niedziela, 31 maja 2009

Koniec roku szkolnego

Na “Angelicum”, gdzie studiuję teologię, zakończyliśmy w piątek rok szkolny Mszą świętą. W ewangelii Jezus pyta Piotra: „czy mnie kochasz”, a potem kończy „pójdź za mną”. Dziekan wydziału filozofii, który wygłaszał kazanie, stwierdził, że ta ewangelia pasuje idealnie do naszej sytuacji: bo jeżeli jesteśmy tu, żeby studiować, to znaczy, że spotkaliśmy Jezusa i chcemy iść za Nim, chcemy znać Go coraz lepiej... więc żeby podsumować miniony rok studiów, powinniśmy się zastanowić, czy przez nasze studia odpowiadaliśmy na pytanie Jezusa: „czy ty mnie kochasz” i czy byliśmy z Nim.
A teraz czeka nas ta „zabawna” część życia studenckiego, jaką są egzaminy... ale o egzaminach napiszę innym razem.

Magda

piątek, 22 maja 2009

24 maja: Święto Przeniesienia relikwii Świętego Ojca Dominika

Św. Dominik zmarł w Bolonii 6 sierpnia 1221 roku i zgodnie ze swoją wolą został pochowany "pod stopami braci" w kościele św. Mikołaja w Bolonii. 24 maja 1233 roku papież Grzegorz IX pozwolił na przeniesienie ciała św. Dominika do marmurowego grobowca, w obecności legata papieskiego, arcybiskupa Rawenny, Teodoryka, Jordana z Saksonii oraz wielu braci uczestniczących w kapitule generalnej w Bolonii. Wtedy to „cudowny zapach unosił się ze świętego ciała, dając wszystkim dobitne świadectwo, że ten człowiek był dobrą wonią Chrystusa. Był to początek procesu kanonizacyjnego, zakończonego 3 lipca 1234 roku, kiedy Grzegorz IX ogłosił Dominika świętym. Jan z Vercelli, szósty generał zakonu, wystawił mu godniejszy grobowiec (na zdjęciu), do którego 5 czerwca 1267 roku złożono relikwie św. Dominika.

Bł. Jordan z Saksonii, drugi generał zakonu (czyli bezpośredni następca św. Dominika) i świadek tamtych wydarzeń tak pisał do współbraci:

Umiłowanym Braciom Zakonu Kaznodziejskiego, brat Jordan, pokorny generał i sługa tego zakonu, przesyła życzenia zbawienia i wiecznej radości w Umiłowanym Synu Bożym.
Dobroć Boża w swej niezgłębionej mądrości najczęściej ma zwyczaj odwlekać udzielanie dobra, nie po to, aby go pozbawić, lecz by w odpowiednim czasie ujawniło się ono z jeszcze większą korzyścią. Czy to więc dlatego, że Bóg w swojej Opatrzności postanowił, że tak będzie lepiej dla Kościoła, czy też z powodu wielu różnych opinii na ten temat, niektórzy postępując drogą prostoty, lecz pozbawieni roztropności uważali, że wystarczy, by nieśmiertelna pamięć o słudze Najwyższego Pana, założycielu Zakonu zwanego Kaznodziejskim, świętym Dominiku, znana była tylko Bogu i że nie należy starać się o to, by dowiedzieli się o niej ludzie.
Inni natomiast myśleli odmiennie: jednak ogarnięci duchem małoduszności, bali się tamtym sprzeciwić. I stało się tak, że chwała świętego Ojca Dominika przez prawie dwanaście lat pozostawała w uśpieniu, bez żadnej czci. Skarb leżał bezużytecznie w ukryciu. Moc Dominika ujawniała się często, lecz tłumiło ją niedbalstwo jego synów.
Nadszedł wreszcie sławny dzień uroczystego przeniesienia wielkiego nauczyciela! Przybył czcigodny arcybiskup Rawenny, wielka liczba biskupów i prałatów, niezliczona ilość pobożnych ludzi z różnych narodów oraz zbrojne hufce bolończyków czuwających nad tym, aby nie odebrano im opieki nad świętym ciałem. Bracia stoją niespokojnie, bledną i modlą się z lękiem, drżąc ze strachu tam, gdzie bać się nie ma czego. Lękają się, by ciało świętego Dominika, tak długo wystawione na działanie deszczu i upału, złożone w lichej trumnie, jak każdego innego śmiertelnika, nie okazało się pełne robactwa, i aby wstrętny odór nie dotarł do obecnych tam ludzi, a poprzez to nie przyćmił czci tak wielkiego męża. Zbliżają się nabożnie biskupi oraz ludzie z narzędziami do pracy. Zrywają płytę kamienną zespojoną z grobem twardym cementem, pod którym była drewniana trumna przykryta ziemią, od czasu kiedy
czcigodny papież Grzegorz, ówczesny biskup Ostii, pochował święte ciało. W
trumnie ukazał się mały otwór. Po zerwaniu nagrobnej płyty, z otworu zaczął się wydobywać przedziwny zapach, którego woń zadziwiła wszystkich, którzy tam stali. Zdumieli się obecni i przerażeni tym upadli na ziemię. Potem słychać pełen słodyczy płacz, mieszający się z radością. Słodycz cudownego zapachu sprawia, że w przestrzeni ducha rodzi się strach i nadzieja, a ci, którzy odczuwają słodycz przedziwnego zapachu toczą cudowne boje. My odczuwamy słodycz tej woni i świadczymy o tym, co widzieliśmy i czuliśmy. Chociaż długo i wytrwale staliśmy przy ciele Dominika, nie mogliśmy się nasycić tak wielką słodyczą. Jeśli ręka, pasek lub inną rzecz dotknęła jego ciała, ów zapach pozostawał na niej jeszcze bardzo długo. Ciało przeniesiono do grobowca z marmuru, aby je tam złożyć wraz z jego wonnościami. Cudowny zapach unosił się ze świętego ciała, dając wszystkim dobitne świadectwo, że ten człowiek był dobrą wonią Chrystusa.
Arcybiskup odprawił uroczystą Mszę świętą, a ponieważ działo się to we wtorek po Zesłaniu Ducha Świętego, chór zaśpiewał antyfonę na wejście: "Przyjmijcie wdzięczną woń waszej chwały, dzięki składając Bogu, który powołał was do Królestwa Niebieskiego". Ten brzmiący z nieba głos podjęli bracia z wielką radością. Zabrzmiały trąby, ludzie wznieśli niezliczoną ilość świec i uformowali piękną procesję. Wszędzie rozbrzmiewało: Niech będzie błogosławiony Jezus Chrystus.
Działo się to w mieście Bolonii, 24 maja roku łaski 1233, gdy na Stolicy Rzymskiej zasiadał Grzegorz IX, a cesarstwem rządził Fryderyk II, na cześć naszego Panam, Jezusa Chrystusa i jego najwierniejszego sługi, świętego Dominika.

Tekst pochodzi z brewiarza dominikańskiego: http://www.dominikanie.com/lg/lg524.htm

Wszystkim duchowym dzieciom św. Dominika życzę dobrego świętowania.

Sabina

czwartek, 21 maja 2009

Nowości majowe z Rzymu

Dwie nasze neoprofeski wróciły już do Indii, by rozpocząć swoją misję – Pramila w szkole (rok szkolny zaczyna się tam już od początku czerwca), a Maxi - w akademiku prowadzonym przez nasze Siostry. Przed ich odjazdem w Kaplicy Domu Generalnego w Rzymie była sprawowana Msza św. dziękczynna celebrowana przez naszego spowiednika (dominikanina, oczywiście) z piękną homilią na temat życia zakonnego: bazuje ono na komunii z Panem Bogiem, stąd bierze się komunia we wspólnocie, a dopiero potem - komunikowanie innym Prawdy o Bogu-Miłości (czyli apostolat); inna kolejność nie ma sensu (tzw.‘budowanie na piasku’...).
Wielkość łaski otrzymywanej zależy od wielkości ofiarowanego ‘daru’; według Tradycji pierwotnego Kościoła (zob. komentarz), profesja zakonna zmazuje wszystkie winy i kary – to tak, jakby się otrzymało drugi chrzest (choć Chrzest św. jest tylko jeden). Albowiem całkowity dar z siebie Panu Bogu jest aktem miłości doskonałej, porównywalnym w pewnym sensie do ofiary życia z miłości do Jezusa Chrystusa (tzw. ”chrzest krwi”). Właśnie ta radość ‘nowego stworzenia’ widoczna była na obliczach naszych Hindusek, zawsze uśmiechniętych. Niechaj Boski Oblubienic będzie Wam zawsze oparciem i jedyną miłością Waszego życia!
O życiu zakonnym była też mowa w niedzielę na wykładzie innego dominikanina na temat twórczości artystycznej Beato Angelico, słynnego średniowiecznego dominikanina, który upiększył m.in. cele w klasztorze OO. Dominikanów przy kościele św. Marka we Florencji: w malutkich celach zakonnych - wielkie malowidła ścienne (np. Chrystusa ukrzyżowanego) sprzyjające kontemplacji. Wówczas to bowiem, w czasach powszechnego analfabetyzmu, sztuka była najlepszą formą przekazu prawd wiary, często w formie symbolicznej. A co powiedzieć o sztuce dzisiejszej?
W sobotę była możliwość obejrzenia (w ramach kampanii przedwyborczej do parlamentu europejskiego) ciekawego filmu pt. „Bella” produkcji amerykańskiej, którego producentem, a jednocześnie aktorem w roli głównej, jest piosenkarz meksykański, Eduardo Verástegui; był on osobiście obecny na projekcji filmu i w swoim wystąpieniu dał dowód na to, że pieniądze nie zawsze przewracają w głowie i że nawet w młodym wieku można ‘postawić na swoje ideały’. Film ten otrzymał pierwszą nagrodę na „Fuggi Family Festival”, (festiwal powstały z inicjatywy ruchu Pro-Life), a jego projekcja była zachętą do włączenia się do tzw. Projektu „Gemma” („adoptuj jedną mamę, uratuj jej dziecko” – polega to na płaceniu określonej sumy przez półtora roku na pomoc matce oczekującej dziecka ); jedno takie ‘uratowane dziecko’ wraz z mamą Afrykanką również przyszło na projekcję filmu. Kolejna inicjatywa z dziedziny promocji życia, obok „Duchowej adopcji dziecka poczętego” i „Adopcji na odległość”, którą prowadzą również nasze Siostry z Indii. Bo przecież Pan Bóg jest ‘za życiem’!
Szczęść Boże! - Ola

środa, 13 maja 2009

Maxi i Pramila


nasze siostry z Indii złożyły śluby wieczyste w niedzielę, 10 maja.
To chwila bardzo ważna dla nich i dla całej wspólnoty: cieszymy się z ich decyzji, z tego że postanowiły należeć do Boga i do naszego zgromadzenia „aż do śmierci” (tak kończy się formuła ślubów).
Dla wszystkich sióstr to okazja, żeby odnowić swój wybór, żeby przypomnieć sobie, co wybrałyśmy i dlaczego... (a raczej: Kogo wybrałyśmy i dla-kogo).
Po Mszy św. wszyscy goście zostali zaproszeni na świąteczny obiad.

Magda

PS. Maxi i Pramila są w Rzymie od dwóch lat (nowicjat odbyły w Indiach i w Indiach studiowały: Maxi ekonomię, Pramila nauki polityczne). W zeszłym roku były we wspólnocie studentatu i chodziły na niektóre wykłady z teologii. W tym roku przygotowywały się do ślubów wieczystych w naszym Domu Generalnym. Niedługo wrócą do Indii: Pramila będzie uczyć, a Maxi ma jeszcze skończyć studia (w Indiach rok szkolny zaczyna się... 1 czerwca). Wszystkiego najlepszego!

sobota, 9 maja 2009

Tydzień Modlitw o Powołania...

... kończy się, ale nie może skończyć się nasza modlitwa w tej intencji.
Modlimy się całym sercem o dobre i święte powołania?
O łaskę radosnego wytrwania w podjętych zobowiązaniach dla kapłanów i osób konsekrowanych?
O odważnych i kochających Pana rodziców, którzy z radością i wdzięcznością przyjmą wiadomość o decyzji dziecka: "Chcę należeć tylko do Boga"?.

Wszyscy potrzebujemy tej modlitwy. Na dziś i na przyszłość.

Potrzebują jej także nasze siostry z Indii, Maxi i Pramila, które jutro w Rzymie składają profesję wieczystą.
Sabina

czwartek, 7 maja 2009

Rekolekcje w Rzymie

Po tym trudnym dla mnie okresie Wielkiego Postu i wielkiej radości ze Zmartwychwstania Pańskiego - kolejna uczta duchowa: nasze doroczne 8-dniowe Rekolekcje zamknięte, tym razem pod przewodnictwem św. Pawła, prowadzone przez młodego księdza, traktującego powołanie do świętości na poważnie.
Oprócz odwiecznego dylematu: ‘wiara czy rozum-wiedza’ oraz ‘wiara a Prawo’ (zbawienie nie jest zapłatą za dobre uczynki, a chrześcijaństwo nie jest moralizmem; jednakże zawierzenie Chrystusowi zobowiązuje ... do służby bliźniemu z miłości i w radości!) - został też poruszony temat pokory, podstawy wszystkich cnót chrześcijańskich.
I niejako podsumowaniem tych rozważań była myśl ze św. Katarzyny (w ramach cyklu spotkań środowych w Międzynarodowym Centrum Studiów nad św. Katarzyną ze Sieny - w domu przy pl. Św. Klary, w którym Święta zmarła):
‘Kto nie umie dziękować, ten nie jest pokorny’... (bo przecież pysznemu „wszystko się należy”!)
To wielki dar, te doroczne rekolekcje, które pozwalają zastanowić się w ciszy nad swoją drogą do nieba ...
Szczęść Boże! - Ola

wtorek, 5 maja 2009

Modlitewnik z najwyższej półki

Kochani, zapraszam Was na

XIII Ogólnopolskie Spotkanie Młodych Lednica 2000!

6 czerwca: ROZPOZNAJ CZAS

Spodziewam, że na hasło "Lednica" każdy z Was ma jakieś tam skojarzenia i jeśli nawet nie był tam, nie widział i nie przeżył lednickiego czuwania, to coś o nim słyszał. A jak nie słyszał, to niech szybko siada i czyta (zobacz link obok) .
W tym roku o. Góra, inicjator i szef spotkań lednickich, będzie rozdawał wszystkim uczestnikom brewiarze i będziemy wspólnie się modlić.
Wiecie co to jest brewiarz?
To potoczna nazwa tego grubego modlitewnika, który przeciętnemu katolikowi zdarza się widzieć w rękach księdza w parafii, modlącego się w konfesjonale w oczekiwaniu na skruszonych grzeszników. Księża i siostry zakonne odmawiają go (lub śpiewają) codziennie; używa go coraz więcej osób świeckich.
Ten sposób modlitwy - modlitwa psalmami w łączności z całym Kościołem - nosi nazwę Liturgii Godzin. Liturgia Godzin to "modlitwa z najwyższej półki", bo Psalmy są tekstami napisanymi pod natchnieniem Ducha Świętego i z ich pomocą Pan Bóg jest uwielbiany tak, jak sam tego chciał. Psalmami modlił się Pan Jezus, a teraz razem z Nim i całym Kościołem możemy oddawać chwałę Ojcu. Coś pięknego! :)
Wracając do Lednicy: w tym roku o. Jan Góra chce rozpropagować wśród młodych ten sposób modlitwy i dać wszystkim uczestnikom najprostsze brewiarze, takie z modlitwą poranną (tzw. Jutrznia), wieczorną (Nieszpory) i modlitwą na zakończenia dnia (Kompleta). http://www.lednica2000.pl/2009/brewiarz-lednicki.php
Tylko żeby je mógł rozdawać, musi je mieć. Teraz jest w druku dopiero połowa. A do Lednicy zostało tylko 32 dni!
Kochani! Może Wy na Lednicę się nie wybieracie, albo pojechać nie możecie. Ale ta akcja brewiarzowa to wielka sprawa, a brakuje pieniędzy... Potrzeba jeszcze 200 tys złotych.
Za druk jednego brewiarza trzeba zapłacić 4 złote (normalnie w księgarni kosztuje co najmniej 20).
Żeby zaoszczędzić 4 złote wystarczy wyrzec się trzech tanich lodów.
Albo trzech zniżkowych biletów MPK (po cenach krakowskich).
Albo rozbić skarbonkę z oszczędnościami na nową grę komputerową... Albo poprosić babcię...
Albo przeczytać pożyczaną gazetę zamiast swojej...
Może jakaś starsza osoba wytrwale i z płaczem modli się za swoje dzieci i wnuki, dalekie od Pana Boga i Kościoła. Jeśli przeznaczy jakiś grosz na ten cel w intencji swoich bliskich (to się nazywa jałmużna, jakby ktoś nie wiedział), to takie dobro nie będzie zapomniane przed Panem.
Pomyślcie sami, jak to zrobić, byle uczciwie. ;)
Oczywiście nie ma zbytnio sensu wplacanie 4 złotych na konto bankowe, jeśli za przelew trzeba zapłacić 2,5 zł. Chociaż można i tak.
Ale od czego spryt! Zróbcie zbiórkę w parafii, w szkole, na uczelni, wśród znajomych. Poproście Waszych księży, żeby powiedzieli o tej akcji w ogłoszeniach parafialnych, wystawili "puszkę" w kościele na ten cel. A potem wpłaćcie wszystko razem na konto:
Duszpasterstwo Akademickie OO.Dominikanów
Ul. Kościuszki 99; 61-716 Poznań

II oddział PKO BP S.A. w Poznaniu

82 1020 4027 0000 1602 0764 7110
Tytuł wpłaty: darowizna na cele kultu religijnego - brewiarz

Wpłata na brewiarze może być zaliczona jako darowizna na cele kultu religijnego i tym samym kwalifikować się do ulgi podatkowej.
Obdarowani młodzi ludzie będą pamiętać w modlitwie o dobroczyńcach.
My w Krakowie zbieramy pieniądze do następnego piątku rano (15 maja). Przyjmujemy i po 50 groszy.

Proszę Was o rozpowszechnienie tej akcji. I jeżeli jedziecie "na Lednicę", to może się spotkamy.
Niech Was Pan Bóg błogosławi.

Sabina
PS Lednicę można wesprzeć używając wyszukiwarki www.goodsearch.com. Więcej szczegółów tu: http://www.lednica2000.pl/2009/goodsearch.php