wtorek, 31 marca 2009

Dzień Młodzieży

Oto przesłanie Benedykta XVI na najbliższy Dzień Młodzieży (obchodzony w diecezjach w Niedzielę Palmową) - tekst pochodzi z oficjalnej strony Watykanu i jest w języku polskim.

http://www.vatican.va/holy_father/benedict_xvi/messages/youth/documents/hf_ben-xvi_mes_20090222_youth_pl.html

Tekst dotyczy nadziei; stąd więc pytania do wszystkich Czytelników:
czego się boicie?
czego się spodziewacie?
i w ogóle, co to znaczy "nadzieja"?

Czekam na Wasze odpowiedzi! (niekoniecznie związane z tekstem, ale koniecznie - szczere!)

Magda

czwartek, 26 marca 2009

Luigia Tincani

Magda przypomniała wczoraj o rocznicy urodzin naszej założycielki, Luigii Tincani [czytaj: Luidżii Tinkani].

To już 120 lat. Żadna z nas, Polek, nie zdążyła jej poznać, bo Matka zmarła w 1976 roku. Jeszcze się wtedy nikomu nie śniło, że będziemy w Unii (zresztą siostry przyjechały do Polski dopiero po 1989 roku).
Pan Bóg każdego stwarza w pewnych ramach czasowych i w pewnym kontekście kulturowym, które kształtują zręby jego osobowości i charakteru.
  
Luigia, zwana w domu Giną [po włosku czyt. się Dżiną], urodziła się w święto Zwiastowania w 1889 roku w Chieti, we Włoszech. Była córką znanego profesora łaciny i greki i Kuratora Oświaty Carla Tincaniego. Po ojcu oddziedziczyła zamiłowanie do nauczania, a w szkole podstawowej zaczęła uczyć jako kilkunastoletnia dziewczyna, zaraz po ukończeniu szkoły dla nauczycielek szkół elementarnych.
Najważniejsze lata swojej młodości przeżyła w Bolonii, gdzie jest pochowany św. Dominik Guzman. W duchowości dominikańskiej doceniła wymiar kontemplacyjny; coraz bardziej umacniało się w niej pragnienie całkowitego poświęcenia się Bogu w życiu zakonnym, ale najpierw razem z mamą i starszą siostrą wstąpiła do dominikańskiego Trzeciego Zakonu dla Świeckich. Jednocześnie była bardzo aktywna w swoim środowisku i czuła się stworzona do działania apostolskiego w świecie.

Po przeprowadzce całej rodziny do Rzymu Gina poszła wreszcie na studia nauczycielskie. Rzuciła się w wir nauki i pracy apostolskiej wśród koleżanek - dzięki niej powstały m.in. kurs kultury religijnej (dzisiejszy Wyższy Instytut Nauk Religijnych Mater Ecclesiae włączony do Angelicum) oraz pierwsze kręgi studentek katolickich. Na tym drugim polu współpracowała z niejakim ks. Montinim, późniejszym papieżem Pawłem VI.

W Rzymie zetknęła się ze świętą dominikańską, która stała się jej "matką i mistrzynią" na całe życie: św. Katarzyną ze Sieny, której grób znajduje się w bazylice św. Maria sopra Minerva (blisko Panteonu). Tam poznała dominikanina o. Lodovico Fanfaniego, który rozpoznał w niej zalążek nowego charyzmatu w Kościele. Widząc jej stałość w marzeniach o konsekracji zakonnej połączonej z ewangelizacją świata kultury, zwłaszcza środowiska szeroko pojętej szkoły państwowej, stwierdził, że: "To, czego nie ma, można zawsze stworzyć". Krok po kroku zaczęła nabierać kształtów nasza Unia Św. Katarzyny, której początki Magda opisała kilka miesięcy temu.

Ojciec Fanfani był kierownikiem duchowym Luigii Tincani i "Ojcem" dla Unii przez 40 lat, aż do swojej śmierci w 1955 roku. Pozostawił po sobie pamięć przykładnego dominikanina i wybitnego teologa.
Matka Luigia Tincani całe życie poświęciła Bogu i Kościołowi. W 1929 roku wycofała się z pracy nauczycielskiej, żeby oddać się całkowicie kierowaniu założonym przez siebie Zgromadzeniem. Co robiła przez te wszystkie lata? O tym napiszę innym razem.

Zmarła w opinii świętości w Rzymie, 31 maja 1976, w święto Nawiedzenia świętej Elżbiety.
Obecnie i ona, i o. Fanfani są pochowani w rzymskiej bazylice Santa Maria sopra Minerva pod ołtarzem św. Jacka (ołtarz jest po lewej stronie od wejścia, obok kapłicy Najświętszego Sakramentu).

Wielu ludzi dziękuje Panu Bogu za łaski udzielone za jej przyczyną, zwłaszcza za dar rodzicielstwa i pomyślne zdanie egzaminów. Na dzień dzisiejszy do beatyfikacji potrzebny jest potwierdzony przez władze kościelne cud za jej wstawiennictwem.

O potrzebne łaski można prosić Pana Boga odmawiając z wiarą następującą modlitwę:

Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu i Duchu Święty,
dziękuję Ci za ogień miłości
rozpalony w sercu Twojej Sługi Luigii Tincani,
która poprzez konsekrację zakonną ofiarowała się na Twoją chwałę
w służbie Kościoła i młodzieży,
w umiłowaniu prawdy.
Proszę, abyś uczcił swą wierną Sługę
udzielając mi tego,
o co z wielką ufnością się modlę.
Amen.

Ktokolwiek dostąpiłby łask przez wstawiennictwo Matki Luigii Tincani jest proszony o zgłoszenie nam tego faktu:
Sabina

środa, 25 marca 2009

Zwiastowanie

Bóg wysłał anioła do Maryi...
To takie oczywiste, znane na pamięć; nie ma się nad czym zastanawiać...
A jednak:
Bóg – stworzył człowieka dla szczęścia; ale ludzie nie chcieli bożego planu (to się nazywa „grzech pierworodny”). Czy Bóg rezygnuje? Nie! Zaczyna działać, przygotowuje ludzi, objawia się stopniowo – a teraz, w swoim Synu, chce objawić się całkowicie.

A Maryja? To dla nas jest jasne, że kobieta jest kimś ważnym, że może decydować o swoim życiu (ale nauczyliśmy się tego właśnie od niej, właśnie z tej sceny!). Ale przecież: młoda kobieta, w małej miejscowości, w podbitej prowincji imperium rzymskiego – czy ktokolwiek mógłby się domyślić, że właśnie tam dokonuje się nasze zbawienie?

I oto w niej zaczyna się nowe życie – to zawsze jest darem bożym; ale tym razem to Dziecko jest też Synem Bożym, Drugą Osobą Trójcy świętej; to „Bóg z Boga, światłość ze światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało”. Jeszcze Go nie widać, bo przyjmując ludzką naturę przyjął też nasz sposób istnienia: w czasie. Za dziewięć miesięcy zobaczą go Maryja, pasterze, królowie.... za trzydzieści lat będzie znany jako nauczyciel, prorok, skazaniec... ale już teraz, od pierwszego momentu Wcielenia to Chrystus, nasz Zbawiciel.

Oto dokonuje się nasze zbawienie.

Magda
P. S. Dziś także przypada 120 rocznica urodzin naszej założycielki, Luigii Tincani.

***
Chciałabym dodać parę słów od siebie.
Zwiastowanie jest naszym świętem patronalnym - patrzymy na Maryję w tajemnicy Zwiastowania jako na podstawowy wzór dla naszego powołania.

W tej "scenie" widać, jak Bóg "uzależnił siebie" od woli człowieka. Uzależnił realizację planu zbawienia od woli Maryi, od jej zgody. Przepiękne kazanie św. Bernarda o oczekiwaniu całego stworzenia na "tak" Maryi jest w brewiarzu, w Godzinie czytań z 20 grudnia. Zacytuję tu dłuższy fragment:

Słyszałaś, że poczniesz i porodzisz Syna; słyszałaś, że nie z człowieka, ale z Ducha Świętego. Czeka Anioł na odpowiedź, czas już bowiem, aby powracał do Boga, który go posłał. Czekamy i my, o Pani, na słowo zmiłowania, albowiem straszliwie przygniata nas wyrok potępienia. Oto ofiarowuje Ci się zapłata naszego zbawienia; jeżeli przyjmiesz, natychmiast bę­dziemy uwolnieni. Wiekuistym Słowem Bożym wszyscyśmy zostali powołani do życia - a oto umierać musimy; w Twej krótkiej odpowiedzi mamy znaleźć ochłodę, abyśmy wrócili do życia. Błaga Cię o to ze łzami, Panno Pobożna, Adam z nieszczęśliwym potomstwem swoim z raju wygnany; błaga Cię Abraham, błaga Dawid. (...) Odpowiedzże więc co rychlej Aniołowi, a przez Anio­ła Panu. Odrzeknij słowo i przyjmij Słowo; powiedz swoje, a pocznij Boże; wydaj z siebie przemijające, a posiądź Słowo! Wiekuiste. Dlaczego się ociągasz? Dlaczego się boisz? (...) Oto - powiada - służebnica Pańska, niechaj mi się sta­nie według słowa twego. (polecam cały tekst: http://gerontikon.blogspot.com/2009/03/ostani-z-ojcow-doktor-miodopynny-o.html ).
Wtedy - jak pisze ewangelista - odszedł od niej Anioł. Pozostał Boży Syn, który stał się jej synem.
Nasze zbawienie też jest uzależnione od naszego "tak". Jak mówił któryś z Ojców Kościoła: Bóg stworzył Ciebie bez Ciebie, ale nie może zbawić Ciebie bez Ciebie, bez Twojej zgody. Posłał swojego Syna, który wykupił nas od zła i śmierci oraz otworzył drogę do życia wiecznego, ale każdy musi przyjąć to zbawienie "decydując sam za siebie".

Źródło tego zbawienia mamy w sakramentach Kościoła.

Sabina

poniedziałek, 23 marca 2009

Grupa Przyjaciół Matki Tincani

Od lat proponujemy naszym bliskim, przyjaciołom i znajomym cykliczne spotkania modlitewno-formacyjne w ramach Grup Przyjaciół Matki Tincani. Taka grupa - krótko i potocznie nazywana AMICI (po włosku: "przyjaciele") -spotyka się także w Lublinie.
W tym roku naszym przewodnikiem na drogach wiary jest święty Paweł, a ostatnie spotkanie odbyło się w sobotę 21 III w naszym domu lubelskim. Przybyło wielu naszych Przyjaciół, nie brakowało także nowych twarzy.
Po Mszy św. ks. prof. Mirosław Wróbel wygłosił konferencję na temat życia codziennego chrześcijanina według nauczania św. Pawła. Zwrócił szczególną uwagę na teksty z dwu jego listów: do Kolosan (3,12-19) oraz do Rzymian (12, 9-21 - obydwa teksty są naprawdę przepiękne, zresztą sami zobaczcie...). Kontynuacją konferencji była radosna agapa, przy smacznych wypiekach s. Danuty i innych smakołykach przyniesionych przez naszych gości, oraz projekcja krótkiego filmu o życiu Luigii Tincani i historii naszego Zgromadzenia. Zakończyliśmy, jak zwykle, dziesiątkiem różańca oraz modlitwą za wszystkich nauczycieli, wychowawców i rodziców przez wstawiennictwo św. Pawła oraz naszej Założycielki.

Kolejne spotkanie grupy, ostatnie w tym roku akademicko-szkolnym,
odbędzie się 16 V 2009 r.
Zapraszamy!!!
Agnieszka

niedziela, 15 marca 2009

Z liturgii


Pierwsze czytanie: Bóg daje swojemu ludowi Dziesięć Przykazań.

O co w tym chodzi? O to, że Bóg rozkazuje, a ludzie mają słuchać? Nie, to jeszcze nie to. Żeby zrozumieć to wydarzenie, trzeba spojrzeć na kontekst.
Bóg daje swojemu ludowi Dziesięć Przykazań w momencie, kiedy zawiera z nim przymierze. No więc, czy to chodzi o umowę? O to, że Bóg obiecuje swoją pomoc, ale pod warunkiem, że ludzie spełnią pewne warunki? Nie, to jeszcze nie to. Trzeba spojrzeć na kontekst... kiedy, w jakiej sytuacji Bóg zawiera przymierze ze swoim ludem? Co było przedtem? Idąc wstecz w czasie: podróż przez pustynię, przejście przez Morze Czerwone, wyjście z Egiptu... a jeszcze wcześniej? Niewola w Egipcie.
No więc prawdziwym kontekstem Dziesięciu Przykazań jest wyzwolenie, oswobodzenie, odkupienie. Bóg mówi swojemu ludowi: „widziałem waszą niewolę w Egipcie i dałem wam wolność. Ale teraz zależy od was, czy nadal będziecie wolni, czy powrócicie do sytuacji niewolników... jeżeli pragniecie wolności, jeżeli cieszycie się z tego, że was uwolniłem i chcecie pozostać wolni – oto co powinniście zrobić i czego musicie unikać”.

I to są właśnie przykazania.

Magda

sobota, 7 marca 2009

Brat Tomasz

Dzisiaj jest rocznica śmierci brata Tomasza, który przez wytrwałe i pokorne studium i nauczanie innych doszedł do wybitnej świętości. To był święty człowiek i święty dominikanin, który do dziś może zachwycać głębią swojej myśli. "... św. Tomasz - piszą autorzy książki Rekolekcje z ... Św. Tomasz z Akwinu - w wielkości swego geniuszu ufał Bogu we wszystkim – co też stanowiło o jego niebywałej mądrości. Pozwalało to pamiętać zawsze o tym, co najważniejsze i nie zatracić się w wielości rozważań, ale układać wszystko według słuszności i miary (sapientis est ordinare – do człowieka mądrego należy porządkować, układać)". (Mateusz Przanowski OP, Piotr Lichacz OP, Rekolekcje z ... Św. Tomasz z Akwinu, Wydawn. M, Kraków 2003, s. 63 (w Internecie tekst znajduje się tu).
Zresztą najlepiej byłoby, gdybyście sami się przekonali, ale czytając bezpośrednio jego pisma. Tak dla zachęty zacytuję z jego Compendium theologiae fragment, który dotyczy Ewangelii o konieczności modlitwy, którą słyszeliśmy w tym tygodniu w liturgii Mszy św. (cyt. za wyżej wymienioną książką, s. 60-61):
"Tomasz z Akwinu – w ślad za Pismem Świętym i tradycją Ojców – wskazuje nie tyle na użyteczność, potrzebę, ile wręcz na konieczność prośby do Boga. Prośbę tą – wynikającą z treści wiary – trzeba jednak dobrze pojmować. „Inna jest konieczność prośby, gdy kieruje się ją do człowieka, a inna kiedy skierowana jest do Boga. Człowiekowi bowiem najpierw przedkłada się pragnienie i potrzebę, potem prośbami stara się nakłonić go do przychylenia się do prośby. Lecz w modlitwie, którą wylewa się przed Bogiem, nie ma na to miejsca. W niej nie dążymy do tego, by przedstawiać nasze potrzeby czy pragnienia, gdyż On wie wszystko, dlatego Psalmista mówi do Niego: «Przed Tobą, Panie mój, wszelkie me pragnienie» (38,10), a w Ewangelii według św. Mateusza powiedziano: «Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie» (6,32). Ani też Boża wola nie nagina się przez ludzkie słowa do chcenia tego, czego wcześniej nie chciała, ponieważ, jak jest napisane w Księdze Liczb: «Bóg nie jest jak człowiek, żeby kłamał, ani jak syn człowieczy, aby się zmieniał» (23,19) «ani nie mięknie pod wpływem żalu» – jak czytamy w Księdze Samuela (15,29). Ale modlitwa w celu otrzymania czegoś od Boga jest konieczna dla człowieka ze względu na niego samego, żeby mianowicie sam rozważył swoje braki i nagiął swoją duszę do żarliwego i pobożnego pragnienia tego, co ma nadzieję otrzymać przez modlitwę. Przez to bowiem staje się zdolny do przyjmowania” (Com., II, 2).
Od nieprawdziwego i nierzetelnego myślenia o Panu Bogu zanika relacja do Niego. Człowiek bowiem zaczyna wówczas zwracać się do swojego genialnego pomysłu na boga, który powoli tworzy sobie w głowie. Bo nie można wcale nie myśleć o Bogu; czasem tylko zamiast Boga może wślizgiwać się niepostrzeżenie jakiś bóg. Bóg nie jest kimś zmiennym, rozkapryszonym, zmęczonym ilością obowiązków czy ulegającym wpływom okoliczności. Bóg nie jest kimś, na którego miłość trzeba „zarobić” przez poprawne i ułożone życie. Takiego boga trudno byłoby o cokolwiek prosić".
Co mogę dodać?
Bracie Tomaszu, oręduj za nami w naszym poszukiwaniu prawdy i Prawdy!
A wy wzrastajcie w łasce i mądrości u Boga i u ludzi :)!
Sabina