wtorek, 30 października 2018

Po rekolekcjach

Jakiś miesiąc temu powadziłyśmy w Krakowie rekolekcje.

Było to doświadczenie – jak zwykle – piękne i trudne. Trudne, bo nie wiadomo, kto (i czy) przyjedzie; bo trzeba zdecydować, co powiedzieć, bo trzeba się przygotować…

Piękne – bo to okazja, żeby przemyśleć sobie znowu trochę podstawowych prawd wiary. I piękne, bo mogłyśmy współpracować. I jeszcze: rekolekcje były o miłości, a myślę, że udało nam się nie tylko mówić o miłości, ale i jej doświadczyć. Ze wszystkimi ograniczeniami, z jakimiś zgrzytami, z krytyką wyrażoną niepotrzebnie… Nieważne. Upadki świadczą o tym, że się idzie.

I jeszcze: zawsze mówimy, że głosimy te rekolekcje po pierwsze dla siebie samych, i tak na pewno jest zawsze, ale w tym roku doświadczyłam tego szczególnie. Między innymi zaplanowałyśmy drogę krzyżową i ktoś zasugerował „Drogę miłości” ojca Szustaka. Wywarła na mnie ogromne (ale tak naprawdę ogromne) wrażenie. Rozważanie cech miłości (miłość cierpliwa jest, łaskawa, nie zazdrości itd.) w kontekście drogi krzyżowej pokazało mi, jak bardzo nie ma we mnie tej miłości. A jednocześnie potwierdziło mnie w wyborze: że takiej chcę. A w dodatku ja to rozważałam przez kilka godzin, bo musiałam spisać teksty z nagrań, więc słuchałam tego samego w kółko i w kółko… i chyba w końcu coś dotarło.

Więc dobrze, skończyły się rekolekcje, skończyły się największe emocje, wróciłam do swojej wspólnoty – a tu bum! Tej siostrze nie podobają się moje komentarze, ta uważa, że jestem zbyt wrażliwa, z inną jeszcze nie umiem się dogadać… Ojejej. Co jest? Czy to, co przeżyłam, było złudzeniem, nastrojem rekolekcyjnym, który przemija?
Już po rekolekcjach - czas na wejście w zwykłe życie :)

I oto kolejne „bum”, tym razem pozytywne, czyli zrozumienie: no przecież tego chciałaś! Ja chciałam? takich problemów? gdzie, kiedy?

Kiedy powiedziałam, że chcę miłości, która nie szuka poklasku, nie unosi się pychą, nie szuka swego… więc teraz mam okazję, mam okazje, żeby się ćwiczyć. A że nie wychodzi? to przecież oczywiste: skoro tego nie umiem…
Magda

środa, 17 października 2018

Kraków: darmowy włoski dla zaawansowanych

Dla kogo są zajęcia w grupie zawaansowanej? 
Dla chętnych, którzy posługują się językiem włoskim na poziomie co najmniej średniozaawansowanym. Spis tego, co trzeba umieć, jest na początku ankiety.

Ilość osób w grupie jest ograniczona (chociaż w tej grupie zazwyczaj nie ma tłumu).

Rekrutacja jest prowadzona na podstawie wypełnionych ankiet. LINK DO ANKIETY DLA ZAAWANSOWANYCH - kliknijBardzo prosimy wszystkie osoby zainteresowane - również te, które brały udział w lekcjach w zeszłym roku - o wypełnienie ankiety W ten sposób tworzą się nam automatycznie wszystkie listy obecności, listy mailowe do wysyłki materiałów itp.

Zajęcia będą odbywać się w środy w godz. 20:30-21:30.
Miejsce zajęć: ul. ks. Ferdynanda Machaya 24, Kraków.
Pierwsza lekcja 7 listopada. 

Pozostałe informacje o grupie są w treści ankiety. 

Zapraszamy!
UNIA ŚW. KATARZYNY ZE SIENY - MISJONARKI SZKOŁY
(siostry dominikanki bezhabitowe)
ul. ks. Ferdynanda Machaya 24
30-135 Kraków

Kraków: kontynuacja lekcji włoskiego - grupa sobotnia

Przyjmujemy zgłoszenia chętnych na darmowe lekcje włoskiego - grupa "kontynuacja nauki". 
Osoby zainteresowane lekcjami prosimy o dokładne przeczytanie tych informacji (kliknij tu), bo każda z 3 otwieranych grup ma inny poziom, inną ankietę i odrębną rekrutację
Dla kogo są zajęcia w grupie "kontynuacja"? Dla chętnych, którzy mają podstawową wiedzę o języku włoskim i są zmotywowani do samodzielnej nauki pod kierunkiem lektora (bo zajęcia będą tylko raz w miesiącu).
Do grupy mogą się zgłaszać: - osoby, które uczestniczyły w "zajęciach dla początkujących" w zeszłym roku, - inne osoby, które znają język na poziomie podstawowym i chciałyby uczestniczyć w tych lekcjach.
Spis tego, co trzeba umieć jest na początku ankiety dla chętnych. Ilość osób w grupie jest ograniczona.
Kiedy?
Zajęcia będą w ostatnią sobotę miesiąca, w godz. 16:00-18:00. Pierwsze zajęcia już 27 października.
Rekrutacja jest prowadzona tylko i wyłącznie na podstawie wypełnionych ankiet - LINK DO ANKIETY DLA KONTYNUUJĄCYCH NAUKĘ (kliknij).
Wszystkie osoby, które wypełnią całą ankietę i prześlą odpowiedzi na serwer (przycisk "wyślij" na końcu), 23 października otrzymają ODPOWIEDŹ na podany adres mailowy.
Zapraszamy!

UNIA ŚW. KATARZYNY ZE SIENY - MISJONARKI SZKOŁY
(siostry dominikanki bezhabitowe)
ul. ks. Ferdynanda Machaya 24
30-135 Kraków

wtorek, 16 października 2018

Kraków: darmowy włoski dla początkujących

Do 31 października 2018 roku przyjmowałyśmy zgłoszenia chętnych na darmowe lekcje włoskiego dla początkujących ("od zera"). Ankieta dla chętnych jest już niedostępna, bo zakończyłyśmy zapisy.

Osoby, które coś umieją z języka włoskiego, mogą zgłaszać się do grupy sobotniej - "kontynuacja nauki", albo środowej - tzw. "zaawansowana". Tu jest opis innych grup (kliknij).

Zapraszamy!

UNIA ŚW. KATARZYNY ZE SIENY - MISJONARKI SZKOŁY
(siostry dominikanki bezhabitowe)
ul. ks. Ferdynanda Machaya 24
30-135 Kraków

Ustanowienie Eucharystii

Maryja, Eucharystia, Kościół: zjednoczeni w tej samej tajemnicy.
Tajemnica kobiety, która daje Bogu całą siebie i staje się narzędziem Wcielenia: Bóg bierze z niej ludzkie ciało, staje się jednym z nas, by doprowadzić nas do Siebie. Ta Boża rzeczywistość trwa przez wieki, jest obecna w czasie przez Eucharystię, życiowe centrum Kościoła, źródło jego świętości i drogi do świętości jego członków.

Życie większości świętych znajduje inspirację w tych dwóch miłościach: do Maryi i do Eucharystii, jak to możemy wyczytać w ich biografiach, prawdziwej szkole życia chrześcijańskiego. Tymi dwoma miłościami żył, między innymi, Jan Paweł II, papież, który złączył je w tej tajemnicy światła, dołączonej do Różańca właśnie przez niego.
Anna Maria


niedziela, 14 października 2018

Darmowe lekcje włoskiego czas ogłosić

Halo, Kraków! Przed nami kolejny rok darmowych jezyka włoskiego!
W tym roku akademickim będą zajęcia na trzech poziomach:
1. podstawowy (od zera) - zajęcia we wtorki od 20:30 do 21:30, opis grupy pod linkiem: https://misjonarkiszkoly.blogspot.com/2018/10/krakow-darmowy-woski-dla-poczatkujacych.html
2. kontynuacja nauki - zajęcia w sobotę w godz. 16:00-18:00; opis grupy https://misjonarkiszkoly.blogspot.com/2018/10/krakow-kontynuacja-lekcji-woskiego.html
3. zaawansowany - zajęcia w środy od 20:30 do 21:30 (opis grupy tu: https://misjonarkiszkoly.blogspot.com/2018/10/krakow-darmowy-wloski-dla-zaawansowanych.html)

Miejsce zajęć. Wszystkie grupy spotykają się na zajęciach w naszym domu w Krakowie, przy ul. ks. Ferdynanda Machya 24 (okolice pętli tramwajowej Bronowice Małe). 

Rekrutacja. Zapisy chętnych będziemy przyjmować tylko przez Internet. Linki do ankiet dla chętnych do każdej z grup w postach z opisem każdej grupy.

Lektor di lingua madre (jak mówią Włosi) = wszystkie zajęcia prowadzi Włoszka. 

Uczestnicy. W lekcjach mogą uczestniczyć jedynie osoby przyjęte do danej grupy. Ilość osób w każdej grupie jest ograniczona.
W przypadku dużego zainteresowania zajęciami pierwszeństwo mają studenci oraz osoby z konkretną motywacją do nauki (prosimy o wpisanie tego w ankiecie).

Dodatkowe wymagania. Wszystkie materiały do lekcji wysyłamy e-mailem. Uczestnicy lekcji przynoszą na zajęcia wydrukowane przez siebie materiały. Czyli krótko mówiąc trzeba mieć dostęp do maila i drukarki. 

Początek zajęć: październik/listopad 2018. 

Koszt. Lekcje są naprawdę bezpłatne. 

Zapraszamy!

misjonarki szkoły

Papież Paweł VI o Matce Luigii Tincani


Nasza założycielka Luigia Tincani zmarła 31 maja 1976. W sierpniu odbyła się kapituła generalna, na której siostry wybierały nową przełożoną generalną. Papież Paweł VI przyjął je na audiencji 1 września 1976. Powiedział wtedy: 

Najdroższe córki, to naprawdę nie wymaga wysiłku wyobraźni i to nie jest tylko złudzenie, pomyśleć, że jest obecna ta, która jest nieobecna. Przychodzą na myśl wszystkie wspomnienia, wszystkie okazje w których my sami mieliśmy szczęście spotkać się z nią, słuchać jej, czytać w sercu jej postanowienia. 
"Przemówienia Papieża Pawła VI".
Tom I z dedykacją dla Luigii Tincani oraz
Różaniec podarowany jej na 80-te urodziny
Ileż miłości miała dla Chrystusa, dla Prawdy, dla Boga, dla Kościoła, dla was! Każda z was może powiedzieć, jak apostoł powiedział o Jezusie: Dilexit nos [umiłował nas – przyp. tłum].

I to spotkanie, chociaż krótkie – nie powiem, że konwencjonalne, ale ograniczone przez warunki zewnętrzne – chce być z naszej strony, wiedzcie to, spotkaniem płynącym z serca.

Przychodzicie jako córki i przyjmujemy was jako córki. Przychodzicie, aby przynieść nam, można powiedzieć, dziedzictwo, którego jesteście nosicielkami i kontynuatorkami, a ja chętnie je przyjmuję i ofiaruję Bogu, aby je uświęcił, aby je uczynił swoim, aby ndał mu płodność, bogactwo, a wam pewność, że dobrze wybrałyście, że znalazłyście dobrą drogę wielkich przykładów; drogę, po której dążyła św. Katarzyna i inni, którzy chcieli służyć królestwu Bożemu i dać Kościołowi jego nowoczesny wyraz.

Na końcu audiencji publicznej chcieliśmy zarezerwować dla was, ukochane córki z Unii św. Katarzyny ze Sieny Misjonarek Szkoły, to spotkanie, krótkie, ale bardzo szczególne; nie tylko po to, by zaspokoić pragnienie, które ostatnio wyraziłyście, ale także, by wyrazić wam szacunek i zaufanie, z jakim patrzymy na waszą działalność wychowawczą i religijną w świecie – w miłym wspomnieniu, słodkim, ale i po ludzku gorzkim o zasłużonej Założycielce, którą dobrze znaliśmy, o Matce Luigii Tincani.

Zebrałyście się teraz, aby sprawować Kapitułę generalną i wiemy, że te dni były i są bardzo ważne dla życia zgromadzenia, są pełne zobowiązań i postanowień.

Już wybrałyście nową przełożoną i wasza dzisiejsza wizyta jest nam tym milsza, że daje nam okazję, aby złożyć jej osobiście życzenia wypełniania tej funkcji, do której została wezwana, w sposób skuteczny, mądry, pobudzający.

Pozwólcie jednak, że nasza myśl powróci jeszcze do postaci tej, która jako pierwsza chciała i dała życie waszej Unii, a której sposób apostolstwa pojętego i wykonanego w sposób nowoczesny mogliśmy śledzić od początku.

W ten sposób śluby i wspomnienia łączą się i tworzą ojcowską zachętę, którą kierujemy do was wszystkich, do każdej z was. Korzystamy z tej chwili otwarcia, aby wejść do waszych dusz, w waszych postanowieniach, aby ogłosić wam nasze głębokie potwierdzenie dla waszego powołania i nasze błogosławieństwo i zachętę; a także by umocnić pewność w tym, co wybrałyście, co obiecałyście. Papież was zna, obserwuje, wspiera i błogosławi.

Wcale nie wyczerpał się ideał, który najpierw został wyobrażony, a potem śmiało zrealizowany przez zmarłą Matkę Tincani. Wręcz przeciwnie, znajomość powiększających się potrzeb szkoły, wielość wpływów, nie zawsze i nie wszystkich pozytywnych, które w niej się pojawiają, sprawiają, że jest jeszcze pilniejsza kompetenta obecność katolicka w tym tak delikatnym środowisku. Nie można więc myśleć, że wasze dzieło to prosta kontynuacja tego, co było w przeszłości; i nie jest niewiernością iść dalej drogą, oddalając się od punktu wyjścia. Nie. Taka jest logika rzeczy i taka jest wola Boża: kto założył, dał impuls, nie aby się zatrzymać, żeby powiedzieć „dobrze, że tu jesteśmy”, jak apostołowie przy Przemienieniu; ale by iść naprzód, może też by iść za Jezusem ku innemu miejscu, ku Golgocie.

Więc wasze dzieło nie może być uważane za zwykłą kontynuację tego, co było w przeszłości. Musi raczej zdobyć dalszy wyraźny rozwój, ze względu na te same trudności i przełożyć się według potrzeb na oryginalne i genialne inicjatywy, zainspirowane pedagogiką chrześcijańską, a zwłaszcza treścią nauki Ewangelii.

Może wy, a raczej bez „może”, nie potrzebujecie zachęty w tym punkcie; ale skoro czasy, w których żyjemy, wpływają także na wasz zawód nauczycielski - dla szkoły tak bardzo poruszonej, tak bardzo wzburzonej - być może wy też odczuwacie tę wątpliwość: „czy wybrałyśmy życie bez kontynuacji, bez możliwości działania, bez możliwości wyciśnięcia w duszach uczniów znaku swojej wiary, swojej miłości, swojego ideału”.
Nie, nie pozwólcie się pokonać, nawet jeśli odczuwacie, widzicie tę tendencję. Nie pozwólcie się pokonać zniechęceniu, które mówi: to życie zamknięte, to ślepy zaułek. Nie! Dlaczego? Przede wszystkim właśnie z powodu potrzeb samej szkoły.

Zobaczcie w sercach młodzieży potrzebę pewności, potrzebę słowa miłości, potrzebę słowa światła. Oni także, młodzi, są gotowi słuchać głosu Jezusa, któremu pozwalacie brzmieć: jeśli nie w waszych słowach, to w waszym przykładzie. Wiedzcie, że nowe pokolenia nie są niewrażliwe na tę troskę o szkołę, z której uczyniłyście swoje powołanie i swój zawód.
Odwołajcie się przynajmniej do swojej nazwy: Misjonarki! Co to znaczy „misjonarki”? To znaczy przede wszystkim iść do krajów, znaleźć się w sytuacjach, które wydają się niemożliwe, w których wydaje się, że iść i głosić jest niemal absurdem, gdzie nie ma żadnego przygotowania, gdzie nie ma żadnej chęci słuchania. Jesteście misjonarkami, stawcie czoło także tej sytuacji paradoksalnej i niewdzięcznej; ale jesteście „misjonarkami szkoły”, a więc tego, co największe, co najpiękniejsze. Cóż jest piękniejszego niż kształtowanie dusz i to kształtowanie dusz młodzieży? Dzisiaj mówi się o wyzwoleniu. A wy, właśnie misjonarki szkoły, wyzwalacie dusze i dajecie duszom możliwość kształtowania się, a to znaczy wzbogacenia się, ujawnienia darów i talentów, które Bóg dał każdej z nich. Dlatego odważnie i ufnie stawcie czoło swojemu powołaniu i swojemu zawodowi. Bądźcie misjonarkami szkoły, jak nauczyła was czcigodna i droga Matka Tincani i jak nauczy was ktokolwiek, kto jest odpowiedzialny za rozjaśnienie waszych kroków, i też sama świadomość waszego powołania: „To jest mój obowiązek: szkoła!”. 

Wobec dusz mówcie, owszem, o ludzkiej wiedzy, ale mówcie z akcentem, który pozwala wyczuć wyższą prawdę i wyższe przeznaczenie. Macie uczyć nie tylko różnych przedmiotów, powierzonych waszej kompetencji, ale też nauki życia: dlaczego żyć, jak żyć, w czym pokładać nadzieję, gdzie umieścić punkty orientacyjne swojej egzystencji. A to możecie robić także milcząc: wystarczy dobrze wyrazić to, czym jesteście.

Mam jeszcze jedno zalecenie, także to jest zbyteczne: bądźcie dobre, bądźcie skuteczne. Wspierajcie swój zawód przez to, że jesteście kompetente. I jeszcze prostota. Dajcie to, co możecie, czyńcie dobro, działajcie z miłością, wzmacniajcie się stale modlitwą i rozważaniem nauki – tak bogatej i niewyczerpanej - św. Tomasza i świętej Katarzyny, której jesteście uczennicami.

I niech pomocą w codziennej pracy będzie dla was błogosławieństwo apostolskie. Błogosławimy wam naprawdę ze specjalną intencją wzmocnienia w was waszego powołania, umocnienia waszej Unii i sprawienia, by stała się zdolna do pokonywania trudności, zmęczenia i trudności, które społeczeństwo stawia wobec dobrych inicjatyw kultury, dobrych, bogatych i płodnych.

Odwagi! Przepis jest dobry, zasady są dobre, łaski Boga – które z pewnością otrzymacie dzięki modlitwie i poświęceniu – są wspaniałe. Wiedzcie, że naprawdę towarzyszy wam nasze apostolskie błogosławieństwo.

sobota, 13 października 2018

Nie da się być świętym ze zniżką - spotkanie z Pawłem VI

Dzisiejszy post jest nietypowy, bo mówi o rzeczach których żadna z piszących nie doświadczyła. O wydarzeniach z czasów, kiedy nie było nas, (czytaj: zgromadzenia) w Polsce.

Czterdzieści-pięćdziesiąt lat temu papieżem był Paweł VI, Giovanni Battista Montini, który od jutra będzie świętym. Człowiek w naszej zakonnej rodzinie bardzo dobrze znany. Dobry znajomy i współpracownik matki Tincani z czasów, kiedy ona zajmowała się duszpasterstwem studentek i naszym pierwszym rzymskim akademikiem, a on był asystentem kościelnym  F.U.C.I. (Włoskiego Stowarzyszenia Studentów Katolickich).

Jako papież ks. biskup Montini pozostał w kontakcie z naszą Matką, a siostry były kilkakrotnie na audiencjach u niego.

W naszych archiwach znalazłyśmy jego przemówienie z jednego z tych spotkań, które odbyło się 20 sierpnia 1967 roku. Papeiż Paweł przyjął wtedy w Castel Gandolfo grupę najmłodszych sióstr.

Oto tekst przemówienia papieża:

Oto misjonarki szkoły! 
Wiecie, że jestem starym znajomym, można nawet powiedzieć starym przyjacielem waszej Unii św. Katarzyny ze Sieny Misjonarek Szkoły.
Mamy wiele wspomnień z pierwszych lat waszego zgromadzenia, kiedy został założony dom dla studentek na ulicy Tor de Specchi [w Rzymie – przyp. tłum.], u oblatek św. Franciszki Rzymskiej. Więc w pewien sposób noszę w sercu całe wasze doświadczenie rozwoju, który Bóg chciał dać inicjatywie matki Tincani.
I wierzcie mi, z wielką przyjemnością łączę się z waszą nadzieją i z całego serca błogosławię zgromadzenie i każdą z osobna, każdą, która należy do tej specjalnej grupy.
Skoro przyszłyście mnie odwiedzić, to wyobrażam sobie, że macie to pragnienie: (…) chciałybyśmy być pewne, że papież nas zna, że nas aprobuje, że nas wspiera, że papież odgadł, czym jest nasze życie, związane z tym ideałem.

Otóż, odpowiadamy od razu i niech to będzie treścią naszej krótkiej rozmowy.
Możemy naprawdę potwierdzić – i cieszymy się, że możemy to zrobić, już nie na podstawie swojego osobistego doświadczenia, ale z władzą, udzieloną nam przez Boga – możemy potwierdzić tę pewność, którą macie w sercu: dokonałyście słusznego wyboru!
W życiu trzeba wybierać: wśród tysiąca rzeczy, tysiąca możliwości, trzeba znaleźć to, co jest najważniejsze dla nas, to, czym mamy być, bo o  to nas prosi Bóg i to jest cel, który dajemy swojemu życiu.
Wy wybrałyście misjonarki szkoły świętej Katarzyny. Dokonałyście dobrego wyboru.
To, co wam mówię, jest niepotrzebne, ale sprawi wam przyjemność, kiedy usłyszycie, że ja potwierdzam to wasze zadowolenie, tę pewność.
Czy mogłyście wybrać wyższy, lepszy ideał, niż ten, w który zaangażowałyście swoje życie? Drogi Boga są bardzo liczne! Ale ta, którą wybrałyście, jest z pewnością bardzo piękna.
Jest bardzo piękna dla was samych. Bo wymaga i rozwija pełnię ducha, której może nie dałyby inne formy życia. To forma życia intelektualnego. Angażuje ona wszystkie bogactwa duszy, myśl, serce, tę cudowną zdolność którą mamy: poznawanie, studiowanie, myślenie i wyrażanie.
To sprawia, że jesteście kandydatkami do pełni ducha – na poziomie duchowym i intelektualnym – którą możemy nazwać wzniosłą; bo jesteście kandydatkami do doskonałości, która nie zawodzi.
Dobrze wybrałyście! I to stwierdzenie potwierdza się, gdy myślimy nie tylko o waszej doskonałości idywidualnej – a w tej godnej szkole z pewnością dobrze się uczyłyście – ale także o celu, dla którego się poświęcacie.
Nazwałyście się misjonarkami. Misjonarz to ktoś, kto zmierza ku innym.
Misjonarki! Gdzie? Wobec kogo? Misjonarki szkoły!
Cóż jest bardziej godnego, bardziej koniecznego i też bardziej męczącego?
A więc wasz wybór jest dobry, służy temu ideałowi szkoły.
Więc i pod tym względem jest bardzo godny.
I właśnie jako przedstawiciel naszego Pana mówię wam: córki, gaudete in Domino gaudete [radujcie się w Panu, radujcie się – por. Flp 4,4, przyp. tłum], bo otrzymałyście łaskę zrozumienia, wyboru i ofiarowania swojego życia.
Dałyście wszystko, co macie: serce, imię, zawód, lata, młodość, swój dom, swoją wolność, honor. Z miłości! Do kogo? Do Chrystusa! W jaki sposób? Przez szkołę!
A więc każda z was powie: muszę się uczyć, muszę rozumieć, muszę być dobra, muszę być naprawdę zdolna do tego, żeby ten wielki ideał nauczania stał się mój.
A potem? Móc znaleźć innych, aby przelać im bogactwo ducha, kultury, nauki, radości.
A więc: dobry wybór, który chętnie aprobujemy, popieramy, błogosławimy.
Ale uważajcie, bo rzeczy piękne, rzeczy wielkie, rzeczy doskonałe są trudne.
Wybrałyście wielki cel, ale jest to cel wielki i trudny. To znaczy, cel, którego nie można osiągnąć przez życie przeciętne, przez zaangażowanie bardziej formalne niż rzeczywiste. Jeżeli chcecie osiągnąć sukces, musicie zaangażować się aż do heroizmu, w sposób całkowity. Nie można kochać połowicznie. Nie da się być świętymi ze zniżką, w jakiejś części. Trzeba być świętymi jak najbardziej się może, prawda? I to dotyczy też was. A zwłaszcza w tych sprawach, w których inni będą od was wymagać.
O to was proszę i proszę was naprawdę z sercem i z zaufaniem: o wielką wierność dla Kościoła. Wielka wierność dla Kościoła! To racja bytu waszego powołania.
Macie być nauczycielkami, prawda? Skąd zaczerpniecie prawdy? Wiele jest źródeł prawdy: nauka, kultura, fantazja. Ale to co się liczy, najdroższe córki, to prawda dla życia, prawda, która daje życie: kto wam ją zapewni? Kto wam ją da? Da ją to narzędzie, którym jest Kościół – środek, przez który Bóg, objawiając się nam, skierował do dusz swoje skarby światła, które są, powtarzam, życiem.
A więc wielka wierność wobec Kościoła jest dla was zobowiązaniem nie podlegającym dyskusji: bo skoro jesteście uczennicami św. Katarzyny, musicie być nie tylko wierne, ale i zakochane w Kościele, z wyrozumiałością dla jego potrzeb a także słabości i braków.
Te, zamiast wzbudzać zgorszenie i krytykę, jak to się dzieje u wielu, mają wzbudzać w was podwójne zrozumienie: właśnie dlatego, że należycie do Kościoła.
Miłość: coraz więcej miłości, coraz więcej zapału, coraz więcej pragnienia dawania. Dlaczego? Dlatego, że Kościół tego potrzebuje!
To narzędzie, które Bóg wybrał, aby było pośrednikiem Jego łaski i Jego prawdy może być słabe – trzeba je wzmocnić.
Może być niedoskonałe – potrzebuje świętych.
Może być nieruchome – potrzebuje apostołów.
A wy właśnie chcecie dać Kościołowi ten wzrost wewnętrzny, tę zdolność wykonania jego misji, dzięki waszemu poświęceniu.
I jeszcze coś. Popatrzcie – zresztą wy to wiecie, kto zajmuje się szkołą, ten wie: szkoła to poświęcenie. Nie można dobrze pracować w szkole dla rozrywki. Może ona stać się miejscem przyjemnej rozmowy: kto jest błyskotliwy, kto umie być nauczycielem pełnych nowych pomysłów, anegdot, rozmów, ożywienia – to prawda, może pracować w szkole. Ale szkoła kosztuje – nie można zajmować się szkołą ot tak, w jakiś tam sposób. To nie byłaby już szkoła, to nie byłoby przekazywanie prawdy od człowieka do człowieka. Nie dałaby więcej zdolności refleksji, która uczy nie tylko zdawania egzaminów, ale jest przygotowanie do życia. Więc jeśli nie ma wielkiej zdolności do poświęcenia się...
A kiedy jesteście zmęczone, kiedy macie ochotę powiedzieć: „Ta szkoła! Co ja mam robić?”. I ci uczniowie nie reagują, i ta młodzież wydaje się oporna... . Bądźcie cierpliwe. Bądźcie wytrwałe, bądźcie tym bardziej zaangażowane, tym bardziej zdecydowane. „Nie udało mi się – tak macie powiedzieć – bo nie kochałam wystarczająco, bo nie cierpiałam wystarczająco”.
A nawet jeżeli wam się nie uda, wiemy przecież, że także Jezus przeszedł przez tę wielką próbę: nie słuchano Go, nie naśladowano – ale właśnie przez to tym bardziej był Boskim Nauczycielem.
Tak samo i wy: nawet jeżeli wasza szkoła nie da wam satysfakcji, bądźcie odważne, bądźcie pełne zapału, całkowicie poświęcone szkole, dobrze?
I ostatnia rzecz: kochajcie się, zawsze.
Wasza duchowa rodzina stopniowo się rozszerza, staje się coraz liczniejsza, dociera coraz dalej – pamiętajcie, że jest to sieć przyjaźni, miłości, braterstwa, możliwej jedności ducha. To da wielką spójność waszej rodzinie zakonnej, ale też to odpłaci za wszystko: da radość! Radość miłości, przeżywanej w służbie prawdy: Veritatem facientes in caritate (czyniąc prawdę w miłości – przyp. red.)


poniedziałek, 8 października 2018

Odnalezienie Pana Jezusa w świątyni


Wiem, czym jest ból matki, która straciła dziecko – dzięki doświadczeniu bólu mojej matki, kiedy zmarł jej jedyny, ukochany syn. 

Kiedy myślę o tych zdarzeniach, współczuję Maryi jako matce. Jej Dziecko zgubiło się, a ona nie wiedziała, gdzie Ono jest przez trzy dni! Oczywiście, jak każda matka, Maryja jest przerażona. Chciałaby wiedzieć, dlaczego Jezus sprawił, że musiała tego doświadczać.

Nie mogę sobie wyobrazić przerażenia jej i Józefa: zgubiło się nie tylko ich jedyne Dziecko, ale i Mesjasz! Czy można sobie wyobrazić coś gorszego? Zgubili swojego Boga! Czy On przepadł? Czy kiedykolwiek znajdą Go znowu? Czy zniszczyli Boży plan i teraz On ich ukarze? Jak musieli się czuć w ciągu tych trzech dni?

Jeszcze raz zdarzyło się, że Jezus zniknął na trzy dni, a Jego przyjaciele pozostali sami. I byli przerażeni. Został pogrzebany, a Jego uczniowie zastanawiali się, czy Boży plan został udaremniony i czy jest jeszcze jakaś nadzieja. I znowu, mogę sobie wyobrazić rozpacz, którą czuli – możemy to nazwać ciemną nocą duszy!

Odnalezienie Jezusa w świątyni po trzech dniach jest dla mnie jasną zapowiedzią Jego zmartwychwstania. Pragniemy tej nieznanej nadziei, a Bóg ją już zaplanował. To świt, który kończy naszą ciemną noc – a my nie sądziliśmy, że to będzie możliwe. 

Sądzę, że każdy przechodzi kiedyś przez ciemny czas, kiedy czuje się opuszczony, samotny i całkowicie pozbawiony nadziei. Rozważanie tej tajemnicy uczy mnie, że Bóg ma plan także w naszym cierpieniu, że On panuje nad wszystkim i że On wyprowadzi nas z ciemności, niezależnie od tego, czy my to widzimy, czy nie.

Panie, Boże wszechmocny, daj mi wspominać z radością te chwile, w których odnajdowałam Jezusa.
Jezu, dziękuję Ci za to, że dałeś nam przykład, jak wypełniać wolę Ojca, abyśmy mogli Cię naśladować.
Boże, pozwól, abym w swoich poszukiwaniach wiedzy i pokoju nigdy nie utraciła Jezusa, jedyne źródło prawdziwego pokoju. 
Amen.

Vasanthi 


Tekst został napisany przez młodą siostrę z Indii, tłum. z ang. ms.

piątek, 5 października 2018

Nawiedzenie św. Elżbiety

Każdy z nas, niczym Maryja, nosi w sobie jakąś wielką tajemnicę. Niejednokrotnie sami dla siebie pozostajemy tajemnicą, którą odkrywamy dzień po dniu. Uczymy się samych siebie w relacji do innych osób. To drugi człowiek, czasami nawet nieświadomie, wydobywa z nas to, co siedzi w nas najgłębiej. Dzięki temu podejmujemy drogę wzrastania w człowieczeństwie.


Elżbieta przeżywa wielką tajemnicę macierzyństwa pomimo swego podeszłego wieku. Maryja oczekuje narodzin Syna mimo, iż nie doświadczyła pożycia z mężczyzną. Ile pytań, ile wątpliwości, ile obaw kłębiło się w ich sercach i umysłach gdy dodatkowo narażone były na obserwacje, uwagi, komentarze otoczenia?

Maryja wyrusza w drogę, by służyć. Elżbieta wychodzi na spotkanie Maryi. To wzajemne wychodzenie naprzeciw jest nieodzownym warunkiem spotkania i zrozumienia drugiego człowieka, siebie samego i woli Bożej.

Proszę Cię, Panie, o postawę służby, otwarcia na potrzeby bliźnich, o umiejętność empatii. Niech moje własne problemy, troski nie zasłaniają mi potrzeb tych, których stawiasz na mojej drodze.

Agnieszka