niedziela, 31 marca 2019

Jeżeli będziemy miłością

Kiedy chcemy zapalić ogień, który zgasł,
dmuchamy na ten jedyny węgielek, który jeszcze się żarzy,
nawet jeżeli jest maleńki, niemalże jedna iskierka.

Musimy robić to samo, kiedy wydaje się nam, że nie ma wokół nas miłości,
kiedy ogień miłości zgasł w duszy, w kimkolwiek.

Musimy tchnąć miłość na iskrę dobra, która każda dusza chroni w sobie,
może pod popiołem pozornego zimna.

Jeżeli będziemy miłością, rozpalimy miłość,
jeśli dmuchniemy powiewem dobra, rozpalimy dobro
i w świecie rozpali się miłość, wykiełkuje dobro.
Rozpali się miłość, którą Jezus pozostawił także pod popiołem grzechu.

Luigia Tincani
(tłum. ms)

niedziela, 24 marca 2019

Księżniczka


Bajka mówi, że księżniczka została porwana.
Oczywiście, jej królewscy rodzice i cały dwór zaczęli jej szukać; na próżno.
Ogłoszono więc, że kto ją znajdzie, dostanie nagrodę. Potem następował opis księżniczki: złote loki, błękitna sukienka, wachlarzyk, białe pantofelki...
Więc zaraz zaczęły się pojawiać liczne księżniczki: wszystkie blondynki, w błękitnych sukienkach i białych pantofelkach, z wachlarzykami. I wszystkie były fałszywe. Dlaczego? Bo doprowadzone przed króla dygały głęboko i uroczyście szeptały „wasza królewska mość”.
A prawdziwa księżniczka, kiedy się wreszcie odnalazła – nie miała sukienki ani wachlarzyka, była brudna i obdarta, tak że strażnicy wcale nie chcieli jej wpuścić. I w dodatku natychmiast złamała wszystkie normy dobrego wychowania: zamiast szeptać i dygać, pobiegła do króla i rzuciła mu się na szyję, krzycząc „tatusiu!”.

***

Jesteśmy dziećmi Boga. Jak się wobec Niego zachowujemy? Kłaniamy się z dystansu, czy biegniemy Mu na spotkanie, pewni Jego miłości?
(A ta bajka to „Porwanie w Tiutiurlistanie”, cytowane z pamięci).
Magda

niedziela, 17 marca 2019

Świat mówi


Czy świat mówi mi o Bogu? Oczywiście.
Często i od zawsze, jeszcze zanim przeczytałam o tym u św. Pawła: „Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła” (Rz 1,20).

Świat mówi mi, że istnieje Bóg  - jego Stwórca. Że jest On potężny, mądry, dobry... że kocha istnienie i piękno, i różnorodność; że ma nieskończoną wyobraźnię.

Galaktyki i komórki, i stokrotki i komety... Każde stworzenie inaczej, każde na swój sposób, każde podkreśla inną cechę Boga – ale wszystkie mówią, że skoro one są piękne, interesujące, wielkie, mocne, niezwykłe – to o ileż bardziej On, ich stwórca. O ileż bardziej – albo może poza wszelką skalą, poza wszelkim porównaniem.

Ale święty Ignacy Loyola dodaje coś jeszcze: twierdzi, że całe stworzenie, że wszystkie stworzenia mówią nam o Bogu – o Jego miłości do nas. Do każdego z nas. Do mnie.
Hmmmm.
Mnie nie mówią (chyba?).
A może jednak mówią? Mówią, ale ja nie słyszę? Albo – słyszę, ale nie rozumiem?

Magda

niedziela, 10 marca 2019

30 powodów

W jakimś małym miasteczku, dawno temu, mieszkało dwóch rabinów. Obaj byli wykształceni, obaj byli szanowani przez wszystkich mieszkańców – i obaj lubili dyskutować. W szczególności między sobą, każda okazja była dobra i każdy temat był dobry – do tego, by się nie zgadzać.
Po wielu spotkaniach, dyskusjach, po wielu latach jeden z nich umarł.
Na jego miejsce przybył inny rabin, młody i wykształcony.
Przy pierwszej okazji stary rabin przedstawił swoją opinię, a młody wstał i odpowiedział z szacunkiem:
- Dobrze powiedziałeś. Mogę wymienić trzydzieści powodów, dla których masz rację.
Na to stary rabin bardzo się rozgniewał:
- Źle mówisz, źle mi odpowiedziałeś. Gdyby na twoim miejscu był stary rabin, to on by powiedział: „Mogę wymienić trzydzieści powodów, dla których się mylisz”.

***

Zdumiewające, prawda? I to z więcej niż jednego powodu.
Chcieć, żeby inni się z nami nie zgadzali: nie tylko akceptować (co już byłoby wielkie!), ale tego chcieć.
Nie zgadzać się z kimś nie tylko w sposób powierzchowny, spontaniczny, naskórkowy, mówić „jesteś głupi”, albo po prostu nie słuchać; ale podać trzydzieści powodów (a nawet trzy...). To znaczy: przejąć się problemem, przemyśleć go, pogłębić; a więc uznać za godny dyskusji.
I jeszcze: jeżeli mógł powiedzieć te swoje trzydzieści powodów, to znaczy, że słuchający mu nie przerywał, nie bronił się, nie zaczynał dyskusji, nie odpowiadał... po prostu słuchał.

***

A może by spróbować? Podejść do osoby, z którą dyskutuję i powiedzieć „czy chcesz usłyszeć trzydzieści powodów, dla których uważam, że nie masz racji”?
(Tę historyjkę przyniosły siostry, które były na konferencji o „Włoskim tłumaczeniu Talmudu babilońskiego”. Mimo technicznie brzmiącego tytułu, konferencja okazała się bardzo interesująca).

Magda