piątek, 31 sierpnia 2012

Oaza



Jadę - nieoczekiwanie - na oazę, jako animatorka.

Bardzo się z tego cieszę, bo rozmawianie z innymi o wierze bardzo mi pomaga zrozumieć czy przypomnieć sobie, o co w tym wszystkim chodzi (czy raczej, o Kogo).

Proszę o modlitwę.

Magda

niedziela, 19 sierpnia 2012

Z drogi


Chciałam podzielić się z Wami, doświadczeniem szlaku pielgrzymów do Jasnogórskiej ikony Maryi.
Szłam z wieloma intencjami, polecając je Bogu poprzez Maryję.  Tak, dopiero pod koniec szlaku, naszło mnie na…dziękczynienie.  Za ten czas, za ciszę, pogodę i niepogodę, za drugiego człowieka na tej drodze, i za chwilę samotności. Dziękuję Bogu.  Że chce być przeze mnie szukany, i daje się znajdywać. W zwyczajnej, monotonnej(zdawałoby się) drodze. Dobry, łagodny i delikatny.
A Ty?
Bardzo polecam taką formę rekolekcji w drodze, w ciszy.

(Ef 5,15-20)
Baczcie pilnie, jak postępujecie, nie jako niemądrzy, ale jako mądrzy. Wyzyskujcie chwilę sposobną, bo dni są złe. Nie bądźcie przeto nierozsądni, lecz usiłujcie zrozumieć, co jest wolą Pana. A nie upijajcie się winem, bo to jest [przyczyną] rozwiązłości, ale napełniajcie się Duchem, przemawiając do siebie wzajemnie w psalmach i hymnach, i pieśniach pełnych ducha, śpiewając i wysławiając Pana w waszych sercach. Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu Ojcu w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa!
sylwia

piątek, 10 sierpnia 2012

Po "Przystanku Jezus 2012" - cz. 1


Wróciłam z Kostrzyna. I przyznaję się do „winy”: moje opowieści mają skłonność do przedłużania się, ale nie na piśmie. Myślałam, że prawie od razu napiszę w blogu, ale zmęczenie trochę mnie zmogło.  

Siostry wypytują o wrażenia z Przystanku Jezus, ale wydaje mi się, że lepiej zacząć od początku, czyli od samego Pierwszego Ogólnopolskiego Kongresu Nowej Ewangelizacji.
Krótko? Fenomenalne doświadczenie!!! I fenomenalni ludzie!!!  

Bardzo silne poczucie żywego Kościoła,     
   Kościoła, który modli się i modli się z żywą wiarą, 
      Kościoła, który szuka nowych dróg, 
          Kościoła, który jest zjednoczony w miłości.
Wyobraźcie sobie zgromadzenie składające się z 1300 osób z 350 różnych „rzeczywistości kościelnych” (ruchów, wspólnot, zgromadzeń zakonnych, diecezji, seminariów itd.). Wśród prelegentów i przewodniczących liturgii 10 biskupów. Wśród uczestników około 180 księży, dużo kleryków, ponad 60 sióstr zakonnych. Reszta – około 700 osób – to świeccy. Większość uczestników pomiędzy 25-40 rokiem życia.

I wszyscy chcieliśmy tego samego:
  być wierni dziś posłaniu z Ewangelii: „Idźcie na cały świat i głoście!”
     dowiedzieć się, jak to robią inni
       dzielić się własnym doświadczeniem
          wspólnie uwielbiać Pana Boga
              przygotować się do tegorocznego Przystanku Jezus.
Kongres trwał trzy dni (28 lipca – 31 lipca 2012). W tym czasie  mieliśmy wykłady i dyskusje oraz „intensywne ładowanie duchowych baterii”, czyli konferencje rekolekcyjne oo. Antonella i Enrique’a z Brazylii, uroczystą liturgię z przedłużonym uwielbieniem śpiewem, tańcem i podskakiwaniem jak kto chciał i jak tylko potrafił (zastanawiałam się, czy podłoga w namiocie kongresowym wytrzyma…).

Oczywiście nie zabrakło modlitwy o wylanie Ducha i uroczystego rozesłania z indywidualnym błogosławieństwem, abyśmy mogli w imię Jezusa i Kościoła, z Duchem Świętym i w Duchu Świętym iść i głosić na Woodstocku.

O tym ostatnim wydarzeniu napiszę wkrótce.
Sabina




czwartek, 9 sierpnia 2012

Wróciła!


Sabina wróciła z "Przystanku Jezus" w niedzielę w nocy, po kilkunastogodzinnej podróży, zmęczona, brudna, głodna... i opowiadająca.
Bez przerwy opowiada: o Przystanku, o Woodstocku, o działaniu Boga i o ludziach, których spotykała.

I obiecuje, że napisze... (ale jeszcze nie napisała, bo nie ma czasu: bo opowiada), więc trzymamy ją za słowo.

Misjonarki Szkoły

środa, 8 sierpnia 2012

Św. Dominik, założyciel


Ciekawe jest to, że wydaje się, że święci założyciele wcale nie chcieli nimi być.

To znaczy, nie chcieli być założycielami.

Po prostu było coś, co było ważne i co zaczynali robić; a potem przychodzili inni, żeby się przyłączyć: żeby pomóc, albo po prostu, żeby żyć razem; a potem, jak już tych innych było trochę więcej, to trzeba było się jakoś zorganizować… i tak to dalej szło. W przypadku Dominika – już ponad 800 lat.

Być może coś podobnego dotyczy naszego życia we wspólnocie: jest ona bardzo ważna, ale budujemy wspólnotę niejako „przy okazji”, kiedy razem modlimy się, pracujemy, rozmawiamy, robimy różne rzeczy… kiedy uczymy się znosić, akceptować i kochać wszystkie, niezależnie od mniej lub bardziej ważnych różnic… wtedy, nie wiadomo jak i kiedy, powstaje wspólnota.

Magda