niedziela, 28 kwietnia 2019

O szaleńcze miłości!

"O wieczne miłosierdzie, które zakrywasz błędy stworzeń twoich! Nie dziwię się, że mówisz o tych, co porzucają grzech śmiertelny i wracają do Ciebie: Nie będę pamiętał, że obraziłeś Mnie kiedykolwiek (por. Ez 18,21-22). O niewysłowione miłosierdzie, nie dziwię się, że mówisz to do tych, którzy porzucają grzech, skoro mówisz o tych, co Cię prześladują: chcę, abyście modlili się za nich, iżbym uczynił im miłosierdzie.

O miłosierdzie, które wypływa z boskości twojej. Ojcze wieczny, które rządzi przez moc twą całym światem.

Przez miłosierdzie twoje zostaliśmy stworzeni i przez miłosierdzie twoje zostaliśmy na nowo stworzeni w krwi Syna twojego. Miłosierdzie twoje zachowuje nas. Miłosierdzie kazało Synowi twemu rozstrzygnąć bój na drzewie krzyża, w tej walce śmierci z życiem, a życia ze śmiercią. Wtedy życie pokonało śmierć grzechu, a śmierć grzechu odebrała życie cielesne nieskalanemu Barankowi. Kto został zwyciężony? Śmierć. Co było tego przyczyną? Miłosierdzie twoje.

Miłosierdzie twoje daje życie i daje światło i daje nam poznać twoje zmiłowanie dla każdego stworzenia, dla sprawiedliwych i grzeszników. Na wysokości nieba twoje miłosierdzie jaśnieje w świętych twoich. Gdy spojrzę na ziemię, ziemia opływa w miłosierdzie twoje. W ciemnościach piekła świeci miłosierdzie twoje nie zadając potępionym tak wielkiej kary, na jaką zasłużyli.

Miłosierdzie twoje łagodzi sprawiedliwość twą, przez miłosierdzie obmyłeś nas w krwi, przez miłosierdzie zechciałeś obcować ze stworzeniami twymi. O szaleńcze miłości! Nie dość Ci było wcielić się, że jeszcze zechciałeś umrzeć! Nie dość Ci było umrzeć, że jeszcze wstąpiłeś do piekieł, aby wyzwolić świętych Patriarchów i spełnić w nich twoją prawdę i miłosierdzie! Dobroć twoja bowiem obiecała szczęście tym, co Ci służą w prawdzie, dlatego zstąpiłeś do piekieł, by wydobyć z kaźni tych, co Ci służyli i oddać im owoc ich trudów.

Miłosierdzie twoje, zmusiło Cię dać jeszcze więcej człowiekowi. Zostawiłeś siebie na pokarm, aby umocnić naszą słabość, i aby niewiedza nasza, wspominając to, nie straciła pamięci dobrodziejstw twoich. Przeto dajesz się co dzień człowiekowi, zjawiając się w Sakramencie Ołtarza, w mistycznym ciele świętego Kościoła. Któż to uczynił? Miłosierdzie twoje! o, miłosierdzie! Serce się spala na myśl o tobie, bo gdziekolwiek zwrócę ducha, nie znajduję nic prócz miłosierdzia. O, Ojcze wieczny, przebacz ciemnocie mojej, że ośmieliłam się mówić w obliczu twoim, lecz miłość miłosierdzia twojego wybaczy mi w obliczu dobroci twojej".


Katarzyna ze Sieny
(Dialog, 30, tłum. L. Staff)

niedziela, 21 kwietnia 2019

On żyje!

"Chrześcijanie, klaszczcie w dłonie, alleluja!
Pan nasz dziś zmartwychwstał, alleluja!" (z pieśni) 


Życzymy Wam spotkania z Jezusem Zmartwychstałym: żywym i obecnym w Kościele. Spotkania, które przemienia życie.

I wtedy święta będą naprawdę wesołe.

misjonarki szkoły

niedziela, 7 kwietnia 2019

Przycinanie

Czy wiecie, co to jest „roncola”? Pewnie nie, ja też nie wiedziałam. To jest taki wygięty nóż, zamocowany na długim kiju; coś jak zminiaturyzowana kosa ustawiona na sztorc. Używa się tego do przycinania winnej latorośli i pewnie też do innych prac ogrodniczych.
 
To przycinanie wygląda bardzo dramatycznie: bo też gałęzie są suche, popękane, powyginane – wyglądają zimą, jakby już nigdy nie miały ożyć. I tak wyglądają przez całą zimę. A potem, na wiosnę, pojawiają się na nich młode pędy – jasnozielone, świeże, delikatne; prześliczne. I to jest taka bardzo widoczna oznaka wiosny, powrotu ciepła, budzącego się życia. 

A wtedy przechodzi ogrodnik, uzbrojony w ten właśnie nóż, i – ciach! obcina te gałązki, nawet nie co którąś, czy połowę – raczej większość. I wcale niekoniecznie obcina te najmniejsze; to, którą ciąć, a którą zostawić, to „wiedza tajemna” ogrodnika, owoc jego doświadczenia.

To obcinanie jest konieczne, bo jeżeli roślina będzie miała za dużo gałęzi, to cała jej siła pójdzie właśnie w te gałęzie, a nie w kwiaty i owoce. I owoce po prostu nie będą miały miejsca, żeby się rozwinąć. Więc tak, to jest konieczne – ale i tak bardzo dramatyczne.

Ale to jeszcze nie wszystko: to pierwsze przycinanie odbywa się wczesną wiosną, ale jest i drugie – pod koniec lata. Kiedy te zostawione wiosną gałązki urosły, zakwitły, zaowocowały – teraz owoce mają dojrzeć na słońcu. Więc obcina się te wszystkie liście i gałęzie, które je zasłaniają, nie mają owoców – są już niepotrzebne.

To jest drugie przycinanie. Oba wyglądają na niszczenie czegoś, co jest dobre; oba pewnie są jakoś „bolesne” dla rośliny. I oba są po to, żeby były owoce.
Magda