piątek, 30 grudnia 2011

Dar


Bóg jest Trójcą, a więc Wspólnotą; Wspólnotą, związaną więzią miłości danej i przyjętej. Oto Ojciec oddaje Synowi to wszystko, kim jest (za wyjątkiem bycia Ojcem); a Syn to wszystko przyjmuje; a Ich więź miłości jest tak mocna, że ta miłość także jest Osobą Trójcy: to Duch Święty. A więc w tym, co w Bogu jest najbardziej wewnętrzne i własne, jest logika daru: daru ofiarowanego i przyjętego.

A teraz o nas: jesteśmy stworzeni “na obraz i podobieństwo Boga” - Boga, który jest Trójcą. A więc, w jakiś sposób, także o nas można powiedzieć, że logika ofiarowanego i przyjętego daru jest tym, co w nas najbardziej wewnętrzne, najgłębsze, najważniejsze: że to właśnie określa, kim jesteśmy.

Ale żeby dar był darem, musi być nie tylko ofiarowany, ale i przyjęty. W życiu Boga - Trójcy to właśnie się dzieje, na miarę Boga, a więc w sposób przewyższający swą intensywnością nie tylko jakiekolwiek nasze doświadczenia, ale i możliwości naszego języka. Oto Ojciec oddaje wszystko, a Syn - podobnie - wszystko przyjmuje.

 My tak nie umiemy, nie tylko z powodu ograniczonej ludzkiej natury (ograniczonej - jak wszystko, co stworzone; tylko w Bogu nie ma żadnych granic), ale i z powodu naszych grzechów.
Ale możemy się uczyć; uczyć się, jak ofiarowywać dobro innym i jak je przymować. Tak, także przyjmowanie jest bardzo ważne, bo jeżeli dar nie zostanie przyjęty, to w jakiś sposób przestaje być darem.

A więc dar - by w pełni stać się darem - musi być przyjęty... ale i odwrotnie: coś, co jest przyjęte, staje się w jakiś sposób darem, czy raczej - może ujawnić swój charakter daru. Dotyczy to także - a może przede wszystkim - naszego życia: jeżeli ktoś mnie przyjmie, zaakceptuje, pokocha - potraktuje moje istnienie jako dar - to pozwoli mi odkryć, że rzeczywiście: moje istnienie jest darem; jest darem od Boga i może stać się darem dla Boga i dla ludzi. W ten sposób ktoś, kto mnie przyjmuje, pozwala mi odkryć, kim jestem i pozwala mi stać się sobą. I wtedy bardziej staję się zdolna do ofiarowania mojego życia innym.

A więc dziękuję wszystkim, którzy mnie przyjmują - i w ten sposób pomagają mi stać się właśnie mną.

 Magda

niedziela, 25 grudnia 2011

Wesołych Świąt!

 
Oto nadszedł czas świętowania Narodzenia Naszego Pana, Jezusa Chrystusa!

Niech ten czas będzie dla nas wszystkich  - czasem odkrywania Miłości „Boga, który tak ukochał świat, że Syna dał, abyśmy mieli życie wieczne” (Ewangelia wg św. Jana 3,16).

Wesołych Świąt!

Misjonarki Szkoły

wtorek, 6 grudnia 2011

Adwent...



... czyli oczekiwanie.
Czekamy (albo i nie) na Boga: na Jego przyjście, na Jego pomoc. Na Zbawienie - na Zbawiciela.


Ale...
... czeka także Bóg: czeka, aż pozwolimy sobie pomóc, aż się zatrzymamy i Go zauważymy, aż się troszeczkę (przynajmniej tyle!) na Niego otworzymy - aż pozwolimy Mu kochać nas; aż przyjmiemy Jego miłość.


Można powiedzieć, że dla Boga zawsze jest Adwent.


(myśli spisane z kazania - MS)

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Uwagi św. Katarzyny ze Sieny dla sprawujących jakikolwiek rodzaj władzy



Ostatnio, z grupą Trzeciego Zakonu Dominikańskiego przeżyliśmy trzydniowe rekolekcje na Jamnej, mając za nauczycielkę naszą drogą współsiostrę - św. Katarzynę ze Sieny. Miło nam było jej słuchać, dać się jej prowadzić i przyjąć słowa tak cenne i potrzebne dla nas. Słowami, które od niej usłyszeliśmy, dzielimy się rownież z Wami, czytelnikami tego bloga:



Nie ma takiego człowieka, który by poznawszy samego siebie, popadał w pychę z racji urzędu, zaszczytu czy sprawowanej władzy. Nawet gdyby panował nad całym światem, uzna, że jest niczym, gdyż jego przeznaczeniem jest śmierć. Dla władzy bowiem, tak jak dla innych, przemijają i giną nędzne rozkosze tego świata; nie może on ich zatrzymać, gdyż życie, zdrowie i wszelka stworzona rzecz przemija jak wiatr. Cóż to za władza, która może mi być odebrana i która nie opiera się na mej wolności?
Czy wtedy człowiek nie ma żadnej władzy w tym życiu? Tak, ma władzę nad miastem swojej duszy. Miasto owo jest tak potężnie ufortyfikowane, a władza nad nim jest tak silna, ze nie może nam go odebrać ani szatan, ani stworzenie, jeżeli sam tego nie zechcesz. Tego miasta nie traci się w żadnej wojnie, tylko przez grzech śmiertelny wtedy, gdy człowiek traci swą godność i staje się niczym. Jednak nikt nie może nas zmusić do popełnienia najmniejszego grzechu, bowiem Bóg umieścił nasze „tak” i „nie” w najmocniej obwarowanej części naszego miasta, to znaczy w wolnej woli. Śmiało, bracie! Chwyć mocno władzę nad miastem twej duszy.

Oby te słowa Św. Katarzyny pomogły nam przeżyć owocnie nasz Adwent 2011!
Anna Maria