sobota, 28 stycznia 2012

Za co kocham św. Tomasza?


Albowiem wielkim teologiem był!

No dobrze, a na tak na poważnie?
Żeby to wyjaśnić, opowiem jak się spotkaliśmy. Wyobraźcie sobie góry i zagubioną turystkę, czyli mnie, próbującą na coś się wdrapać.

W pewnej chwili ktoś – Tomasz – wziął mnie za rękę i poprowadził ścieżką, której nigdy bym nie zauważyła i która była dość trudna... wycofałabym się, gdyby mnie ktoś nie prowadził.
Męczyłam się i już miałam dość, gdy nagle – wyszliśmy na polanę; widok zapierał dech w piersi, był tak piękny i tak rozległy. Zachwycał – zachwycił mnie na zawsze.

Wtedy przekonałam się, że prowadził mnie przewodnik godny zaufania. Więc poszłam z nim na jeszcze kilka tras; potem spróbowałam sama dojść do miejsc, które mi wskazał – idąc trasą Tomasza, albo próbując własnych skrótów. A potem pomyślałam, że skoro troszkę nauczyłam się od niego „chodzenia po górach”, to mogę to, czego od niego się nauczyłam, zastosować do nowych tras, po których Tomasz nie chodził. Efekty oczywiście bywają różne; Tomasz jest genialny, ale nie wszędzie doszedł no i nie wszędzie jego metody są skuteczne; ale zawdzięczam mu ten pierwszy zachwyt i to, że mnie poprowadził, gdy tego potrzebowałam. Brat Tomasz. Starszy brat.

Magda

Oczywiście, do spotkania z Tomaszem nie doszłam sama; więc moja wdzięczność jest także dla osób, które mi w tym pomogły. To przede wszystkim nasza siostra Edda i profesor teologii, dominikanin o. Marco.

środa, 25 stycznia 2012

Odkurzanie pamięci

Już dawno odbył się Kongres o świętej Katarzynie ze Sieny, a ja zapomniałam o nim napisać.

W Rzymie widziałyśmy to wydarzenie z podwójnej perspektywy: jako zaangażowane przy ogranizacji i jako uczestniczki. Któraś z nas wygłosiła też konferencję, ale to nie byłam ja.

Ogólnie to było bardzo ciekawe doświadczenie, chociaż nie wszystkie wykłady były dla mnie interesujące. W Rzymie było sporo ludzi, zwłaszcza podczas przemówień przedstawicieli władz (sala na Minervie była zapełniona tak na 75% miejsc). W Sienie był tłok, bo sala była mała.

Bardzo ciekawe były wykłady z historii sztuki i wystawa “Caterina da Siena e la sua famiglia: la devozione e la santità” zorganizowana przez Archiwum Państwowe w Sienie. Wystawę można oglądać w Archiwum do 1 maja (nie - jak pierwotnie planowano - do 8 stycznia), od poniedziałku do soboty; przewodnik jest dostępny codzienie o godzinie 9.30, 10.30, 11.30. Wstęp wolny. Informacje na stronie Archiwum  Na temat wystawy mozna też poczytać w artykule o ceremonii otwarcia.

Dla mnie najważniejszy był wyjazd do Sieny, w której nigdy wcześniej nie byłam. W sobotę rano spędziłam chyba z półtorej godziny w domu św. Katarzyny. :)

Sabina

czwartek, 19 stycznia 2012

Zaproszenie


W tym tygodniu  - Modlitw o Jedność Chrześcijan – nasza cotygodniowa sobotnia adoracja będzie miała taki właśnie charakter.
Zapraszamy! (na sobotę, 21 stycznia, o godzinie 20. 30)

Misjonarki Szkoły - Kraków

piątek, 13 stycznia 2012

Nasze wielkie pytania


Okres świąt Bożego Narodzenia kończy się po Chrzcie Chrystusa. Nawet w tym czasie nie brakowało prześladowań chrześcijan; nigdy nie spotykali się z taką nietolerancją, jak w naszych czasach.

Ale nawet w liście do Diogeneta (tekst chrześcijański z przełomu II i IIIwieku) czytamy, że chrześcijanie kochają wszystkich, a przez wszystkich są prześladowani. 

Dlaczego wtedy? Dlaczego teraz?

Papież Benedykt XVI 6 stycznia powiedział: “przyszedł na świat Ten, który jest Światłością prawdziwą, ten, który czyni ludzi ​​światłem. “

Prześladują nas, bo jesteśmy światłem, czy też - bo wcale nim nie jesteśmy?
Mamy wielkie zadanie: pozwolić Bogu, aby uczynił nas światłem, abyśmy oświetlili świat.
Świadomi jednak tej niepojętej tajemnicy, że samo Słowo “przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli”.

Anna Maria

niedziela, 8 stycznia 2012

Boże Narodzenie 2011 już za nami


Ogólnie rzecz biorąc dla mnie to był wspaniały czas! W telegraficznym skrócie opisałabym go tak:
  • wspólne próby chorału gregoriańskiego na Święta,
  • uroczysta liturgia,
  • 45 osób na obiedzie w Boże Narodzenie,
  • owoce z Indii i ciasto z Pakistanu na stole,
  • pieśni na Mszy w 5 językach
  • i śpiewanie kolęd chyba w ośmiu,
  • wymiana doświadczeń,
  • dłuuuuuugie rekreacje z opowieściami o życiu w poszczególnych krajach i wspólnotach...
  • A w międzyczasie próby do jasełek i same jasełka :)
Mówiąc krótko: doświadczenie wielkiego braterstwa, pomimo różnego wieku, pochodzenia, języka i koloru skóry.

Doświadczenie bycia w rodzinie.

Sabina

PS Ciasto z Pakistanu i owoce z Indii przywiozły do Rzymu nasze siostry, które przyjechały na wewnętrzną sesję formacyjną dla mistrzyń (=sióstr odpowiedzialnych za formację). Sesja odbyła się zaraz po świętach.
Hinduski wyjechały dziś rano, a Pakistanki zaczynają się pakować. Trzeba zacząć pisać listy do sióstr, które znam. ;)


niedziela, 1 stycznia 2012

Dobry Rok według Pana Boga


W tych dniach wszyscy na świecie życzą sobie wzajemnie „Szczęśliwego Nowego Roku”. Ale jakże różne są uczucia i intencje zawarte w tych słowach ... A nam (Siostrom), jakże wielką przyjemność sprawia to, że wiemy i czujemy to mocno, jak silne wiąże nas uczucie siostrzane, zawarte w tych naszych wzajemnych życzeniach „Dobrego Nowego Roku!”. Nade wszystko jednak, jak dobrze jest wiedzieć, że nasze: Dobrego Roku, bardziej niż życzeniem jest modlitwą, jaką każda z nas zanosi do Pana Boga w intencji innych Sióstr. ...
            Nie prosimy Pana o szczęśliwy rok w tym sensie, w jakim rozumie to świat, ale o rok piękny i dobry w oczach Boga, bogaty nie tylko w miłość i dobre czyny, ale i w cierpienia i trudy, jeśli On tak zechce; by był to rok, który może spodobać się Bogu, i byśmy przez cały ten rok mogły zachowywać pokój i radość w naszych sercach.
Cierpienia i trudy to nasze bogactwo, które wynosi nas nieco ponad Anioły, gdyż nie mogą one ani cierpieć ani trudzić się dla miłości swego Boga! ...
W niebie nie ma już więcej bólu i nie można już nic więcej ofiarować  Bogu ponad to, co umieliśmy wycierpieć i co mogliśmy uczynić w czasie ziemskiego życia. Nasze szczęście w niebie, chwała, jaką będziemy mogli oddawać Bogu w raju, zależy od naszej czynnej miłości już dzisiaj. ...
            Tak więc chcemy prosić Pana Boga, aby nasz rok był „dobry”: by z naszego serca i z naszego umysłu, z naszej mowy i z naszego działania promieniowało zawsze światło i ciepło dobroci, w zapomnieniu o sobie samym, o swoich odczuciach i o swoim punkcie widzenia, w ukierunkowaniu jedynie na czynienie dobra wokół nas, na rozprzestrzenianie światła i żaru miłości Bożej. ...
Naprzód więc, idźmy tą drogą: zawsze jeszcze więcej i zawsze jeszcze lepiej! Dziękujmy za to Bogu, od którego pochodzi każde dobro. Ofiarujmy mu naszą pokorną dobrą wolę, a On spowoduje, że rozkwitnie ona cudownie jego łaską.  
Dobrego Nowego Roku!
                                                           Luigia Tincani do naszych Sióstr z Pakistanu