sobota, 31 lipca 2010

Annuntio vobis gaudium magnum...

Radość wielką, czyli profesję wieczystą pięciu naszych sióstr:
Kaneez, Sumery i Sosan (wszystkie trzy z Pakistanu),
Giny (rodem z samego Rzymu)
i Magdy, której nie trzeba tu przedstawiać.

Siostry złożą profesję wieczystą 28 sierpnia,
w święto św. Augustyna,
w rzymskiej Bazylice św. Sabiny na Awentynie,
podczas Mszy św. o godz. 17.00.

Mszy św. będzie przewodniczył o. generał Carlos Aspiroz Costa OP.

Zapraszamy i prosimy o modlitwę!

Misjonarki Szkoły

wtorek, 13 lipca 2010

I każ mi przyjść do siebie...

O dobry Jezu, wysłuchaj mnie...
W godzinę śmierci wezwij mnie.
I każ mi przyjść do siebie,
Abym z świętymi Twymi chwalił Cię,
Na wieki wieków. Amen.
Modlitwa św. Ignacego z Loyoli

Rzym 2010. Marcowy poranek: Mariangela przewróciła się w łazience. Jest źle: to wylew krwi do mózgu. Szpital, paraliż połowy ciała.

Mijają trzy miesiące. Jedna, druga nowenna... Siostry naprzemian z jej rodziną jeżdżą do szpitala. Wreszcie wraca do domu - radość: przynajmniej jest w domu!
Tylko na tydzień. Znowu szpital. Nie da rady inaczej.

Lipiec, szpital, środowe popołudnie: nie jest pewne, czy od razu mnie rozpoznała. Karmimy ją łyżeczką... Z trudem udaje nam się zrozumieć pojedyncze słowa. Nawet się nie pożegnałam; zasnęła.

Kilka dni później wyjechałyśmy z Rzymu na obóz formacyjny. Niedzielny wieczór: jest z nią coraz gorzej. Zasypiam z różańcem w dłoni...: Święta Maryjo, módl się za nami grzesznymi...

W poniedziałek o świcie telefon: nasza kochana Mariangela zmarła tej nocy. Miała prawie 78 lat. Pakujemy najpotrzebniejsze reczy, jedziemy na pogrzeb...

Mariangela przeżyła w Unii 63 lata, z czego 58 profesji zakonnej. Pomimo słabego zdrowia zajmowała się wieloma sprawami. Była siostrą o złotych rękach i złotym sercu, zawsze chętną do pomocy. Taką ją zapamiętamy. I za taką dziękujemy Panu.

Msza pogrzebowa będzie jutro w domu generalnym o godz. 9.45; zostanie pochowana w naszej kaplicy na cmentarzu Verano w Rzymie.

Sabina

niedziela, 4 lipca 2010

Chusta Weroniki

W dniach 21-30 czerwca 2010 r. Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie gościło pakistańskiego biskupa diecezji Faisalabad, Josepha Couttsa, który przybył do Polski, aby przybliżyć Polakom sytuację chrześcijan w Pakistanie. Odwiedził m.in. Kraków (na ten temat może napisać coś Anna Maria, bo była na spotkaniu z nim).

Wizyta Jego Ekscelencji związana jest z kampanią „Pakistan potrzebuje chusty św. Weroniki". Chodzi o zmianę dwu artykułów z pakistańskiego kodeksu karnego: art.295b. dotyczy przestępstw przeciw Koranowi, karanych dożywociem, a art. 295c. mówi o aktach znieważenia Mahometa, karanych śmiercią. Oprócz tego w kraju prześladowań chrześcijan stosuje się tzw. rozporządzenia hudud, czyli kategorię inspirowanych przez Koran kar obejmujących biczowanie i kamienowanie za czynności niezgodne z Koranem, jak np. cudzołóstwo, hazard, spożywanie alkoholu, naruszenie własności. Prawo o bluźnierstwach jest przykładem najbardziej radykalnego i undamentalistycznego prawodawstwa, jakie kiedykolwiek posiadał ten kraj.
Muzułmańscy fundamentaliści wykorzystują te artykuły, by atakować mniejszości i popychać kraj ku coraz bardziej radykalnej islamizacji.

Żeby zaprostestować można podpisć list skierowany do ambasadora Pakistanu w Polsce: http://www.pkwp.org/kampanie/pakistan_potrzebuje_sw._weroniki/formularz_pakistan/. Serdecznie prosimy o włączenie się do tej akcji.

Misjonarki Szkoły

Informacje pochodzą ze strony:
http://www.pkwp.org/kampanie/pakistan_potrzebuje_sw._weroniki/

Mamy rodzinę w Pakistanie...

Zachęcam do podpisania apelu, bo Pakistan jest nam drogi w sposób szczególny: jest pierwszym krajem misyjnym, do którego siostry pojechały i w którym pozostały. Dzisiaj mamy ponad 30 sióstr z Pakistanu. Teraz obok mnie (jestem w tej chwili w Rzymie) siedzi jedna z nich, Sumera.

Sumera mówi, że wszyscy tam żyją w wielkim strachu (z powodu terrorystów, fundamentalistów, talibów itp.), strachu o siebie, o własne życie, o życie bliskich. Bardzo potrzebują modlitwy, ale też konkretnych wyrazów solidarności. Bo w Pakistanie oprócz strachu jest też wielka bieda.

W Pakistanie siostry prowadzą szkoły powierzone przez biskupów. W szkołach tych mogą uczyć się wszyscy: w szkołach z językiem wykładowym angielskim poziom jest wyższy, ale i czesne wyższe. W szkołach tych uczy się wielu muzułmanów. Większość chrześcijan jest bardzo biedna, dlatego posyłają dzieci do szkół z językiem wykładowym urdu (w Pakistanie ludzie używają języka urdu, ale językiem urzędowym jest angielski). Tym najbiedniejszym staramy się pomagać, jak tylko możemy, tak siostry „tamtejsze”, jak i hojni ludzie z różnych stron świata. Tak narodził się kilka lat temu program Adopcji na odległość – chodzi pomoc rodzinom bardzo biednym, które nie dają rady posłać dzieci do szkoły (wszystkie szkoły są płatne). Niektórych nie stać nawet na jedzenie, dlatego rodzice zamiast posyłać dzieci do szkoły, wysyłają je do pracy. Zupełnie inny świat...

Sabina
PS Siostry w Pakistanie noszą białe ubrania i krzyż dominikański.