wtorek, 28 sierpnia 2018

Urodziny, urodziny!

28 sierpnia to dzień urodzin naszego zgromadzenia. Właśnie tego dnia w 1924 roku Luigia Tincani złożyła pierwsze śluby zakonne. Złożyła je na ręce delegata biskupa diecezji Gubbio, w której powstał nasz pierwszy dom. Delegatem biskupa był dominikanin o. Ludwik Fanfani, kierownik duchowy sióstr. 
A potem Gina, jako przełożona generalna, przyjęła profesję czterech innych sióstr: Bice, Camilli, Giuseppiny i Emmy. 

Nie mamy żadnego zdjęcia z 28 sierpnia 1924 roku. Ale mamy to, które Wam pokazujemy.
Widzicie wszystkie "misjonarki szkoły" obecne na rekolekcjach w roku 1929, czyli 5 lat od powstania zgromadzenia. Nie wszystkie z nich związały się 
z Unią ślubami; niektóre pozostały "w świecie" i żyły naszym charyzmatem jako osoby świeckie. 

Powiecie: o, to dawna historia. Tak i nie! Bo wiele naszych sióstr - w tym dwie Polki - świętuje dziś rocznicę swoich ślubów zakonnych. A jedna polska misjonarka dziś rano odnowiła swoją profesję na kolejny rok. 

Niech Bóg będzie błogosławiony za każdą z tych pierwszych sióstr i w życiu każdej z nas obecnie! 

sobota, 25 sierpnia 2018

Zapasy na zimę

W czasach, kiedy nie było jeszcze zamrażarek ani sklepów zaopatrzonych we wszystko, robiło się zapasy na zimę.

Chodziło o to, żeby zakonserwować owoce, których latem i jesienią było dużo: żeby można było zjeść coś dobrego, poczuć smak lata także w chlapie jesieni i mrozie zimy (kiedy jeszcze były mroźne zimy).

Myślę sobie, że chciałabym zrobić duchowe zapasy na duchową zimę: z dni radości, obfitości, entuzjazju; z dni, które przeżywam.

Co się stało? Co roku spotykamy się z siostrami, rozmawiamy o naszym życiu, dzielimy się doświadczeniami, czasem coś planujemy. Te spotkania zawsze były dla mnie bardzo trudne – nie wiedziałam, co mówić, jak mówić; nie umiałam słuchać innych, nie rozumiałam ich doświadczeń. A w tym roku – coś się stało – i wszystko było inaczej. I nawet, kiedy mówiłyśmy o trudnościach w porozumiewaniu się , to – to było porozumienie.

Ale nie tylko nie było problemów, było coś, co nazywam wymyślonym słowem: współmyślenie. To wtedy, kiedy się rozmawia, a może i dyskutuje, ale ostatecznie wszystko składa się w jedną całość.

I jeszcze odkryłam mądrość siostry, z którą od lat miałam problemy. I jeszcze… och, wszystko. Rozmawiałam i słuchałam, śmiałam się i płakałam… i nie tylko ja, bo czułam tez, że i dla innych to był dobry czas, czas łaski.

A teraz chciałabym go wsadzić do słoika i mieć – i móc otworzyć, kiedy będzie zimno i źle (bo kiedyś będzie, to wiadomo). I to robię: opowiadając, zapamiętując, dziękując.

Magda

wtorek, 14 sierpnia 2018

Nocny podbój Rzymu

W ostatnich dniach Rzym znów został zdobyty! Tym razem przez 70.000 (siedemdziesiąt tysięcy...) młodych ludzi z Włoch, którzy na zaproszenie Papieża przybyli z pielgrzymką do Wiecznego Miasta. 
"Nocleg" po czuwaniu z Papieżem
W nocy z 11 na 12 sierpnia w centrum miasta można było zobaczyć takie scenki, jak ta na zdjęciu obok. Bo spali, gdzie sie dało!
Ci na pierwszym planie to młodzi z diecezji Arezzo, którzy po wieczornym czuwaniu z Papieżem na Circo Massimo, poszli na miasto. A potem spali pokotem na ulicy, żeby o szóstej rano wejść na Plac św. Piotra.  
W domu generalnym na przedmieściach Rzymu gościłyśmy ich od czwartku do niedzieli. Byli z okolic Florencji, a dokładniej z diecezji Arezzo - Cortona - San Sepolcro. Przybyli do Rzymu na spotkanie włoskiej młodzieży z papieżem (w ramach przygotowania do Synodu biskupów).
Pierwszy etap każda diecezja organizowała osobno. Nasi goście wyruszyli 8 sierpnia, do Rzymu dotarli 9-tego. Przez trzy dni wędrowali po Rzymie. 

Zanim wyjechali do domu, Sabina przeprowadziła z nimi wywiad. Oto niektóre refleksje.
- Nigdy nie uczestniczyłem w podobnej pielgrzymce, więc z punktu widzenia organizacyjnego spodziewałem się, że spotkam tyle ludzi, ale nie zdawałem sobie sprawy, że brać w tym udział to coś zupełnie innego, niż oglądać w telewizji.
- Spodobała mi się trasa naszego pierwszego dnia, tu, wzdłuż drogi Appia Antica: katakumby i wizyta w kościele Quo Vadis. I jeszcze: zobaczyć tylu ludzi, którzy robią to samo co my, spotykać inne grupy, z takimi samymi torbami, którzy tak jak my szli razem. I potem w kolejce, do Cyrku Wielkiego: porozmawialiśmy z innymi grupami, powiedzieliśmy, skąd jesteśmy i co robiliśmy. Szkoda, że nie było więcej okazji do dzielenia się.
- To było piękne: zobaczyć Rzym zdobyty przez młodzież.
- Spodobało mi się spotkanie ze wspólnotą świętego Idziego. Opowiadali o tym, co robią. To bardzo ważne: że nie tylko mówią, ale i robią.
- Poczułem, że należymy do większej wspólnoty, o czym może zapominamy. Bo myślimy o naszej parafii, albo ewentualnie o diecezji. A było piękne dzielić to doświadczenie z ludźmi z całych Włoch...
Wieczorne spotkanie przy Via Appia Antica  
- Gdybym chciał zachęcić innych do uczestniczenia w podobnym wydarzeniu – po pierwsze opowiedziałbym o swoich doświadczeniach, o tym, że na początku wszyscy jesteśmy sceptyczni, bo trudno jest zostawić dom, robić coś, co jest męczące…
A potem pokazałbym nasze filmy, nasze zdjęcia, spotkania, miejsca; to, że jesteśmy razem, że jest fajnie, że możemy się poznać.
- To jest naprawdę bardzo piękne doświadczenie. Jasne, jest męczące, ale też bardzo piękne i mocne.

We wszystkich wypowiedziach przewijała się ta sama myśl: Jestem pod wrażeniem i cieszę się, że bylo tu tyle ludzi. Ludzi wierzących, młodych jak my i tak jak my na pielgrzymce "Jesteśmy tu. [Pielgrzymka] przez tysiąc dróg" (Siamo Qui. Per mille strade).  

***
Pozdrawiamy duszpasterstwo młodzieży i diecezjalne seminarium duchowne w Arezzo! https://www.facebook.com/arezzoseminario/ i https://www.facebook.com/pgarezzo/!
#ArezzoGiovani: Grazie delle foto! 

niedziela, 5 sierpnia 2018

Zaproszenie, ale nie na herbatę

Dziś nie damy rady poczęstować Was herbatą, którą pijemy na zdjęciu. Ale możemy zaprosić Was do odwiedzenia nowej strony internetowej naszego zgromadzenia. Właśnie powoli ukazuje się światu wersja anglojęzyczna: 
http://www.missionariedellascuola.it/en/.
Trwają prace nad wersją polską. Cierpliwości!

Na zdjęciu 5 osób pochodzących z 4 różnych krajów. Co nas łączy? Jezus i to samo powołanie, powołanie do bycia w Kościele i w świecie misjonarką w Unii św. Katarzyny ze Sieny.

***
Jako siostry dominikanki uważamy życie wspólne za nieodzowny element naszego powołania misyjnego. 
Życie wspólne oznacza między innymi:
- wspólnotowe oddawanie chwały Bogu podczas liturgii, 
- wspólny dom i wspólne posiłki, 
- wzajemną pomoc,
- spędzanie wolnego czasu, 
- wspólną kasę. 
A w szerszym wymiarze: życie i dążenie do świętości z siostrami w różnym wieku, z różnych środowisk, a nawet innych krajów i kultur.