piątek, 25 lipca 2008

Wspólnota międzynarodowa


Ostatnio Sabina zacytowała pytanie, z którego najpierw się śmiałyśmy, ale potem uznałam je za interesujące; pytanie to brzmiało: „Czy to nie jest trudne, żyć we wspólnocie wielonarodowościowej?”.

Dlaczego się śmiałyśmy? Może dlatego, że jest to jedna z rzeczy tak oczywistych, że wydaje się, że nie ma się nad czym zastanawiać. No bo nasze Zgromadzenie powstało we Włoszech, ale potem się rozprzestrzeniło, tak że są wśród nas Włoszki, Hinduski, Pakistanki i Polki a z drugiej strony jest na tyle małe, że znamy się prawie wszystkie i wspólnoty o mieszanej narodowości stanowią raczej regułę, niż wyjątek.


Kiedy później zaczęłam się nad tym zastanawiać, przypomniałam sobie swoje myśli na początku życia zakonnego. Wspólnota sióstr, które poznałam, i do których miałam się przyłączyć, składała się z trzech Włoszek i trzech Polek; ale nie to sprawiało trudności; trudne wydawało mi się życie wspólne jako takie, niezależnie od składu narodowościowego (i muszę stwierdzić, że miałam rację). Trudności w porozumiewaniu się, w życiu razem nie zależą od czyjejś narodowości: spotkałam Polki, z którymi łatwo mi się dogadać i Polki, z którymi jest mi trudniej; to samo dotyczy sióstr wszystkich innych narodowości.


W pewnym momencie byłam we wspólnocie, w której byłyśmy we trzy: dwie Włoszki i ja, Polka. Wtedy to postanowiłam, że nie będę zastanawiać się nad narodowością swoją i moich sióstr, bo gdybym to robiła, stworzyłabym barierę nieprzekraczalną: „one” i ja. A w dodatku narodowość jest faktem, którego nie można zmienić i który nie zależy od nikogo; więc gdybym stwierdziła, że „z tą siostrą mam trudności, bo ona jest innej narodowości niż ja” – to by oznaczało rezygnację z odpowiedzialności, ze starań, z wysiłku – a tego nie chciałam.


Różnice narodowości istnieją, czasem są interesujące, czasem trudne, a czasem ... użyteczne, bo przypominają nam, że wspólnota zakonna nie opiera się tylko na podobieństwie osób, upodobań, kultury, zainteresowań, ideałów... ale że jest to dzieło Boga; Bóg nas wybrał, dając nam to samo powołanie – i to jest ważniejsze niż jakiekolwiek różnice.
Magda
(trzy Misjonarki Szkoły: Hinduska Sheeja, Polka Ola i Pakistanka Rubina)

wtorek, 22 lipca 2008

Witajcie!


Witamy serdecznie wszystkich poszukiwaczy ciekawych blogów! Mamy nadzieję, że ten Was zainteresuje.

Tworzy go grupa osób trochę "nieprzeciętnych": młodych (?) i dynamicznych, ale i zakochanych w Panu Bogu do tego stopnia, że poświęciły Mu całe życie poprzez konsekrację zakonną w zgromadzeniu dominikańskim.

Zapraszamy do lektury i dyskusji.
MS

P. S. Kto chce nas poznać osobiście, niech się odezwie :)

Unia św. Katarzyny ze Sieny - Misjonarki Szkoły
al. Kraśnicka 58
20-718 Lublin
tel./fax: (81) 525 30 98
misjonarki.szkoly@wp.pl
lub:
Unia św. Katarzyny ze Sieny - Misjonarki Szkoły
ul. ks. F. Machaya 24
30-135 Kraków
tel. (12) 63 663 77