piątek, 28 listopada 2014

Na sylwestra do klasztoru

Informacje o najbliższych rekolekcjach: http://misjonarkiszkoly.blogspot.com/p/dni-skupienia-i-rekolekcje.html

***
Wzorem lat ubiegłych zapraszamy dziewczyny i młode kobiety na „Sylwestra w klasztorze”. Tym razem rekolekcje będą poświęcone wdzięczności.
Wdzięczności, do której Pan Bóg uzdalnia każdego z nas.
Wdzięczności, która jest postawą, której można się uczyć.
Wdzięczności, która zaczyna się od otwarcia oczu i uszu.


Sylwester w klasztorze 2014: rekolekcje „O wdzięczności”
Gdzie? W naszym domu w Lublinie, przy al. Kraśnickiej 58 
Kiedy: 30 grudnia 2014 – 1 stycznia 2015 (początek od godz. 17.00, zakończenie ok. godz. 14.00).

W programie m. in.:
- wspólna modlitwa (Msza św., Liturgia godzin, Różaniec, adoracja Najświętszego Sakramentu)
- czas na modlitwę osobistą
- konferencje i rozmowy
- możliwość indywidualnej rozmowy z siostrami.

Przywieź ze sobą: Pismo Święte, różaniec, obuwie na zmianę, śpiwór i karimatę, instrument, na którym grasz.

Opłata za udział: ofiara do skarbonki (dobrowolna).

Zainteresowana? Pisz lub dzwoń – ilość miejsc jest ograniczona. Zapisy do 26 grudnia, albo do wyczerpania miejsc:
- u sióstr w Lublinie - przez pocztę elektroniczną, albo telefonicznie: misjonarki.szkoly[@]wp.pl (pisząc usuń nawiasy w adresie!) lub tel. [81] 525 30 98.
- można kontaktować się z nami Facebooku (uwaga: dołączenie do wydarzenia nie jest równoznaczne z zapisaniem się na rekolekcje!)

Zapraszamy!
misjonarki szkoły


czwartek, 27 listopada 2014

Inna radość

W listopadzie w sposób szczególny staramy się pamiętać o naszych zmarłych. W związku z tym przypomniała mi się sytuacja sprzed kilku lat…

Klęczałyśmy na bruku Placu św. Piotra. My, czyli Magda i ja. Wybrałyśmy się do Watykanu, bo czułyśmy, że bycie tam to nasz obowiązek. Potem wróciłyśmy do domu, czyli do wspólnoty, do zakonnej zwyczajności: adoracja, Różaniec, Nieszpory, kolacja, zmywanie naczyń, dziennik telewizyjny, wspólna rekreacja.

Po Komplecie to ja miałam zaintonować starą gregoriańską antyfonę Salve Regina (Witaj Królowo), ale z powodu wzruszenia było mi bardzo trudno wydobyć z siebie głos. Wiedziałam już wtedy, że  w tradycji dominikańskiej śpiewem tej antyfony kończy się nie tylko dzień, ale i życie, bo śpiewa się ją przy umierających. Śpiewałam ze świadomością, że modlę się za umierającego.

Potem znowu włączyłyśmy telewizor, bo na Placu Św. Piotra trwało czuwanie modlitewne. I wtedy podano tę wiadomość.: „Jan Paweł II wrócił do domu Ojca”. Moment zaskoczenia: on umarł właśnie wtedy, kiedy śpiewałyśmy „Witaj Królowo”! Stałam przed telewizorem płacząc bezgłośnie. Łzy leciały mi jak groch, ale - paradoksalnie - serce śpiewało z radością: „Ciebie Boże wysławiamy, Tobie Panu, wieczna chwała, Ciebie wielbi ziemia cała…”.  

Był 2 kwietnia 2005 roku, przed godz. 22-gą.

***
Przyznaję się, że jak dotąd przeżyłam niewiele pogrzebów bliskich z rodziny i sióstr w zakonie. Ale wystarczająco dużo, by zauważyć, że jeżeli ktoś żyje i umiera z Bogiem i w Bogu, to jego śmierć – pomimo cierpienia i bólu rozłąki – może być momentem wielkiego pokoju i duchowej radości.

„Błogosławieni, którzy w Panu umierają - już teraz. Zaiste, mówi Duch, niech odpoczną od swoich mozołów, bo idą wraz z nimi ich czyny" (Ap 14, 13)

Sabina

PS Kompleta - wieczorna modlitwa brewiarzowa, którą kończy się dzień. 

piątek, 7 listopada 2014

Ostatnia prosta?


Od miesięcy szturmujemy niebo w intencji Agnes (Agnieszki), naszej siostry z Multan w Pakistanie.

Agnes ma 44 lata i walczy z chorobą nowotworową. Wygląda na to, że jest już na ostatniej prostej przed metą. Wczoraj lekarze powiedzieli, że poza podawaniem środków przeciwbólowych nie mają już nic do zrobienia, ale: „módlcie się, bo Bóg może wszystko”.  Więc modlimy się o łaski, których potrzebuje ona, jej rodzina..., jej wspólnota, jej duchowe córki (jest mistrzynią dla najmłodszych sióstr, tzw. sióstr studentek). O łaskę uzdrowienia..., albo łaskę dobrej śmierci.

Prosimy Was o wsparcie.

misjonarki szkoły

PS Aktualizacja posta.
Agnes odeszła do Pana 1 grudnia, w pierwszą niedzielę Adwentu. W pobliskiej katedrze właśnie biły dzwony przed pierwszą Mszą Świętą...

Znałyśmy się dość dobrze i jej odejście dało mi wiele do myślenia. Najbardziej to, że była jednocześnie zwyczajna i nadzwyczajna. Nadzwyczajna w swojej normalności. Chyba była taka, jaką Pan chciał ją mieć. (Siostry z Pakistanu napisały, że w czasie pogrzebu katedra była prawie pełna.)
A ty? Jaka jesteś? Jak żyjesz? Gdybyś teraz odeszła z tego świata, co powiedzieliby o tobie ci, którzy cię znają? 
Takie pytania zadaję samej sobie.
Ale może i tobie, czytelniku tego bloga, nie zaszkodziłoby ono?
Sabina