piątek, 31 grudnia 2010

Sylwestrowe obrachunki

31 grudnia mamy dzień skupienia – żeby pomyśleć o minionym roku.

Czy to chodzi o obrachunki, o bilans (strat i zysków???). Nie, a w każdym razie nie przede wszystkim. Chodzi o to, by DZIĘKOWAĆ Bogu. A jeżeli ktoś myśli, że nie ma za co? Ale przecież „zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie, w każdym położeniu dziękujcie...” (św. Paweł).
W minionym roku otrzymałyśmy od Boga wiele łask; a w dodatku (a raczej przede wszystkim) otrzymałyśmy tę największą Łaskę: samego Boga. Więc jest za co dziękować. (To powiedział Benedykt XVI w kazaniu w czasie dzisiejszych nieszporów).

A teraz idę patrzeć z tarasu na fajerwerki nad Rzymem (bo jest godzina 23. 50).
Magda

czwartek, 30 grudnia 2010

Kolędy

Punkt pierwszy: baaardzo lubię śpiewać kolędy. Zwłaszcza polskie. Zwłaszcza razem.
Punkt drugi: jestem w Rzymie. Siostry (narodowości niepolskich), owszem, gotowe są czasem posłuchać, ale jednej, najwyżej dwóch kolęd...
Punkt trzeci: chciałabym śpiewać kolędy z siostrami, ale co zrobić, jak na polskich spółgłoskach sobie szczęki łamią... a w dodatku, co to za przyjemność, śpiewać rzeczy, których się nie rozumie?

ROZWIĄZANIE: przetłumaczyć kolędy na włoski!
I rzeczywiście to zrobiłyśmy.
Przyjmując założenia minimalne: to, co napiszemy ma być poprawne gramatycznie, pasować akcentami do melodii i mieć tematykę ogólniebożonarodzeniową. Z rymów i z dokładności tłumaczenia zrezygnowałyśmy (i tak było wystarczająco skomplikowane).
Efekt: pięć polskich kolęd, przetłumaczonych na włoski i odśpiewanych przez wszystkie.

Oto próbka:
Misera stalla, tranquilla e calma
piena di gloria celeste
Ecco qui giace, dorme sul fieno
Il Bambinello santo
(jakby ktoś nie wiedział, to to jest „Mizerna, cicha”)

Magda

piątek, 24 grudnia 2010

“Pasterze mili, coście widzieli?”

Więc pasterze opowiedzieli wszystko, co widzieli i co słyszeli o tym Dzieciątku.

A my? My nie widzieliśmy; my jesteśmy ci, którzy nie widzieli a uwierzyli...
I dlatego, chociaż nie widzieliśmy, mówimy, że narodzi się nam Zbawiciel, Jezus; On odkupi lud swój ze wszystkich jego grzechów.

Z najlepszymi życzeniami
Misjonarki Szkoły

środa, 22 grudnia 2010

Wielkie "o"

Nie chodzi o wielkie zdziwienie, ale wielkie oczekiwanie na przyjście Zbawiciela, którego wyrazem w Liturgii Godzin są między innymi tzw. Wielkie antyfony zwane też Antyfonami "O". Śpiewa się je lub recytuje do Pieśni Maryi w ostatnim tygodniu przed Wigilią Bożego Narodzenia.

Antyfona na dziś jest taka:
O Królu narodów, przez nie upragniony; Kamieniu węgielny Kościoła, przyjdź i zbaw człowieka, którego utworzyłeś z prochu ziemi.



Więcej na ten temat można przeczytać w portalach: http://www.brewiarz.katolik.pl/ i www.liturgia.pl (na obydwu stronach są też nagrania).

Owocnych przygotowań duchowych!
Sabina

PS Gdyby ktoś potrzebował, to dysponuję nutami.

niedziela, 19 grudnia 2010

Z liturgii

W mszaliku włoskim są dwie modlitwy (kolekty) na początku dzisiejszej Mszy św.; niestety, tej drugiej – na którą zwróciłam uwagę - nie znalazłam po polsku. Zaczyna się ona tak: „O Boże, dobry Ojcze, Ty okazałeś darmowość i potęgę swej miłości...”.
Postanowiłam przyjrzeć się dzisiejszym czytaniom pod kątem tej „darmowości i potęgi miłości”. (Czytania można znaleźć na przykład tu: http://mateusz.pl/czytania/2010/20101219.htm).

Pierwsze czytanie: Bóg chce pomóc (i pomaga) królowi Achazowi, chociaż ten nie tylko nie prosi Go o pomoc, ale też właściwie nie wierzy, że ta pomoc jest możliwa. A więc „darmowość i potęga”.

Drugie czytanie: św. Paweł został apostołem i głosił ewangelię – przecież nie mógł na to zasłużyć ani on, ani jego słuchacze! A więc „darmowość”. I poprzez to „głupstwo głoszenia słowa” dociera do nich zbawienie – a więc „potęga”.

Ewangelia: tajemnica Wcielenia. Oto miłość Boga, darmowa (bo czy na to zasłużyliśmy???) i potężna (bo oto zmienia się wszystko!!!).

***

A w moim życiu... gdzie w moim życiu widać potęgę i darmowość Bożej miłości?... odpowiedź: bo jestem ... (i cała reszta też).
Magda

sobota, 18 grudnia 2010

Jest czas, żeby...

Kohelet wymienia różne czynności, przeciwstawne, które jednak znajdują miejsce w naszym życiu, tylko jest problemem, żeby robić je „w swoim czasie”
Są narodziny i śmierć, miłość i nienawiść, wojna i pokój...
I jest też ta para czynności, znacznie mniej podniosłych, ale znacznie częstszych, i wcale nie łatwych do zrozumienia, do zrealizowania: jest czas zachowywania i jest czas wyrzucania.
Są osoby, które wszystko wyrzucają; są takie (chyba znacznie więcej) które wszystko chowają; a przecież cnota tkwi pośrodku, i trzeba się nauczyć przechowywać to, co należy i wyrzucać to, co należy.
Nieumiejętność wyrzucania rzeczy w normalnej formie tylko trochę utrudnia życie i zmusza do robienia porządków; ale staje się dramatyczna w momencie przeprowadzki lub śmierci. W momencie przeprowadzki, zwłaszcza gdy się ma określoną wielkość bagażu, której nie można przekroczyć, bo się leci samolotem (mnie to też czeka, prędzej czy później). Lub w momencie śmierci – kiedy zostawia się innym wysiłek przeglądania wszystkich karteczek, karteluszek, pudełek pełnych lub pustych i w ogóle najrozmaitszych „przydasi” („przydasie” – to pochodzi od „przyda się”...). A to przecież niesprawiedliwe.
A więc trzeba się tego nauczyć. Jak każdej rzeczy dobrej i trudnej, można się uczyć zaczynając od czegoś łatwego... (na przykład, uporządkować pliki w komputerze...)

Magda

sobota, 11 grudnia 2010

Kim jest Pan Bóg oczyma dziecka

Otwieram pocztę i widzę list od jednej siostry z Indii (znam ją dość dobrze).
Przesłała mi coś, co dostała od kogoś.
Nie mam teraz czasu na weryfikację pochodzenia tekstu, ale nadawca twierdzi, że został napisany przez ośmioletniego chłopca z Kalifornii. Czytając go myślałam o zdaniu z Ewangelii: "Jeśli nie staniecie się jak dzieci...".
Zresztą zobaczcie sami.
Jedyna trudność jest taka, że trzeba znać angielski.
Owocnej lektury!
Sabina

Oto cały tekst z wyjaśnieniami.

It was written by an 8-year-old named Danny Dutton, who lives in Chula Vista , CA. He wrote it for his third grade homework assignment, to 'explain God.' I wonder if any of us could have done as well? (and he had such an assignment, in California, and someone published it, I guess miracles do happen!)

EXPLANATION OF GOD:
'One of God's main jobs is making people. He makes them to replace the ones that die, so there will be enough people to take care of things on earth. He doesn't make grownups, just babies. I think because they are smaller and easier to make. That way he doesn't have to take up his valuable time teaching them to talk and walk. He can just leave that to mothers and fathers.'

'God's second most important job is listening to prayers. An awful lot of this goes on, since some people, like preachers and things, pray at times beside bedtime. God doesn't have time to listen to the radio or TV because of this. Because he hears everything, there must be a terrible lot of noise in his ears, unless he has thought of a way to turn it off.'

'God sees everything and hears everything and is everywhere which keeps Him pretty busy. So you shouldn't go wasting his time by going over your mom and dad's head asking for something they said you couldn't have.'

'Atheists are people who don't believe in God. I don't think there are any in Chula Vista . At least there aren't any who come to our church.'

'Jesus is God's Son. He used to do all the hard work, like walking on water and performing miracles and trying to teach the people who didn't want to learn about God. They finally got tired of him preaching to them and they crucified him. But he was good and kind, like his father, and he told his father that they didn't know what they were doing and to forgive them and God said O.K.'

'His dad (God) appreciated everything that he had done and all his hard work on earth so he told him he didn't have to go out on the road anymore. He could stay in heaven. So he did. And now he helps his dad out by listening to prayers and seeing things which are important for God to take care of and which ones he can take care of himself without having to bother God. Like a secretary, only more important.'

'You can pray anytime you want and they are sure to help you because they got it worked out so one of them is on duty all the time.'

'You should always go to church on Sunday because it makes God happy, and if there's anybody you want to make happy, it's God!

Don't skip church to do something you think will be more fun like going to the beach. This is wrong. And besides the sun doesn't come out at the beach until noon anyway.'

'If you don't believe in God, besides being an atheist, you will be very lonely, because your parents can't go everywhere with you, like to camp, but God can. It is good to know He's around you when you're scared, in the dark or when you can't swim and you get thrown into real deep water by big kids.'

'But...you shouldn't just always think of what God can do for you. I figure God put me here and he can take me back anytime he pleases.

And...that's why I believe in God.'



(If you believe in God, please pass this on, and may God bless you too.)
Have an awesome day, and know that someone has thought about you!

piątek, 10 grudnia 2010

Zapraszamy na rekolekcje!


W lutym przyszłego roku, a dokładnie od 11 do 13 lutego, zapraszamy na rekolekcje zamknięte do naszego domu w Lublinie.

Kogo zapraszamy na rekolekcje? Dziewczyny uczące się np. w liceum, studiujące lub pracujące.

Rekolekcje nazywają się zamknięte, bo w czasie ich trwania uczestniczki mieszkają w naszym domu i cały czas spędzony w nim jest czasem rekolekcji. Zostawiają za drzwiami swoje sprawy i problemy, laptopy i komórki. Starają się o trwanie w ciszy serca i głowy, ale też wyciszenie w relacjach z innymi. Wszystko po to, żeby maksymalnie wykorzystać czas na "intensywniejsze" bycie z Panem Bogiem, z samą sobą i z nami, siostrami; na zatrzymanie się w życiu i przemodlenie pewnych spraw.

W czasie rekolekcji my, Misjonarki Szkoły, będziemy też dzielić się posiadanym skarbem, czyli przedstawiać powołanie dominikańskie w ogóle i nasze powołanie do bycia córkami św. Dominika i św. Katarzyny.

Temat:

Tęsknoty i tęsknienia, czyli czytanie duszy


Rekolekcje prowadzi dominikanin o. Tomasz Zamorski.

Początek: w piątek, 11 lutego, o godz. 16.00
zakończenie: w niedzielę, 13 lutego, ok. godz. 14.00.


W programie:
  • codzienna Msza św.,
  • konferencje
  • wspólna modlitwa brewiarzowa
  • adoracja Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie
  • czas na indywidualną modlitwę
  • ...
  • możliwość indywidualnej rozmowy z siostrami i ojcem prowadzącym

Zabierz ze sobą:
Pismo św. i różaniec,
notes,
śpiwór,
obuwie na zmianę,
brewiarz (jeśli go masz),
dobrowolną ofiarę.

Osoby chętne prosimy o wcześniejszy kontakt pod adresem mailowym: lub tel. 81 5253098. Zapisy do 6 lutego!

Serdecznie zapraszamy!
Misjonarki Szkoły

środa, 8 grudnia 2010

Nic nowego pod słońcem... ?

Tak twierdził Kohelet; jego księga zadaje pewne podstawowe pytania, z którymi ludzkość od zawsze nie umie sobie poradzić.

Ale przecież jest coś absolutnie nowego: to Chrystus; a w Nim i my stajemy się „nowymi stworzeniami” – naprawdę nowymi, Kohelecie!

A pierwszym z „nowych stworzeń” jest Maryja, Niepokalanie Poczęta.

Magda

czwartek, 2 grudnia 2010

Prosimy Was o modlitwę


Loretta jest jedną z nas, Misjonarek Szkoły. Jest nią od wielu lat. Rozmiłowana w naszym powołaniu, przez lata dawała z siebie wszystko jako nauczycielka włoskiego, geografii i historii w szkołach położonych w różnych częściach Włoch. Była mistrzynią młodszych sióstr i przełożoną. Potem służyła swoimi kompetencjami pracując w Rektoracie na rzymskim uniwersytecie LUMSA. Wiele pracowała nad dokumentacją potrzebną do procesu beatyfikacyjnego naszej założycielki, Luigii Tincani.

Teraz zostało jej powierzone bardzo trudne zadanie: choruje na postępującą, nieuleczalną chorobą, SLA*, która dostarcza jej wiele cierpienia, uniemożliwia poruszanie się i izoluje od świata. Bardzo cierpi, ale buduje wszystkich swoim spokojem, uśmiechem...

Gorąco modlimy się za nią powierzając wstawiennictwu Luigii Tincani. Bardzo prosimy naszych przyjaciół o włączenie się w modlitwę w intencji Loretty.
Misjonarki Szkoły

* Stwardnienie boczne zanikowe (SLA) jest chorobą ośrodkowego układu nerwowego, w której przebiegu dochodzi do uszkodzenia górnego i dolnego neuronu ruchowego. Wynikiem uszkodzenia jest odnerwienie, osłabienie, a następnie zanik mięśni kończyn, tułowia i mięśni opuszkowych oraz dalsze tego konsekwencje w postaci postępujących niedowładów, zaburzeń połykania, zaburzeń mowy oraz niewydolności oddechowej. Choroba ma charakter postępujący i mimo prowadzenia intensywnych badań i prób klinicznych w wielu ośrodkach na świecie pozostaje nadal nieuleczalna. Narastające objawy choroby stopniowo ograniczają samodzielność chorego, uzależniają go w coraz prostszych czynnościach od opiekunów, a wreszcie pozbawiają kontaktu werbalnego z otoczeniem. Zaburzenia połykania prowadzą w stosunkowo krótkim czasie do niedożywienia. Narastające cechy niewydolności oddechowej pogłębianej infekcjami (zaburzenia połykania, obniżenie odporności) doprowadzają do śmierci chorego.


Loretta zmarła w sobotę, 11 grudnia – między świętem Matki Bożej Loretańskiej (to były jej imieniny) a trzecią niedzielą Adwentu, niedzielą „Gaudete” (radujcie się).
Dzisiaj, czyli 14 grudnia, odbył się pogrzeb.

Wieczny odpoczynek racz jej dać, Panie...