wtorek, 30 grudnia 2008

A w Rzymie…


A w Rzymie było tak: spędziłyśmy Boże Narodzenie w naszym Domu Generalnym. Więc i my miałyśmy okazję spotkać się z siostrami, z tymi, które są w Rzymie w innych wspólnotach, i z tymi z daleka (Martina przyleciała z Holandii a Josephine z Pakistanu). Przy takich okazjach siostry opowiadają o swojej pracy albo o sytuacji w kraju, w którym się znajdują.
Jedną z cech Domu Generalnego jest dbałość o liturgię, często po łacinie i z melodiami gregoriańskimi, dlatego częścią przygotowań były próby śpiewu. Oprócz tego pomagałyśmy trochę w kuchni i trochę w dekorowaniu domu, a także miałyśmy próby przedstawienia dla sióstr – w tym roku były to tradycyjne „jasełka”.
Modliłyśmy się w domu, w naszej kaplicy. Także Pasterkę odprawiał zaprzyjaźniony ojciec dominikanin.
Wspólnie przeżywałyśmy radość z Narodzenia Chrystusa, z bycia razem, z opowieści sióstr. To „bycie razem” wyraziło się także we wspólnej wyprawie do muzeum i w zwiedzaniu szopek w kościołach.
Przedstawienie jasełek udało się, choć, jak zwykle, miałyśmy za mało czasu na próby... więc wymyśliłyśmy, że pojedziemy do naszych sióstr do Florencji (wspólnota we Florencji składa się głównie z sióstr starszych wiekiem, z różnymi problemami ze zdrowiem), żeby je im pokazać. Siostry przyjęły nas z taką radością i entuzjazmem, że właściwie to one sprawiły nam radość...

Magda


(Wstawię tu jakieś zdjęcie z naszego przedstawienia, kiedy Emilia załaduje je z aparatu do komputera)

O sylwestrowym dniu skupienia raz jeszcze

Proszono mnie o więcej informacji na temat jutrzejszego dnia skupienia. A zatem po kolei:
1. "czas jest krótki", bo na urządzanie rekolekcji trzydniowych nie mamy w tym momencie możliwości lokalowych. Obydwa akademiki są prawie pełne. Lepiej jednak zorganizować raz na jaki czas mały dzień skupienia, niż nie robić go wcale :). Co Wy na to?
Kilkudniowe rekolekcje będą napewno pod koniec czerwca.
2. Jutro popracujemy nad tekstem Katechizmu Kościoła Katolickiego (rewelacja!)- tak jak już pisałam w programie mamy konferencję o modlitwie, pracę w grupach, wspólną modlitwę przed Najświętszym Sakramentem, Nieszpory z Te Deum i ... (reszta to niespodzianka).
Wygląda na to, że oficjalnie skończymy przed osiemnastą, bo kilka osób musi wyjść już wtedy.
Sabina
Łaska z Wami!

niedziela, 28 grudnia 2008

Święto Świętej Rodziny


W naszej wspólnocie w każdą sobotę wspólnie rozważamy czytania mszalne z liturgii niedzielnej, aby się do niej lepiej przygotować.
Dzisiejsza liturgia karmi nas czytaniami z Księgi Syracydesa, Listu Św. Pawła do Kolosan i Ewangelii według św. Łukasza. Wszystko o rodzinie. Doszłam do wniosku, że są to teksty tak piękne i tak bogate, że podzielę się z Wami moimi refleksjami.
Zwracam uwagę na pierwsze dwie czytania. Jest w nich rysowany świat doskonały: gdybyśmy żyli według tych wskazówek, świat od razu zmieniłby się w raj. Cierpienia, które wypełniają świat, pochodzą właśnie z braku takiego ładu na naszej ziemi.
Św. Paweł kładzie nacisk na wagę kontaktu ze Słowem Bożym: „Słowo Chrystusa niech w was przebywa z całym swym bogactwem: ze wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie przez psalmy, hymny…, śpiewając Bogu w waszych sercach…”
Nie są to słowa dla mnichów czy zakonnic, ale dla zwykłych wierzących w Chrystusa, dla zwykłych rodzin. Jeśli w naszych rodzinnych domach jest miejsce dla wspólnego częstego kontaktu ze Słowem Bożym, będzie jednocześnie w nich możliwość ciągłego wzajemnego nauczania i napominania w świetle Słowa Bożego, możliwość wspólnego wzrastania, udoskonalenia, lepszego i głębszego wzajemnego poznania, a także przezwyciężania trudności codziennego życia.
Wiadomo, jakie ma miejsce Słowo Boże w klasztorach: jest ono w centrum życia. Klasztory zostały właśnie „wymyślone” i budowane po to, aby warunki życiowe pomagały w realizacji Ewangelii. Ale św. Paweł zwraca się do wszystkich. Jeśli mamy częsty i stały kontakt ze Słowem Bożym, to ono uczy nas, jak żyć, jak przyoblekać się „w miłość, która jest więzią doskonałości”.
Anna Maria

sobota, 27 grudnia 2008

Sylwestrowy dzień skupienia w Krakowie

Niektórzy młodzi ludzie pojechali do Brukseli na Sylwestra ze wspólnotą z Taize. Inni spotkają się z przyjaciółmi, albo z rodziną.

Tych, którzy są lub będą w Krakowie i chcieliby w Sylwestra...
- podziękować Panu Bogu za ten rok,
- przemyśleć i przemodlić trochę swoje życie i plany na kolejny rok,
- zastanowić się nad miejscem modlitwy w swoim życiu...
zapraszamy na kolejne spotkanie naszej małej "szkoły modlitwy":

Sylwestrowy dzień skupienia "WARTO SIĘ MODLIĆ"
31 grudnia 2008, godz. 14.00-18.30


Tak jak poprzednim razem w programie m.in.:
• konferencja o modlitwie
• dyskusja w grupach
• adoracja Najświętszego Sakramentu z czasem na osobistą modlitwę
• Nieszpory połączone z modlitwą dzięczynienia za ten rok

Serdecznie Was zapraszamy i życzymy obfitości łask na kolejny rok.

Misjonarki Szkoły (dominikanki niehabitowe)
Kraków, ul. ks. F. Machaya 24 (wejście od ul. Wiedeńskiej)
kontakt:
012 63 663 77
misjonarkiszkoly2@wp.pl

Nie przejmujcie się, jeśli ostatnio Was nie było - każde spotkanie może być traktowane jako pewna całość.

piątek, 26 grudnia 2008

Święta zakonne, ale nietypowe

Chciałam się podzielić moimi doświadczeniami przeżywania świąt w naszej Unii.
Boże Narodzenie ma zawsze coś niepowtarzalnego, ale tegoroczne święta były dla mnie wyjątkowe.
Wydarzyło się coś nieoczekiwanego, to znaczy spędziłyśmy Wigilię i Boże Narodzenie we wspólnocie połączonej. Przyjechały do nas obydwie siostry z Lublina. Co za radość! Odkąd istnieje wspólnota krakowska, chyba się jeszcze nie zdarzyło, żebyśmy się spotkały wszystkie razem. Wszystkie, to znaczy te, które mieszkają w Polsce, rzecz jasna, bo Magda i Ola są trochę daleko..., czyli w Rzymie.
Wieczorem przed Wigilią zadzwoniłyśmy do Lublina z informacją, że niestety nie możemy do nich pojechać. A one w pięć minut dały nam odpowiedź: to przyjedziemy my!!! Szybko ustalone zostało wigilijne menu, czyli co już było gotowe w Lublinie, a czym miałyśmy zająć się w Krakowie.
Po ponad pięciu godzinach jazdy radosci spotkania nie było końca.
Danuta, specjalistka od potraw wyśmienitych, zajęła się kuchnią. Dość szybko przygotowałyśmy stół, choinkę i trzy szopki: jedną przy wejściu do części domu zamieszkanej przez studentki, jedną w naszym mieszkanku i jedną u stóp ołtarza w kaplicy. Są takie proste, ale śliczne!!! Anna Maria zajęła się pisaniem listu do wszystkich naszych wspólnot na świecie, listu z życzeniami świątecznymi i wiadomościami o życiu w naszej wspólnocie krakowskiej. Wcześniej wysłałyśmy kartkę internetową do naszych rodzin, znajomych, dobroczyńców i członków innych wspólnot z Rodziny Dominikańskiej.
Potem wspólnie zrobiłymy czytanie duchowe, którym kierowała nasza przełożona z Krakowa, odmówiłyśmy różaniec i odśpiewałyśmy ostatni raz Rorate coeli po łacinie. Po uroczystych nieszporach zaczęlyśmy wigijną wieczerzę: życzenia, wiele serdeczności, kilka tradycyjnych potraw w umiarkowanych ilościach.
Dla mnie najważniejsze było w tych świętach, że:
1. Pan Jezus rzeczywiście się narodził;
2. byłyśmy razem, modliłysmy się razem i rozmawiałyśmy bez końca o naszym życiu, doświadczeniach, poszukiwaniach, radościach, troskach...
Już przed jedenastą odśpiewałyśmy Godzinę czytań i poszłymy do parafii,żeby spokojnie pomodlić się indywidualnie przed pasterką.
Po pasterce uroczyście przywitałyśmy Pana Jezusa w naszych domowych szopkach i trochę śmiałyśmy się i rozmawiałyśmy w towarzystwie jednej ze studentek z naszego akademika.
A w Boże Narodzenie? O tym napiszę jutro.
Sabina

czwartek, 25 grudnia 2008

Boże Narodzenie


Chrystus nam się narodził, Alleluja!
Idziemy Go poadorować w szopkach kosciołów krakowskich!!!
A to jest Dzieciątko Jezus z naszego domu generalnego.
Sabina

sobota, 13 grudnia 2008

Rozważania adwentowe cz. 2

Radujcie się zawsze w Panu (Flp 4, 4)
Oto kolejny tekst naszej założycielki, matki Luigii Tincani. Tekst jest z 10 XII 1937. Tłumaczenie z języka włoskiego: Misjonarki Szkoły.
Jutro jest niedziela Gaudete, jedna z najpiękniejszych w roku. Liturgiczny fiolet pokuty ustępuje miejsca kolorowi różowemu, kolorowi radości, tak jak w niedzieli Laetare w Wielkim Poście.
Kościół włączył w pokutne okresy roku liturgicznego te dwie niedziele zalane przez radość właśnie po to, by pokazać tajemniczy związek między pokutą, chrześcijańskim bólem i radością. (...)
Życie chrześcijańskie, zwłaszcza gdy jest dążeniem do świętości, daje radości, które zaspokajają nie wzbudzając niesmaku, jak radości materialne; gdy zakosztowało się ich chociaż raz, pragnie się ich coraz bardziej. Nie są one przedzielone przez cierpienie, ale są zdolne do przemienienia cierpienia, do sprawienia, że stanie się ono możliwe do przyjęcia i w końcu - radosne. Jest to radość, która pochodzi z pokoju. Pokój i radość często są zjednoczone w pozdrowieniach i życzeniach, które św. Paweł kieruje do wiernych w swoich listach, bo zarówno pokój jak i radość są owocami Ducha Świętego i dlatego cechami charakterystycznymi dla życia chrześcijańskiego.
(...) Radość, wcześniej niż jako dar, jest nam dana jako bogactwo do zdobycia. Jest naszym zadaniem praca nad uwolnieniem duszy z więzów, także delikatnych, które wiążą nas z ziemią. Są to często nici niewidzialne dla naszych oczu i trzeba bardzo wiele uwagi, wiele czujności wobec siebie, aby nauczyć się je widzieć, aby odkryć obecność delikatnych włókien, które nas krępują. (...) To te delikatne więzy sprawiają, że droga życia, zdobywanie cnoty, nasze zmierzanie ku Bogu stają się trudne i ciężkie. Jeśli chcemy znaleźć pokój i radość, musimy przede wszystkim odrzucić wszelkie powiązanie ze światem, wszelkie przywiązanie do siebie samych.
(...) Naprawdę, tajemnica radości, której św. Paweł wymaga od wiernych, to tajemnica świętych. Św. Paweł nie boi się wymagania od wiernych pracy i zadań wielkiej doskonałości, ponieważ łaska chrztu daje każdej duszy zdolność dążenia do świętości. My, które z obowiązku ślubów zmierzamy do doskonałości miłości, mamy tyle pomocy, aby ją osiągnąć.
Pracujmy więc z radością nad naszym uświęceniem a naszych serc będzie strzegł “pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł” (Flp 4, 7).

czwartek, 11 grudnia 2008

Prawa Człowieka

W tym roku przypada 60 – ta rocznica uchwalenia Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka.
Z tej okazji dużo się o nich mówi i pisze; a ja uświadomiłam sobie, że zawsze o nich wiedziałam, ale... nigdy nie przeczytałam. Wstyd! No więc teraz to nadrobiłam (zaskoczona tym, że tekst nie jest wcale długi), przeczytałam i zaczęłam się zastanawiać.
Bo oczywiście dobrze, że zostały uchwalone, ale teraz – co z tego wynika? Nie jestem prawnikiem, więc nie będę się zastanawiała nad relacją Deklaracji do praw danego kraju. Chodzi mi raczej o to, co z nich wynika (i czy w ogóle coś wynika) dla życia codziennego, a zwłaszcza dla pracy w szkole.

Zapraszam do lektury i do wspólnej refleksji; tekst Deklaracji znajduje się na przykład tu:
http://pl.wikisource.org/wiki/Powszechna_Deklaracja_Praw_Cz%C5%82owieka

czwartek, 4 grudnia 2008

Rozważania adwentowe cz. 1

W niedzielę 30 listopada zaczął się nowy rok liturgiczny. Jak co roku zaczynamy go Adwentem, czasem radosnego oczekiwania na świętowanie Bożego Narodzenia: pamiątki narodzenia Syna Bożego w ludzkim ciele.
Liturgia nawołuje nas do radosnego czuwania i podjęcia przygotowań.

Przygotowań do czego? Na co?
NA PRZYJŚCIE PANA.

W związku z tym postanowiłam podzielić się z Wami rozważaniami adwentowymi naszej założycielki, Matki Luigii Tincani. Dla mnie są one skarbem mądrości ludzkiej i nadprzyrodzonej.
Na początek tekst o tym, że istotą chrześcijaństwa jest otwarcie na Boga, który przychodzi ze swoją łaską.

Chrześcijaństwo nie jest zespołem praktyk zewnętrznych, nie jest także prawem moralnym, realizowanym bardziej lub mniej doskonale w czynach zewnętrznych i w woli, nie jest też tylko wewnętrzną zgodą inteligencji, woli, przylgnięciem całej naszej istoty do wiecznej Prawdy. Jest czymś więcej, czymś czego nasza wolność sama z siebie nie potrafi zdobyć; życie chrześcijańskie jest nie tylko naszym wędrowaniem do Boga, ale jest Jego przyjściem do nas i w nas, “jest duchowym zstąpieniem i mistycznym narodzeniem się Jego we wnętrzu i głębi istnienia”, “jest wewnętrznym odnowieniem podobnym do nowego stworzenia, nadprzyrodzonym wyniesieniem człowieka siłą przekształcającej łaski, prawdziwym i własnym uczestnictwem w samej naturze Boga, cnotą którego stajemy się sprawiedliwi i uświęceni, stajemy się świątynią Ducha Świętego, królewskim kapłaństwem, ludem wybranym. Te słowa wyrażają autentyczną naukę wiary i dlatego też rzeczywistą głębię, którą pomniejszać byłoby grzechem. Jest to wielkość, która nas przeraża, ale która jest nam nakazana jako obowiązek”. “Najwyższy nasz obowiązek polega na duchowym posiadaniu Boga” . Nie powinniśmy się bać, ponieważ ta zdobycz jest dostępna także dla naszej słabości, bo Jezus jest hojny i dobry. Możemy i powinnyśmy tylko otworzyć na Niego spojrzenie i serce, a On przyjdzie.
On przychodzi do każdego, kto wzywa go z czystym sercem i z dobrą wolą, przychodzi jako przebaczenie, jako światło, jako uścisk miłości. Przychodzi, aby nas odnowić, aby przemienić nas w siebie; przychodzi, aby żyć w nas.
Trzeba się nauczyć, aby tak rozumieć i realizować życie chrześcijańskie: jako - z naszej strony - serdeczne i radosne oczekiwanie; jako - z Jego strony - hojne i boskie nadejście
.


Bóg przychodzi, aby żyć w nas i przemieniać nasze życie. On już jest w naszym życiu. I być chce w każdym momencie, coraz pełniej. Otwórzmy Mu drzwi!
Z modlitwą
Sabina