im jak najszybszego powrotu do Ojczyzny. Ustawa z 2000r. umożliwiła repatriantom powrót do Polski na zaproszenie gminy. Niestety ustawa nie jest doskonała. Przede wszystkim dlatego, że nakłada zbyt duże obciążenia na samorządy zamiast na polskie państwo. Trzeba ją zmienić.

Dlatego z inicjatywy Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” powstał społeczny komitet "Powrót do Ojczyzny", który złożył w Sejmie projekt nowej ustawy o repatriacji. Akcję wspiera Polska Akcja Humanitarna.

Aby nowe przepisy, ułatwiające naszym Rodakom ze Wschodu, mogły zostać uchwalone, konieczne jest wsparcie złożonego projektu przez 100 000 naszych obywateli. Z tego powodu zwracamy się do tych, którym nie jest obojętny los Polaków wypędzonych z Kresów. Wesprzyjcie nasz projekt własnym podpisem. Na powrót do Polski od wielu lat czeka blisko 2700 osób. Pomóżmy im odzyskać Ojczyznę!

Złóż swój podpis i poprzyj zmianę ustawy o repatriacji!

Podpis można złożyć na karcie podpisów, która jest do pobrania na stronie www.repatriacja.org.pl, gdzie również znajdą Państwo projekt ustawy, dodatkowe informacje o inicjatywie oraz adresy punktów zbierania podpisów.

Podpis można złożyć w następujący sposób:

1. wydrukować kartę, wypełnić ją i dostarczyć lub przesłać pocztą do jednego z punktów zbierania podpisów
2. złożyć swój podpis osobiście w punkcie zbierania podpisów.

Na zebranie podpisów mamy czas do 14 września 2010 r.

Pod projektem ustawy mogą się podpisać obywatele, którzy mają prawo wybierania do Sejmu (są obywatelami Polski i ukończyli 18 lat).

Przekaż proszę tę informację dalej.

Punkty zbierania podpisów:
Polska Akcja Humanitarna
ul. Szpitalna 5 lok. 18
00-031 Warszawa
p. Jolanta Daniel
Tel. (22) 828 88 82 wew. 236
e-mail: jolanta.daniel@pah.org.pl

Polska Akcja Humanitarna
ul. Szewska 4
31-009 Kraków
p. Małgorzata Olasińska-Chart
Tel. (12) 42 15 771
e-mail: malgorzata.olasinska@pah.org.pl

Polska Akcja Humanitarna
ul. Wita Stwosza 2
87-100 Toruń
p. Aneta Brzostek
Tel. (56) 65 21 368
e-mail: aneta.brzostek@pah.org.pl

piątek, 3 września 2010

Kapituła generalna Zakonu Kaznodziejskiego

Magda!
Wielkie dzięki, za to, co napisałaś o Waszej profesji wieczystej i za namiastkę naszej fizycznej obecności przy Was, czyli za zdjęcie. Prywatnie czekamy na więcej...

Do tego, co napisałaś dodałabym komu przyrzekamy posłuszeństwo.
My, Misjonarki Szkoły, ślubujemy
"posłuszeństwo Bogu,
Najświętszej Maryi Pannie,
świętemu Dominikowi,
świętej Katarzynie ze Sieny,
naszej założycielce Luigii Tincani
i przełożonej generalnej Unii św. Katarzyny ze Sieny
oraz jej następczyniom...".
Przełożona generalna zostaje wybrana przez siostry na kapitule generalnej (dla nieobeznanych z terminologią kościelną: na ogólnym zebraniu delegatek z całego zgromadzenia). To jej podlegają wszystkie siostry i wszystkie domy całej Unii.

Bracia dominikanie (i siostry dominikanki klauzurowe) ślubują posłuszeństwo
"Bogu,
Najświętszej Maryi Pannie,
świętemu Dominikowi
i generałowi Zakonu Braci Kaznodziejów
i jego następcom
".
Myślę, że właśnie dzisiaj warto o tym przypomnieć, bo
w Rzymie trwa kapituła generalna Zakonu Kaznodziejskiego i w niedzielę, 5 września, ma zostać wybrany kolejny generał Zakonu.

My też prosimy o modlitwę w intencji kapituły i planowanych wyborów.

Sabina

PS Nowy generał zakonu:).

środa, 1 września 2010

... aż do śmierci

No więc to powiedziałam: „Tak więc będę posłuszna tobie i tym, które po tobie nastąpią, aż do śmierci” (to jest końcowa część formuły ślubów wieczystych).
Jak dotąd co roku odnawiałam śluby – na rok, no więc na końcu mówiłam „tak więc będę posłuszna – przez jeden rok”. A teraz to już na zawsze.
Ale oczywiście nie chodzi tu tylko o wymiar chronologiczny.
Kiedy św. Paweł mówi o Chrystusie, że stał się „posłuszny aż do śmierci i to śmierci krzyżowej” to ma na myśli, że posłuszeństwo Chrystusa było tak mocne, że wybrał nawet śmierć, byle tylko pozostać mu wiernym.
I to samo dotyczy nas.
Może nie czeka nas męczeństwo (chociaż, kto to wie?), ale na pewno będę miała mnóstwo okazji, kiedy posłuszeństwo będzie oznaczało wyrzeczenie się czegoś, codzienne umieranie – dla swojej wygody, dla swojego egoizmu – aby być wierną temu, czego obiecałam, aby wybierać – miłość.

Magda

Tu na zdjęciu leżymy krzyżem w czasie śpiewu litanii do wszystkich świętych; prosimy ich, by modlili się za nas, abyśmy umiały żyć zgodnie z tym, co za chwilę obiecamy.