sobota, 29 stycznia 2011

Nieoczekiwane spotkanie ze św. Jackiem


Studiując teologię, wybrałam sobie w tym roku także kurs pt. „Historia zakonu dominikańskiego”. Zakończyliśmy go wizytą w bazylice św. Sabiny (papież podarował tę bazylikę św. Dominikowi w roku 1220). Byłam tam już, oczywiście, wiele razy, ale zawsze jest ciekawie słuchać kogoś, kto opowiada i odpowiada na pytania.

W tej bazylice składałyśmy w sierpniu śluby wieczyste; a kilkaset lat wcześniej św. Dominik obłóczył (ubrał) w habit dominikański św. Jacka; ta scena jest przedstawiona na fresku w bocznej kaplicy.
Natomiast my, zwiedzając bazylikę, a także klasztor, w pewnym momencie doszliśmy do kapitularza (sala spotkań zakonników), w którym nigdy jeszcze nie byłam, a który teraz jest używany jako kaplica. I tam nasz profesor jakby nigdy nic wspomniał „to właśnie tutaj św. Jacek otrzymał habit z rąk św. Dominika”... miałam ochotę rzucić się na kolana na środku, czyli pewnie właśnie tam, gdzie klęczał św. Jacek, no ale nie wypadało... ale jeszcze to zrobię, jak tylko będzie okazja. (Św. Jacek jest moim zakonnym patronem i jest dla mnie bardzo ważny).

Magda



A to jest ołtarz w kapitularzu-kaplicy.

piątek, 28 stycznia 2011

Poznanie wiary



Otóż wiara stanowi przedsmak owego poznania, które nas w przyszłości uczyni błogosławionymi. Toteż Apostoł powiada, że jest ona „podstawą rzeczy, których powinniśmy się spodziewać”, gdyż sprawia, iż rzeczy te, tzn. przyszła szczęśliwość, zaczynają już w nas istnieć. To zaś uszczęśliwiające poznanie polega, jak uczy Pan, na dwóch prawdach: tego co dotyczy Boskości Trójcy oraz człowieczeństwa Chrystusa. Toteż mówił do Ojca: „To jest życie wieczne, aby poznali Ciebie, prawdziwego Boga, i Tego, któregoś posłał, Jezusa Chrystusa ”. Zatem całe poznanie wiary koncentruje się wokół tych dwóch, tzn. wokół Boskości Trójcy i wokół człowieczeństwa Chrystusa; i nic w tym dziwnego, gdyż człowieczeństwo Chrystusa jest drogą prowadzącą do Boskości. Trzeba więc w drodze poznawać drogę prowadzącą do celu, a i w ojczyźnie dziękczynienie nie byłoby dostateczne, gdybyśmy nie mieli poznania drogi, przez którą zostaliśmy zbawieni. Dlatego też Pan mówił uczniom: „I wiecie, dokąd Ja idę, i drogę znacie”.

św. Tomasz z Akwinu, Streszczenie teologii, I, 2.
(ze strony Instytutu Tomistycznego: http://www.it.dominikanie.pl/teksty/pl/ref/2-I,2.html)

(z okazji święta Tomasza z Akwinu zamieściła MS)

sobota, 22 stycznia 2011

Zielonkawa mgła


Poszłyśmy do kina na „Podróż Wędrowca do świtu” (trzecia część „Kronik Narni” C. S. Lewisa).
Dosyć dużo w filmie zostało zmienione, tak że w pewnym momencie postanowiłam nie zastanawiać się nad tym „co tu się nie zgadza”, bo to mi psuło całą przyjemność oglądania filmu (w dodatku w trzech wymiarach – niesamowite!). Ogólnie o filmie można przeczytać na przykład tu: http://tygodnik.onet.pl/32,0,57571,zapach_boga,artykul.html.

Natomiast ja chciałabym napisać o elemencie wprowadzonym przez reżysera, który wydaje mi się interesujący (tzn. element, nie reżyser!). Otóż, bohaterowie płyną, by walczyć ze złem (Złem?), które stara się ich powstrzymać, wpływając na ich myśli („ktoś tu się bawi moim mózgiem” – jak mówi jedno z bohaterów). I za każdym razem, gdy to się dzieje, pojawia się zielonkawa mgła.
No więc pomyślałam, że to byłoby bardzo wygodne, gdyby każda pokusa była tak łatwa do zidentyfikowania; bo to jest zawsze pierwszy problem w wypadku pokus: zauważyć, że są pokusami... (chociaż bohaterom filmu wcale to nie pomaga, bo tej mgły nie zauważają).

Chociaż, prawdę mówiąc, zdarza się, że ktoś mi chce pomóc, zwracając mi uwagę, że coś robię źle. Logicznie byłoby podziękować i wyciągnąć wnioski, ale ja tego jeszcze nie umiem: z wielkim wysiłkiem udaje mi się ... nie obrazić.

Magda

środa, 19 stycznia 2011

Wzruszyłam się...


W niedzielę na Mszy św. w parafii nie modliliśmy się już chórem o "rychłe wyniesienie na ołtarze Jana Pawła II" *, ale dziękując Bogu za zbliżającą się beatyfikację odśpiewaliśmy wspólnie hymn "Ciebie Boga wysławiamy".

I wtedy wzruszyłam się.

Przypomniało mi się, że tego słynnego 2 kwietnia na wieść o śmierci Papieża zaczęłam śpiewać (nie na głos) ten sam hymn. Zupełnie spontanicznie. Wpatrzona w ekran telewizora, ze łzami w oczach, prześpiewałam go do końca.

To było bardzo dziwne doświadczenie: z jednej strony żal, że już nie ma Go z nami..., a z drugiej wielka radość, że dał tyle dobra światu i wytrwał do końca dając zawsze świadectwo miłości Boga. I ta moja wdzięczność wobec Pana Boga wypłynęła w śpiewie "Te Deum".

Dziś myślę, że my, "Polki z Unii" (nie-europejskiej) mamy wobec Niego szczególny dług wdzięczności: to On był "pomysłodawcą" obecności naszego zgromadzenia w Polsce. Więc pośrednio jakby "maczał palce" w naszym powołaniu.

Więc z serca Ci dziękuję, bł. Janie Pawle II! :)

Sabina

"To spotkanie daje mi możliwość powiedzenia Wam,
[Misjonarki Szkoły],
jak bardzo doceniam waszą pracę
i wasze szczególne pole działania w Kościele:
uczyć, wychowywać, świadczyć o Ewangelii w szkole,
sprawiać, aby krążyła ona w sposobie myślenia i mówienia,
zwłaszcza wśród młodzieży".
(z Przemówienia Jana Pawła II
do uczestniczek Kapituły generalnej Misjonarek Szkoły
5 stycznia 1989 roku)



* Nie wiem, jak było w innych diecezjach, ale u nas tą modlitwę odmawialiśmy przez lata podczas każdej Mszy św.).

niedziela, 16 stycznia 2011

Z liturgii

Oto tekst (Iz 49,4-6):
4. I rzekł mi: «Tyś Sługą moim, , w tobie się rozsławię».
Ja zaś mówiłem: Próżno się trudziłem, na darmo i na nic zużyłem me siły. Lecz moje prawo jest u Pana i moja nagroda u Boga mego.
5. Wsławiłem się w oczach Pana, Bóg mój stał się moją siłą. Teraz przemówił Pan, który mnie ukształtował od urodzenia na swego Sługę, bym nawrócił do Niego Jakuba i zgromadził Mu Izraela [w tekście hebrajskim zamiast "zgromadził Mu Izraela" jest "Izrael się nie nawróci"].
6. A mówił: «To zbyt mało, iż jesteś Mi Sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela! Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi»
(1) To Bóg ustanowił Swojego Sługę Swoim Sługą -- czyli to ustanowienie jest niejako "oczywiste", widoczne ("Wsławiłem się w oczach Pana, Bóg mój stał się moją siłą")
(2) Ale mimo to zebrać Izraela się nie udaje ("Ja zaś mówiłem: Próżno się trudziłem, na darmo i na nic zużyłem me siły").
(3) Bóg mówi, że Izraelowi (żeby się nawrócił) nie wystarcza zobaczenie, że jesteś Moim Sługą, nawet widząc to, Izrael nie chce się nawrócić. Żeby Izrael uwierzył, masz nawrócić najpierw pogan. (Czyli zdanie: "To zbyt mało, iż jesteś Mi Sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela!" -- zawsze rozumiałam tak że "nie wystarczy nawrócić Izraela, musisz nawrócić też pogan". Ale możliwe, że oznacza ono: "dla nawrócenia Izraela nie wystarczy, że jesteś Moim Sługą, oni są tak uparci, że najpierw mają zobaczyć, jak nawrócisz pogan". Czyli "dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela jest zbyt mało, iż jesteś Mi Sługą! Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi").

Jana

piątek, 14 stycznia 2011

Jan Paweł II...

zostanie beatyfikowany 1. maja. (Data dziwna, ale pewnie chodzi o to, że to niedziela).
Hurra! Hurra! Hurra!
Magda

(wiadomość z Radia Watykańskiego)

Przepraszam, widzę, że muszę się WYTŁUMACZYĆ.
O beatyfikacji dowiedziałam się od sióstr, przy stole. I tak byłam przejęta, że pobiegłam do komputera... i nie pomyślałam, że Wy w Polsce na pewno już o tym wiecie. I w ogóle nie myślałam o niczym (tak, że usłyszałam komentarz „no przecież powinnaś najpierw myśleć, a potem pisać” – no tak, powinnam :))
Nie wiedziałam, że 1-go maja wypada Niedziela Miłosierdzia; a jako Święto Pracy kojarzy mi się tylko z robieniem (w szkole podstawowej) czerwonych chorągiewek, a potem uczestniczeniem w obowiązkowym pochodzie, i machaniem tymi chorągiewkami...
Co do daty i jej rozlicznych możliwych znaczeń, spodobał mi się komentarz jednej z sióstr: „Beatyfikacja jest w Niedzielę Miłosierdzia, która w tym roku przypada 1 maja, a nie 1 maja, na który w tym roku przypada Niedziela Miłosierdzia”.
Mogłam była wyciąć tę uwagę o 1-ym maju, ale wtedy Wasze komentarze byłyby niezrozumiałe, a fajnie, że są (a jak czytałam w pewnym sympatycznym blogu: „Nie ma to jak kontrowersyjny wpis, zaraz ożywiają się komentarze...”)
Magda

czwartek, 13 stycznia 2011

Co cię zniszczy

Człowieku,
nosisz na plecach
całą przeszłość,
a jeszcze chcesz
obładować się przyszłością?
To o wiele za dużo.
Dostajesz życie
w dwudziestoczterogodzinnych
porcjach.
Dlaczego nie wszystko naraz?
Nie po to zostałeś stworzony.
To by cię wykończyło.

(Dostałam książkę Phila Bosmansa pt. "Przepisy na radość" i chciałam się podzielić czymś ładnym. Magda)

niedziela, 9 stycznia 2011

Z liturgii

Mt 3, 13 Jezus przychodzi do Jana Chrzciciela; zdumienie Jana “jak to, Ty przychodzisz do mnie?”
Od zawsze ludzie szukali ... czegoś? kogoś? Kogoś? i nazywali to „bogami”. A oto nasz Bóg przychodzi do nas.

Magda

piątek, 7 stycznia 2011

Zakaz pomagania chrześcijanom

(ten tytuł zapożyczyłam z włoskiego dziennika Avvenire, z dnia 4. I. 2011).

W Pakistanie prawo karze bluźnierstwo przeciw religii państwowej (islamowi). To prawo jest bardzo często nadużywane i służy do oskarżania i skazywania członków mniejszości religijnych (w tym chrześcijan).
Trwa kampania na rzecz zmiany tego prawa. Także wśród muzułmanów są osoby, które je uważają za niesłuszne: jest zbyt ogólne i daje wielkie możliwości nadużycia. Na przykład Sahman Taseer, „wojewoda” Punjabu (nie wiem, jak inaczej przetłumaczyć włoskie „gubernatore”) wypowiedział się przeciw temu prawu, a także w obronie Asii Bibi, chrześcijanki oskarżonej o bluźnierstwo.
A kilka dni później został zabity przez własnego ochroniarza...

Magda

środa, 5 stycznia 2011

Bóg się rodzi...

Nawiązując do tematu o kolędach.

Bóg się rodzi, moc truchleje,
Pan niebiosów obnażony;
ogień krzepnie, blask ciemnieje,
ma granice Nieskończony.
Wzgardzony okryty chwałą,
śmiertelny Król nad wiekami;
a Słowo ciałem się stało
i mieszkało między nami.


– to wydaje się być zwykłą stylistyką barokową, nagromadzeniem przeciwstawień. Ale to nie jest barok. Całe chrześcijaństwo, zaczynając od Wcielenia, jest takim „nagromadzeniem przeciwstawień”. Św. Tomasz, na przykład, uważa, że właśnie Wcielenie jest chwilą pojednania rodzaju ludzkiego z Bogiem (a Ukrzyżowanie jest konsekwencją Wcielenia).
A więc. „Bóg się rodzi” – pierwsze przeciwstawienie: Bóg, czyli Ten, Który z definicji nie ma początku ani końca, – rodzi się, dzisiaj, teraz. Mamy tu niejako rozwinięcie hymnu św. Pawła o uniżeniu się Chrystusa (por. Flp 2,5-11): Ten, Który jest Nieskończony, staje się ograniczony (ogranicza się, narzuca sobie granice); Ten, Który jest okryty chwałą jeszcze przed założeniem świata, okazuje się wzgardzony przez własne stworzenie; Król nad wiekami (czyli Ten, Który panuje nad czasem) staje się śmiertelny (czyli, poddaje się władzy czasu aż do przyjęcia zdolności do umierania, co jest w najwyższej mierze zależnością od czasu). Zwrotka kończy się odniesieniem do Ewangelii wg św. Jana (1, 14), z całą głębią teologiczną tego wiersza: a Słowo stało się ciałem.

Jana

sobota, 1 stycznia 2011

Życzenia noworoczne biblijne i mszalne

Nowy Rok (kalendarzowy) i "wszystkiego najlepszego w Nowym, 2011 Roku" ...
Ale tak naprawdę co to znaczy? - może więcej pieniędzy, sukcesów zawodowych itp.
Czego jednak powinni sobie życzyć ludzie, dla których świat nie sprowadza się tylko do "materii" i doznań zmysłowych?
W Starym Testamencie to sam Bóg uczy Mojżesza, jak ma błogosławić swój lud:
"Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie swoje oblicze i niech cię obdarzy pokojem". Tak będą wzywać imienia mojego nad synami Izraela, a Ja im będę błogosławił. (z Księgi Liczb - Lb 6, 22-27).
A mnie spodobała się w tym roku - a właściwie w ostatnim dniu zeszlego roku - modlitwa po Komunii świętej:
"Boże, nasz Ojcze, w swojej dobroci udzielaj nam teraz i w przyszłości wszelkich pomocy, których potrzebujemy, abyśmy czerpiąc siły z darów przemijających, z większą ufnością dążyli do wieczności. Przez Chrystusa, Pana naszego.
Co daj nam wszystkim Panie Boże. Amen - Ola