wtorek, 30 grudnia 2008

A w Rzymie…


A w Rzymie było tak: spędziłyśmy Boże Narodzenie w naszym Domu Generalnym. Więc i my miałyśmy okazję spotkać się z siostrami, z tymi, które są w Rzymie w innych wspólnotach, i z tymi z daleka (Martina przyleciała z Holandii a Josephine z Pakistanu). Przy takich okazjach siostry opowiadają o swojej pracy albo o sytuacji w kraju, w którym się znajdują.
Jedną z cech Domu Generalnego jest dbałość o liturgię, często po łacinie i z melodiami gregoriańskimi, dlatego częścią przygotowań były próby śpiewu. Oprócz tego pomagałyśmy trochę w kuchni i trochę w dekorowaniu domu, a także miałyśmy próby przedstawienia dla sióstr – w tym roku były to tradycyjne „jasełka”.
Modliłyśmy się w domu, w naszej kaplicy. Także Pasterkę odprawiał zaprzyjaźniony ojciec dominikanin.
Wspólnie przeżywałyśmy radość z Narodzenia Chrystusa, z bycia razem, z opowieści sióstr. To „bycie razem” wyraziło się także we wspólnej wyprawie do muzeum i w zwiedzaniu szopek w kościołach.
Przedstawienie jasełek udało się, choć, jak zwykle, miałyśmy za mało czasu na próby... więc wymyśliłyśmy, że pojedziemy do naszych sióstr do Florencji (wspólnota we Florencji składa się głównie z sióstr starszych wiekiem, z różnymi problemami ze zdrowiem), żeby je im pokazać. Siostry przyjęły nas z taką radością i entuzjazmem, że właściwie to one sprawiły nam radość...

Magda


(Wstawię tu jakieś zdjęcie z naszego przedstawienia, kiedy Emilia załaduje je z aparatu do komputera)

O sylwestrowym dniu skupienia raz jeszcze

Proszono mnie o więcej informacji na temat jutrzejszego dnia skupienia. A zatem po kolei:
1. "czas jest krótki", bo na urządzanie rekolekcji trzydniowych nie mamy w tym momencie możliwości lokalowych. Obydwa akademiki są prawie pełne. Lepiej jednak zorganizować raz na jaki czas mały dzień skupienia, niż nie robić go wcale :). Co Wy na to?
Kilkudniowe rekolekcje będą napewno pod koniec czerwca.
2. Jutro popracujemy nad tekstem Katechizmu Kościoła Katolickiego (rewelacja!)- tak jak już pisałam w programie mamy konferencję o modlitwie, pracę w grupach, wspólną modlitwę przed Najświętszym Sakramentem, Nieszpory z Te Deum i ... (reszta to niespodzianka).
Wygląda na to, że oficjalnie skończymy przed osiemnastą, bo kilka osób musi wyjść już wtedy.
Sabina
Łaska z Wami!

niedziela, 28 grudnia 2008

Święto Świętej Rodziny


W naszej wspólnocie w każdą sobotę wspólnie rozważamy czytania mszalne z liturgii niedzielnej, aby się do niej lepiej przygotować.
Dzisiejsza liturgia karmi nas czytaniami z Księgi Syracydesa, Listu Św. Pawła do Kolosan i Ewangelii według św. Łukasza. Wszystko o rodzinie. Doszłam do wniosku, że są to teksty tak piękne i tak bogate, że podzielę się z Wami moimi refleksjami.
Zwracam uwagę na pierwsze dwie czytania. Jest w nich rysowany świat doskonały: gdybyśmy żyli według tych wskazówek, świat od razu zmieniłby się w raj. Cierpienia, które wypełniają świat, pochodzą właśnie z braku takiego ładu na naszej ziemi.
Św. Paweł kładzie nacisk na wagę kontaktu ze Słowem Bożym: „Słowo Chrystusa niech w was przebywa z całym swym bogactwem: ze wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie przez psalmy, hymny…, śpiewając Bogu w waszych sercach…”
Nie są to słowa dla mnichów czy zakonnic, ale dla zwykłych wierzących w Chrystusa, dla zwykłych rodzin. Jeśli w naszych rodzinnych domach jest miejsce dla wspólnego częstego kontaktu ze Słowem Bożym, będzie jednocześnie w nich możliwość ciągłego wzajemnego nauczania i napominania w świetle Słowa Bożego, możliwość wspólnego wzrastania, udoskonalenia, lepszego i głębszego wzajemnego poznania, a także przezwyciężania trudności codziennego życia.
Wiadomo, jakie ma miejsce Słowo Boże w klasztorach: jest ono w centrum życia. Klasztory zostały właśnie „wymyślone” i budowane po to, aby warunki życiowe pomagały w realizacji Ewangelii. Ale św. Paweł zwraca się do wszystkich. Jeśli mamy częsty i stały kontakt ze Słowem Bożym, to ono uczy nas, jak żyć, jak przyoblekać się „w miłość, która jest więzią doskonałości”.
Anna Maria

sobota, 27 grudnia 2008

Sylwestrowy dzień skupienia w Krakowie

Niektórzy młodzi ludzie pojechali do Brukseli na Sylwestra ze wspólnotą z Taize. Inni spotkają się z przyjaciółmi, albo z rodziną.

Tych, którzy są lub będą w Krakowie i chcieliby w Sylwestra...
- podziękować Panu Bogu za ten rok,
- przemyśleć i przemodlić trochę swoje życie i plany na kolejny rok,
- zastanowić się nad miejscem modlitwy w swoim życiu...
zapraszamy na kolejne spotkanie naszej małej "szkoły modlitwy":

Sylwestrowy dzień skupienia "WARTO SIĘ MODLIĆ"
31 grudnia 2008, godz. 14.00-18.30


Tak jak poprzednim razem w programie m.in.:
• konferencja o modlitwie
• dyskusja w grupach
• adoracja Najświętszego Sakramentu z czasem na osobistą modlitwę
• Nieszpory połączone z modlitwą dzięczynienia za ten rok

Serdecznie Was zapraszamy i życzymy obfitości łask na kolejny rok.

Misjonarki Szkoły (dominikanki niehabitowe)
Kraków, ul. ks. F. Machaya 24 (wejście od ul. Wiedeńskiej)
kontakt:
012 63 663 77
misjonarkiszkoly2@wp.pl

Nie przejmujcie się, jeśli ostatnio Was nie było - każde spotkanie może być traktowane jako pewna całość.

piątek, 26 grudnia 2008

Święta zakonne, ale nietypowe

Chciałam się podzielić moimi doświadczeniami przeżywania świąt w naszej Unii.
Boże Narodzenie ma zawsze coś niepowtarzalnego, ale tegoroczne święta były dla mnie wyjątkowe.
Wydarzyło się coś nieoczekiwanego, to znaczy spędziłyśmy Wigilię i Boże Narodzenie we wspólnocie połączonej. Przyjechały do nas obydwie siostry z Lublina. Co za radość! Odkąd istnieje wspólnota krakowska, chyba się jeszcze nie zdarzyło, żebyśmy się spotkały wszystkie razem. Wszystkie, to znaczy te, które mieszkają w Polsce, rzecz jasna, bo Magda i Ola są trochę daleko..., czyli w Rzymie.
Wieczorem przed Wigilią zadzwoniłyśmy do Lublina z informacją, że niestety nie możemy do nich pojechać. A one w pięć minut dały nam odpowiedź: to przyjedziemy my!!! Szybko ustalone zostało wigilijne menu, czyli co już było gotowe w Lublinie, a czym miałyśmy zająć się w Krakowie.
Po ponad pięciu godzinach jazdy radosci spotkania nie było końca.
Danuta, specjalistka od potraw wyśmienitych, zajęła się kuchnią. Dość szybko przygotowałyśmy stół, choinkę i trzy szopki: jedną przy wejściu do części domu zamieszkanej przez studentki, jedną w naszym mieszkanku i jedną u stóp ołtarza w kaplicy. Są takie proste, ale śliczne!!! Anna Maria zajęła się pisaniem listu do wszystkich naszych wspólnot na świecie, listu z życzeniami świątecznymi i wiadomościami o życiu w naszej wspólnocie krakowskiej. Wcześniej wysłałyśmy kartkę internetową do naszych rodzin, znajomych, dobroczyńców i członków innych wspólnot z Rodziny Dominikańskiej.
Potem wspólnie zrobiłymy czytanie duchowe, którym kierowała nasza przełożona z Krakowa, odmówiłyśmy różaniec i odśpiewałyśmy ostatni raz Rorate coeli po łacinie. Po uroczystych nieszporach zaczęlyśmy wigijną wieczerzę: życzenia, wiele serdeczności, kilka tradycyjnych potraw w umiarkowanych ilościach.
Dla mnie najważniejsze było w tych świętach, że:
1. Pan Jezus rzeczywiście się narodził;
2. byłyśmy razem, modliłysmy się razem i rozmawiałyśmy bez końca o naszym życiu, doświadczeniach, poszukiwaniach, radościach, troskach...
Już przed jedenastą odśpiewałyśmy Godzinę czytań i poszłymy do parafii,żeby spokojnie pomodlić się indywidualnie przed pasterką.
Po pasterce uroczyście przywitałyśmy Pana Jezusa w naszych domowych szopkach i trochę śmiałyśmy się i rozmawiałyśmy w towarzystwie jednej ze studentek z naszego akademika.
A w Boże Narodzenie? O tym napiszę jutro.
Sabina

czwartek, 25 grudnia 2008

Boże Narodzenie


Chrystus nam się narodził, Alleluja!
Idziemy Go poadorować w szopkach kosciołów krakowskich!!!
A to jest Dzieciątko Jezus z naszego domu generalnego.
Sabina

sobota, 13 grudnia 2008

Rozważania adwentowe cz. 2

Radujcie się zawsze w Panu (Flp 4, 4)
Oto kolejny tekst naszej założycielki, matki Luigii Tincani. Tekst jest z 10 XII 1937. Tłumaczenie z języka włoskiego: Misjonarki Szkoły.
Jutro jest niedziela Gaudete, jedna z najpiękniejszych w roku. Liturgiczny fiolet pokuty ustępuje miejsca kolorowi różowemu, kolorowi radości, tak jak w niedzieli Laetare w Wielkim Poście.
Kościół włączył w pokutne okresy roku liturgicznego te dwie niedziele zalane przez radość właśnie po to, by pokazać tajemniczy związek między pokutą, chrześcijańskim bólem i radością. (...)
Życie chrześcijańskie, zwłaszcza gdy jest dążeniem do świętości, daje radości, które zaspokajają nie wzbudzając niesmaku, jak radości materialne; gdy zakosztowało się ich chociaż raz, pragnie się ich coraz bardziej. Nie są one przedzielone przez cierpienie, ale są zdolne do przemienienia cierpienia, do sprawienia, że stanie się ono możliwe do przyjęcia i w końcu - radosne. Jest to radość, która pochodzi z pokoju. Pokój i radość często są zjednoczone w pozdrowieniach i życzeniach, które św. Paweł kieruje do wiernych w swoich listach, bo zarówno pokój jak i radość są owocami Ducha Świętego i dlatego cechami charakterystycznymi dla życia chrześcijańskiego.
(...) Radość, wcześniej niż jako dar, jest nam dana jako bogactwo do zdobycia. Jest naszym zadaniem praca nad uwolnieniem duszy z więzów, także delikatnych, które wiążą nas z ziemią. Są to często nici niewidzialne dla naszych oczu i trzeba bardzo wiele uwagi, wiele czujności wobec siebie, aby nauczyć się je widzieć, aby odkryć obecność delikatnych włókien, które nas krępują. (...) To te delikatne więzy sprawiają, że droga życia, zdobywanie cnoty, nasze zmierzanie ku Bogu stają się trudne i ciężkie. Jeśli chcemy znaleźć pokój i radość, musimy przede wszystkim odrzucić wszelkie powiązanie ze światem, wszelkie przywiązanie do siebie samych.
(...) Naprawdę, tajemnica radości, której św. Paweł wymaga od wiernych, to tajemnica świętych. Św. Paweł nie boi się wymagania od wiernych pracy i zadań wielkiej doskonałości, ponieważ łaska chrztu daje każdej duszy zdolność dążenia do świętości. My, które z obowiązku ślubów zmierzamy do doskonałości miłości, mamy tyle pomocy, aby ją osiągnąć.
Pracujmy więc z radością nad naszym uświęceniem a naszych serc będzie strzegł “pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł” (Flp 4, 7).

czwartek, 11 grudnia 2008

Prawa Człowieka

W tym roku przypada 60 – ta rocznica uchwalenia Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka.
Z tej okazji dużo się o nich mówi i pisze; a ja uświadomiłam sobie, że zawsze o nich wiedziałam, ale... nigdy nie przeczytałam. Wstyd! No więc teraz to nadrobiłam (zaskoczona tym, że tekst nie jest wcale długi), przeczytałam i zaczęłam się zastanawiać.
Bo oczywiście dobrze, że zostały uchwalone, ale teraz – co z tego wynika? Nie jestem prawnikiem, więc nie będę się zastanawiała nad relacją Deklaracji do praw danego kraju. Chodzi mi raczej o to, co z nich wynika (i czy w ogóle coś wynika) dla życia codziennego, a zwłaszcza dla pracy w szkole.

Zapraszam do lektury i do wspólnej refleksji; tekst Deklaracji znajduje się na przykład tu:
http://pl.wikisource.org/wiki/Powszechna_Deklaracja_Praw_Cz%C5%82owieka

czwartek, 4 grudnia 2008

Rozważania adwentowe cz. 1

W niedzielę 30 listopada zaczął się nowy rok liturgiczny. Jak co roku zaczynamy go Adwentem, czasem radosnego oczekiwania na świętowanie Bożego Narodzenia: pamiątki narodzenia Syna Bożego w ludzkim ciele.
Liturgia nawołuje nas do radosnego czuwania i podjęcia przygotowań.

Przygotowań do czego? Na co?
NA PRZYJŚCIE PANA.

W związku z tym postanowiłam podzielić się z Wami rozważaniami adwentowymi naszej założycielki, Matki Luigii Tincani. Dla mnie są one skarbem mądrości ludzkiej i nadprzyrodzonej.
Na początek tekst o tym, że istotą chrześcijaństwa jest otwarcie na Boga, który przychodzi ze swoją łaską.

Chrześcijaństwo nie jest zespołem praktyk zewnętrznych, nie jest także prawem moralnym, realizowanym bardziej lub mniej doskonale w czynach zewnętrznych i w woli, nie jest też tylko wewnętrzną zgodą inteligencji, woli, przylgnięciem całej naszej istoty do wiecznej Prawdy. Jest czymś więcej, czymś czego nasza wolność sama z siebie nie potrafi zdobyć; życie chrześcijańskie jest nie tylko naszym wędrowaniem do Boga, ale jest Jego przyjściem do nas i w nas, “jest duchowym zstąpieniem i mistycznym narodzeniem się Jego we wnętrzu i głębi istnienia”, “jest wewnętrznym odnowieniem podobnym do nowego stworzenia, nadprzyrodzonym wyniesieniem człowieka siłą przekształcającej łaski, prawdziwym i własnym uczestnictwem w samej naturze Boga, cnotą którego stajemy się sprawiedliwi i uświęceni, stajemy się świątynią Ducha Świętego, królewskim kapłaństwem, ludem wybranym. Te słowa wyrażają autentyczną naukę wiary i dlatego też rzeczywistą głębię, którą pomniejszać byłoby grzechem. Jest to wielkość, która nas przeraża, ale która jest nam nakazana jako obowiązek”. “Najwyższy nasz obowiązek polega na duchowym posiadaniu Boga” . Nie powinniśmy się bać, ponieważ ta zdobycz jest dostępna także dla naszej słabości, bo Jezus jest hojny i dobry. Możemy i powinnyśmy tylko otworzyć na Niego spojrzenie i serce, a On przyjdzie.
On przychodzi do każdego, kto wzywa go z czystym sercem i z dobrą wolą, przychodzi jako przebaczenie, jako światło, jako uścisk miłości. Przychodzi, aby nas odnowić, aby przemienić nas w siebie; przychodzi, aby żyć w nas.
Trzeba się nauczyć, aby tak rozumieć i realizować życie chrześcijańskie: jako - z naszej strony - serdeczne i radosne oczekiwanie; jako - z Jego strony - hojne i boskie nadejście
.


Bóg przychodzi, aby żyć w nas i przemieniać nasze życie. On już jest w naszym życiu. I być chce w każdym momencie, coraz pełniej. Otwórzmy Mu drzwi!
Z modlitwą
Sabina

sobota, 29 listopada 2008

630 lat temu…


...(czyli 28 listopada 1378 roku), św. Katarzyna ze Sieny przybyła do Rzymu. Została wezwana przez papieża Urbana VI, w momencie kiedy zaczynał się podział w Kościele (grupa kardynałów, niezadowolonych z wyboru Urbana VI wybrała antypapieża). Katarzyna zdecydowanie stanęła po stronie Urbana VI. Okazała mu swoje poparcie przez przybycie do Rzymu, przez listy, w których starała się przekonać adresatów, aby poparli właściwego papieża, a przede wszystkim – przez codzienną, wytrwałą modlitwę.
Z tej okazji Międzynarodowe Centrum Badań nad św. Katarzyną zorganizowało wieczór teatralno – modlitewny w kościele santa Maria sopra Minerva (gdzie św. Katarzyna jest pochowana): aktorka, Aurora Macheretti wcieliła się w rolę św. Katarzyny i deklamowała jej modlitwy, wypowiedziane właśnie w Rzymie.
Magda

O przepaści, o Bóstwo wieczne, o morze głębokie!
Cóż mogłeś mi dać więcej nad samego siebie?
Twa mądrość, Twa dobroć, Twa łaskawość i dobro Twe nieskończone
nie potępiły mnie z powodu mnóstwa i ogromu mych grzechów i błędów.
W świetle Twoim obdarzyłeś mnie światłem,
w mądrości Twojej poznałam prawdę,
w łaskawości Twojej znalazłam Twoją miłość i miłość bliźniego.
Kto skłonił Cię do tego?
Z pewnością nie moje cnoty, tylko miłość Twoja.


(św. Katarzyna ze Sieny, Dialog 345)

czwartek, 27 listopada 2008

Łaska Boża jak słońce ...

„Łaska Boża jest do zbawienia koniecznie potrzebna” – to prawda naszej wiary.
„Łaski bez” – można i tak, ale jak długo...?
W ogrodzie naszego Domu generalnego w Rzymie rośnie sałata, bo jeszcze w połowie listopada w samo południe słońce mocno grzało! A w Polsce już zimno i zieleń zamiera; tak jak zamiera życie duchowe pozbawione łaski Bożej. Tak bardzo dbamy o ciało, przeznaczone przecież na obumarcie, a o duszy nieśmiertelnej jakoś nie wszyscy pamiętają. Po śmierci ciało i tak nam, że tak powiem, „odrośnie”, ale już przebóstwione, a więc doskonałe – takie, jakie było w odwiecznym zamyśle Bożym; „jakość duszy” natomiast zależy już tylko od nas – lepiej, by nie nastąpił jej „uwiąd”...
I tak, jak o ciało materialne, warto by było zadbać również o duszę (sakramenty), karmią ją chlebem niebieskim (Ciałem Pańskim – Eucharystia). Mamy przecież te pomoce w zasięgu ręki (przynajmniej w Europie); Pan Jezus zostawił nam je w swoim Kościele, którego «bramy piekielne nie przemogą» (Mt 16,18), chociaż tak bardzo próbują ...
No còż, warto chyba stanąć po stronie Zwycięzcy Wszechświata!
Czego wszystkim życzę (zupełnie bezinteresownie)
- Ola

wtorek, 25 listopada 2008

Pozorne lenistwo

Może się wydawać, że wśród piszących w tym blogu panuje lenistwo, bo niczego nie piszą. Ale to tylko pozory lenistwa.
Rok szkolny i rok akademicki są od dawna w toku i każda z nas w pełni zaangażowała się w swoją pracę, czy studia: w pracę w szkole, uczestnictwo w kursie dokształcającym dla nauczycieli, prowadzenie akademika, organizację dnia skupienia, tłumaczenie tekstów, prowadzenie domu… Komuś przytrafiło się też takie epokowe wydarzenie, jak tygodniowe leżenie w łóżku z powodu grypy. Takie są miejsca, w jakich Pan stawia nas każdego dnia (albo raz na jakiś czas :)).
Czytelnika prosimy o cierpliwość; może w okolicach końca tygodnia uda nam się podzielić naszymi ostatnimi doświadczeniami. A jest o czym opowiadać!
Z prośbą o modlitwę
Sabina

poniedziałek, 3 listopada 2008

Święci są wśród nas.

Miałam to szczęście być na pogrzebie Giuseppiny we Florencji (2 listopada, w niedzielę); rzeczywiście umarła w opinii świętości, co podkreślił nawet O. Kapucyn, który jako kapelan znał ją dobrze przez ostatnie sześć lat, gdyż była tam przełożoną naszego domu zakonnego. Wystarczy powiedzieć, że na jej pogrzeb przyszło ponad 100 osób, które miały z nią jakiś kontakt: nasze Siostry z Rzymu, z Bolonii i Florencji, tercjarze dominikańscy, Siostry franciszkanki, które uświetniły Mszę św. pogrzebową swoim śpiewem, Amici (czyli grupa przyjaciół naszej założycielki, Luigi Tincani) oraz mnóstwo innych ludzi, z którym Giuseppina miała jakiś kontakt. Nasza zmarła Siostra była osobą, która wprowadzała w życie chrześcijańską zasadę miłości bliźniego: pomagała wszystkim, jeśli nie uczynkiem, to przynajmniej dobrym słowem i życzliwym zainteresowaniem. Pomimo nieuleczalnej choroby, z którą walczyła dzielnie przez wiele lat, chciała dać z siebie jeszcze więcej: ofiarowała swoje oczy do transplantacji jako dar dla kogoś potrzebującego (można to uczynić do lat 75, a ona miała tylko 70).
Bezpośrednim „dowodem” jej świętości był niebiański uśmiech, jakim witała każdego, kto zbliżał się do jej trumny (otwartej aż do Mszy świętej); miało się wrażenie, że mówi: jestem już szczęśliwa w niebie, skąd będę mogła wam jeszcze bardziej pomagać (tak, jak to obiecała swoim Siostrom). Oby każda z nas potrafiła naśladować jej życie oddane drugim aż do końca, by otrzymać potem tę wieczną nagrodę, która jest w zasięgu każdego z nas!
Szczęść Boże! - Ola

sobota, 1 listopada 2008

O Wszystkich Świętych raz jeszcze

Poszłyśmy dzisiaj na cmentarz w pobliskiej parafii, aby pomodlić się za zmarłych i skorzystać z daru odpustu zupełnego. Na cmentarzu było dużo ludzi, mnóstwo świec i kwiatów, Msza święta... i uroczysta procesja pokutna.
Teologiem to ja nie jestem, ale sobie pomyślałam, że chyba trochę nam ginie radosny wymiar dzisiejszej uroczystości. Zamiast „Dobry Jezu a nasz Panie...” miałam ochotę śpiewać:
„Oto są baranki młode,
oto ci, co zawołali Alleluja!”.

W końcu Ci nasi bracia w wierze, znani czy nie znani, są już na zawsze z Panem Bogiem!!! Znalazła w nich wspaniałe wypełnienie ta łaska, którą Bóg daje nam w Jezusie Chrystusie i którą wylewa na Kościół od dnia Zesłania Ducha Świętego.
Wszyscy święci Boży, módlcie się za nami!

W domu czekała na nas niespodzianka, oczekiwana, ale niespodzianka. Bardzo się wzruszyłyśmy, bo właśnie dzisiaj, w uroczystość Wszystkich Świętych, w pierwszą sobotę miesiąca, dokładnie w godzinie Miłosierdzia Pan Jezus zabrał do siebie jedną z naszych sióstr, Giuseppinę z Florencji. Jesteśmy pewne, że od razu posadził ją przy sobie, bo to taka święta kobieta, nawet sobie nie wyobrażacie.

1 listopada – Wszystkich Świętych: mamy rodzinę w niebie!

Z naszym życiem to jest trochę tak, jakbyśmy mieszkali w jakimś szarym, smutnym i biednym kraju, ale mieli rodzinę za granicą – gdzieś, gdzie żyje się łatwiej i lepiej... no i ta nasza rodzina – jak to rodzina – chętnie by nam pomagała, tylko że ... jeżeli o nich nie wiemy, nie piszemy, nie podajemy adresu – to jak mogą nam pomóc?
My, żyjący na ziemi, mamy rodzinę w niebie i to są nie tylko nasi bliscy zmarli, ale i wszyscy – bo wszyscy święci są naszą rodziną. A może czasem nie wiemy, że są, i że chcą nam pomóc?... moje porównanie tu trochę kuleje, bo nawet jeżeli o nich nie wiemy to oni o nas wiedzą, chcą i mogą nam pomóc.
I być może dopiero w niebie odkryjemy, komu z nich zawdzięczamy jakąś szczególną łaskę, wsparcie, pomoc w trudnej chwili...
Magda

czwartek, 30 października 2008

Popołudnie z Jezusem u Misjonarek Szkoły w Krakowie

.
W sobotę, 8 listopada 2008, w godz. 14.00-18.30 sedecznie zapraszamy młodzież na dzień skupienia:

"Blisko, blisko jesteś, Panie mój...
Popołudnie z Jezusem".

Zatrzymamy się w sposób szczególny nad pytaniem o to, czym jest modlitwa i „skąd się bierze” i będziemy prosić Pana o dar modlitwy, o dar Jego Ducha.
W programie m.in.:
• konferencja o modlitwie
• dyskusja w grupach
• adoracja Najświętszego Sakramentu z czasem na osobistą modlitwę
• wprowadzenie do modlitwy liturgicznej i wspólne Nieszpory

Misjonarki Szkoły (dominikanki niehabitowe)
Kraków, ul. ks. F. Machaya 24
(na Osiedlu Zarzecze, blisko klubu sportowego Bronowianka)
tel. 012 63 663 77 lub misjonarkiszkoly2@wp.pl

Ciekawostki z życia codziennego Sióstr

Ostatnio w naszym domu Generalnym w Rzymie Graziella, która pracuje u nas od wielu lat, obchodziła jubileusz XXV-lecia swojego małżeństwa. Na pytanie, jak to możliwe, jest przecież jeszcze taka młoda, odpowiedziała, że "kto z kim przestaje, takim się staje". I rzeczywiście, nasze Siostry trzymają się dzielnie aż do późnej starości, czasem z laseczką, ale ciągle aktywne. Nasza seniorka, Carlotta, obchodziła w tym roku 100-lecie swoich urodzin, i chociaż siedzi na wózku, to mało kto ma taką pamięć, jak ona; w wolnych chwilach rozwiązuje krzyżówki! Ale najważniejsze zadanie, zwłaszcza starszych Sióstr, to modlitwa. O, gdyby ludzie znali moc modlitwy! Ile łask można wyprosić u Pana Boga, zwłaszcza za wstawiennictwem Matki Bożej (Różaniec!) oraz świętych, nawet tych jeszcze nie kanonizowanych, jak nasza Założycielka, Luigia Tincani. Jako Sługa Boża (jest to tytuł, który przysługuje po otwarciu procesu beatyfikacyjnego) ma duże możliwości wstawiania się za nami (modlitwę o Jej wstawiennictwo można otrzymać od naszych Sióstr w Polsce); I etap Jej procesu beatyfikacyjnego na szczeblu diecezjalnym został już zakończony i czekamy teraz na cud za Jej wstawiennictwem - może to Ty właśnie przyczynisz się do tego?
Szczęść Boże! - Ola

niedziela, 26 października 2008

Prześladowania chrześcijan w Indiach

Bardzo jestem wdzięczna Gościowi Niedzielnemu, który w wydaniu dzisiejszym, czyli z 26 października 2008, poświęcił cztery strony problemowi prześladowania chrześcijan w Indiach. http://goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&art=1224691137&dzi=1104764436&katg=
Także Ojciec Święty Benedykt XVI w Modlitwie Anioł Pański mówił o tragicznej sytuacji naszych braci w tym wielkim kraju.
Nas ten problem dotyka tym bardziej, że w Unii mamy czterdzieści sióstr Hindusek i osiem wspólnot rozsianych w różnych stanach Indii. Miesiąc temu dostałam e-maila od siostry, z którą znam z okresu formacji w Rzymie. Bardzo prosiła o modlitwę i w załączniku przesłała pewną prezentację po angielsku. Przetlumaczylam ją i zapraszam Was do obejrzenia jej, a przede wszystkim do modlitwy...
http://docs.google.com/Presentation?id=dgvx5bw5_1hs8zhtgf
Siódmego października otrzymałyśmy e-maila, że sytuacja się uspokaja. Ale w ostatnich dniach z różnych stron dochodzą nas głosy, że prześladowani są też chrześcijanie w Kerala, Karnataka, Tamil Nadu i Andra Prades. Nasze siostry albo pochodzą z tych stanów, albo w nich mieszkają i apostołują. Nie mamy od nich wiadomości, więc modlimy się i prosimy Was o modlitwę za tych wszystkich, którzy za przynależność do Chrystusa płacą własną krwią, życiem w strachu czy utratą majątku. Niech ich Pan Bóg błogosławi.
Prosimy o podanie tych wiadomości dalej.
Sabina

niedziela, 12 października 2008

Początek roku szkolnego

13 października zaczynamy naukę!
Dlaczego tak późno? Dlatego że chodzi o Rzym (a więc jest tu inaczej niż w Polsce) i o uniwersytet kościelny, który ma własny kalendarz. A konkretnie chodzi o Papieski Uniwersytet św. Tomasza, zwany Angelicum, gdzie niektóre Misjonarki Szkoły zaczynają studia.
Są to
Magda (Polka) – pierwszy rok licencjatu z teologii oraz (równocześnie) roczne Studium Bibliotekoznawstwa
Robina (Pakistanka) pierwszy rok Instytutu Wyższej Kultury Religijnej (to jest praktycznie teologia, z tym że we Włoszech teologia nie jest uznana przez państwo, a te studia – owszem)
Emilia (Włoszka) i Jana (z Ukrainy) pierwszy rok filozofii.
Te z nas, które studiują w Rzymie, studiują na Angelicum – u dominikanów, bo w ten sposób studia teologiczne wprowadzają nas w duchowość dominikańską i łączą się z formacją, którą otrzymujemy we wspólnocie.

wtorek, 7 października 2008

Odmawiajcie codziennie Różaniec

Przeżywamy miesiąc październik poświęcony modlitwie różańcowej, a właśnie dzisiaj Kościół wspomina Matkę Bożą Różańcową. Dla nas, jak dla calego Zakonu dominikańskiego, jest to swięto, bo sw. Dominik i jego następcy od wieków propagują wielką moc tej modlitwy, przekonani o jej skutecznosci.

Modlitwa różańcowa jest nam szczególnie droga, odmawiamy ją codziennie, a wiele sióstr odmawia wszystkie częsci: w kaplicy, w tramwaju, po drodze do koscioła, zasypiając..., gdzie się tylko da.
Serdecznie zapraszam Was do pielęgnowania tej modlitwy. Posłużę sie tu słowami naszej założycielki, Luigii Tincani:

„Odmawiając Różaniec modlimy się słowami samego Jezusa:
Ojcze nasz;
słowami przekazanymi przez Boga archaniołowi Gabrielowi, by je zaniósł Maryi:
Raduj się, Pełna łaski;
słowami, którymi Bóg natchnął Elżbietę, która jako pierwsza rozpoznała w Maryi Matkę Zbawiciela:
Błogosławiona jesteś między niewiastami.
Różaniec jest hymnem miłości, który śpiewamy Matce Bożej. (...)
Jest bronią, z którą zwycięża się każde niebezpieczeństwo”.

Co ciekawe, dzisiejsze swięto ustanowił w 1571 roku papież Pius V, dominikanin, po przypisywanym orędownictwu Maryi zwycięstwie chrzescijańskiej floty nad muzułmanami pod Lepanto. Również zle duchy nie cierpią Różańca - w tym miejscu bardzo polecam artykul o mocy Rożańca zamieszczony w ostatnim "Gosciu Niedzielnym".

Niech Was Pan błogosławi, a Maryja strzeże. Wytrwajcie w Jego miłosci!
I nie zapomnijcie o różańcu!
Sabina

czwartek, 2 października 2008

Aniołowie Stróżowie

Dzisiaj jest święto Aniołów Stróżów. Z tej okazji chciałabym opowiedzieć, jak moja mama modli się do nich. Mówi tak (to wychodzi coś w rodzaju litanii):
Aniołowie Stróżowie moich dzieci, módlcie się za nimi.
Aniele Stróżu Magdy, módl się za nią
Aniele Stróżu Jasia, módl się za nim ... i tak dalej, to znaczy wymienia wszystkie swoje dzieci, synowe, wnuki i wzywa „do apelu” wszystkich naszych Aniołów Stróżów. Bardzo się ucieszyłam, gdy mi o tym powiedziała.

Magda

sobota, 20 września 2008

Po rekolekcjach


W niedzielę 14 września, w święto Podwyższenia Krzyża Świętego, zakończyły się w naszym domu krakowskim rekolekcje dla dziewcząt: "Maryja wzorem świadomie i dobrze przeżytej kobiecości". To był wspaniały czas w znakomitym towarzystwie, spędzony na słuchaniu konferencji (o delikatności, macierzyństwie duchowym, czystości, o "byciu perełką" i "stosowaniu kosmetyków najlepszej firmy", czyli made by Jesus), czas spędzony na wspólnej modlitwie i rozmowach przy stole, ale też na samotnym trwaniu przed Panem Jezusem eucharystycznym i żmudnym "wkopywaniu się w tekst Ewangelii", żeby na niej zbudować swój dom.

Myślę, że każda z nas wyszła z nich ubogacona. Osobiście chyba najsilniej przeżyłam adorację z nabożeństwem gestów, za które dziękuję księdzu rekolekcjoniście. Z naszej strony dziękujemy każdej z Was za zaangażowanie, a zwłaszcza Basi i Monice za oprawę muzyczną oraz Eli i drugiej Basi za zdjęcia, a wszystkim wytrwałym za drogocenną pomoc w kuchni. Zapewniamy Was o pamięci w modlitwie i zapraszamy do publicznego dzielenia się refleksjami!
Niech Was Pan błogosławi
Sabina

niedziela, 14 września 2008

Krzyż

14 września – święto Podwyższenia Krzyża Świętego. Historycznie łączy się ono z odnalezieniem relikwii krzyża przez św. Helenę, matkę cesarza Konstantyna (w IV wieku). Ale oczywiście nie chodzi tu tylko o wspominanie czynów pobożnej cesarzowej, ani też o wymiar materialny relikwii – cóż, jest to kawałek drzewa.
Wspominamy krzyż Jezusa, żeby wspominać Jego mękę - żeby wspominać Jego miłość i nasze zbawienie. A także aby się uczyć, jak przeżywać momenty cierpienia w naszym życiu.
Kiedyś na jakimś spotkaniu rozważałyśmy tekst z Ewangelii: „jeśli ktoś chce iść za Mną (mówi Jezus) niech weźmie krzyż swój…”. A to reakcja jednego z uczestników: „no jak to: że mam cierpieć, to ma być Dobra Nowina?” (bo „Ewangelia” to dosłownie „Dobra Nowina”).
Myślę, że miał rację. Bo to, że cierpimy to na pewno nie jest dobre – Bóg przecież chce naszego szczęścia, nie naszego cierpienia. I w dodatku to nie jest nawet nowina – ludzie wszystkich kultur i wszystkich czasów cierpieli i wiedzieli, że to jest część życia.
No więc czemu to znajduje się w Ewangelii? Czemu Jezus to mówi?
Dobra Nowina kryje się w pierwszej części zdania: iść za Jezusem. Bo cierpimy i tak, ale z naszym cierpieniem możemy iść za Jezusem i wtedy ono w jakiś tajemny sposób połączy się z cierpieniem Jezusa, dla zbawienia naszego i całego świata.
Magda

niedziela, 31 sierpnia 2008

Herb

Jak widać, zmienił się symbol widoczny w blogu. Przedtem był to herb dominikański, a teraz to herb naszego zgromadzenia.
W centrum znajduje się herb dominikański, którego kolory - czerń i biel - nawiązują do kolorów stroju dominikańskiego: białego habitu i czarnego płaszcza. Mają one oznaczać niewinność, której strzeże pokora.
Hasło "caritas veritatis" - umiłowanie prawdy - wyraża naszą duchowość; ona także jest wspólna dla całej rodziny dominikańskiej.
Specyficznym dodatkiem naszego zgromadzenia jest krąg otaczający herb: to cierniowa korona. Zdarzyło się kiedyś, że Jezus ukazał się św. Katarzynie trzymając w rękach dwie korony: jedną złotą, a drugą - cierniową.
Zapytał ją wtedy, którą koronę wybiera dla siebie, a ona odpowiedziała: Twoją, Panie Jezu!
Korona cierniowa w naszym herbie oznacza też wezwanie do radosnego przyjęcia cierpienia, nie ze względu na samo cierpienie, ale ze względu na miłość do Jezusa cierpiącego, ze względu na pragnienie bycia z Nim.
Misjonarki Szkoły

czwartek, 28 sierpnia 2008

84 urodziny

Czyje? Nasze! Bo właśnie 84 lat temu, 28 sierpnia 1924 pierwsze siostry złożyły śluby zakonne, i od tego momentu liczy się nasza oficjalna historia. Ale oczywiście wszystko zaczęło się wcześniej; już od roku grupa sióstr mieszkała razem, w starym klasztorze w Gubbio. Żeby realizować nasze powołanie, żeby zarabiać na życie i żeby nie przedstawiać się jako wspólnota zakonna, prowadziły liceum i internat.
Było to dla nich ważne doświadczenie: życie we wspólnocie, ze wszystkimi radościami i wszystkimi problemami, jakie niesie ono ze sobą.
Nie wszystkie, które zaczęły, dotrwały; był to naturalny proces rozpoznawania powołania. Ale i one mają swoją część w naszej historii.
Magda


Ex-klasztor dominkanów w Gubbio - pierwszy dom Unii św. Katarzyny ze Sieny

poniedziałek, 25 sierpnia 2008

Pielgrzymka



Nauczycielska pielgrzymka „Warsztaty w drodze” jest to jedna z wielu pielgrzymek, które w sierpniu tradycyjnie wędrują do Częstochowy, pod wieloma względami nietypowa.
Jest to pielgrzymka nauczycieli, a więc w programie są nie tylko modlitwy, śpiewy i konferencje o charakterze religijnym, ale też wykłady dotyczące problemów pedagogicznych, zawodowych, kulturalnych.
Od kilku lat my – Misjonarki Szkoły – uczestniczymy w Warsztatach. W tym roku byłam sama, i to nie na całej pielgrzymce (Warsztaty wyruszają z Zielonej Góry 1 sierpnia; ja dotarłam 6 sierpnia, do Trzebnicy).

Dlaczego chętnie w nich uczestniczę?
Zawsze lubiłam pielgrzymki, (po raz pierwszy szłam w pielgrzymce krakowskiej, kiedy miałam 13 lat); wysiłek fizyczny, zmęczenie w jakiś sposób pomaga na poznanie siebie, niemalże wymusza proszenie o pomoc Boga i bliźnich – a to nie jest łatwe. W dodatku pielgrzymka nauczycieli pozwala mi spotkać wierzących nauczycieli, którzy się starają łączyć wiarę i pracę, a to jest bardzo ważne. W dodatku są to ludzie bardzo mili, dowcipni i serdeczni...
Tematem tegorocznych Warsztatów było „Prawda o człowieku wyzwaniem dla polskiej szkoły”. Chciałam, jak co roku, przygotować jakiś referat, ale ponieważ studiuję w Rzymie, niewiele wiem o polskiej szkole... dlatego skupiłam się na pierwszej części tematu: prawda o człowieku.
Mój temat brzmiał: „Bohater Boskiej Komedii – człowiek, który szuka miłości”, bo wydawało mi się, że to właśnie może być wyrażać prawdę o człowieku.
Dla ewentualnych zainteresowanych (aktualnych lub przyszłych nauczycieli) podaję adres strony Warsztatów: http://www.warsztatywd.yoyo.pl/
Magda

niedziela, 17 sierpnia 2008

Pełna wrażeń i sił!



Po czterech tygodniach spędzonych w Rzymie wracam do mojej wspólnoty krakowskiej.

Zabieram ze sobą doświadczenie wspaniałych rekolekcji ośmiodniowych i radości życia wspólnotowego, które będą moim zapasem duchowej benzyny na cały kolejny rok.
Muszę Wam powiedzieć, że jak patrzę na moje siostry, to każdej z nich postawiłbym świeczkę i tabliczkę z napisem: "Święta... , módl się za nami". Taka świętość zwyczajna, polegająca na robieniu z miłością tego, co trzeba lub można zrobić, bez zwracania uwagi na własne bolączki, dolegliwości i trudności. Pan Bóg jest wielki i daje potrzebne łaski temu, kto o nie prosi i stara się je wykorzystać.

Wczoraj podczas rekreacji bardzo się uśmiałyśmy, siostry opowiadały o różnych śmiesznych sytuacjach,jakie im się przytrafiły w życiu (Jedna opowiadała, że pewnego dnia we dwie chodziły po mieście załatwiając różne sprawy. Padało jak z cebra. Były już bardzo zmęczone i głodne, zaszły do pizzerii i zjadły po kawałku pizzy. Ale ludzie w pizzerii tak dziwnie im się przyglądali..., parzyły na siebie nawzajem nie wiedząc o co chodzi. Zapłaciły i skierowały się do wyjścia. Chciały otworzyć parasol... i dopiero wtedy zorientowały się, że wchodząc do środka zapomniały go zamknąć, więc zjadły pizzę w pizzerii pod otwartym parasolem!).
To też jest życie wspólnotowe: umieć się podzielić tym, co wartościowe i co sprawia radość.
Sabina

Trzy miesiące po ślubach...

Dzięki Ci, Magdo, za "wywołanie mnie do tablicy"!
I najlepsze życzenia w dniu Twego Patrona, św. Jacka - aby Duch Święty prowadził Cię swoimi drogami ku szczęściu wiecznemu poprzez meandry współczesnego świata. Cieszę się, że to właśnie Ciebie Nasz Pan wybrał sobie na moją Siostrę (moja "rodzona" też jest Siostrą... choć nie w naszym Zgromadzeniu). W trzy miesiące po moich ślubach wieczystych mogę stwierdzić, że wydarzenie to zupełnie zmieniło moje życie, a może raczej mój "stosunek do życia"...
A propos "wspólnoty międzynarodowej" - trudne to, ale jakże "rozwijające"! Nowicjat przebyłam w towarzystwie 3 Pakistanek (3:1), a Probandat (przygotowanie do ślubów wieczystych)
z dwoma Hinduskami (2:1) - zupełnie różne kultury, ale od każdego można się czegoś nauczyć.
W krajach tych chrześcijanie należą do mniejszości, za to swoją wiarę traktują bardzo "na serio";
a czy u nas często się zdarza, by ojciec codziennie wieczorem zbierał wszystkich członków swojej rodziny (od najmniejszego do najstarszego), by wspólnie odmówić Różaniec?
A przecież tysiącletnie korzenie naszej państwowości są ściśle związane z chrześcijańskimi...
Szczęść Boże! - Ola

niedziela, 3 sierpnia 2008

Więcej na nasz temat przeczytasz...

Zapytano mnie, gdzie jeszcze w Internecie można o nas poczytać.

http://dominikanie.pl/kontakt/unia-sw-katarzyny-ze-sieny-misjonarek-szkoly/ 
http://www.zakony.pl/
http://www.zakon.katolik.pl/

I oczywiście będą kolejne posty w blogu.

Na dziś będę kończyć. Życzę owocnej lektury.
Niech Was Pan błogosławi!
Sabina

Zapraszamy na rekolekcje



"MARYJA WZOREM ŚWIADOMIE I DOBRZE PRZEŻYTEJ KOBIECOŚCI"
Delikatność, czystość, macierzyństwo (też duchowe) ...

Kraków: 12-14 września 2008
(początek w piątek o 18.00, koniec w niedzielę ok. 15.00)

Msza święta i konferencje, wspólna modlitwa brewiarzowa,
adoracja Najświętszego Sakramentu,
"nabożeństwo gestów",
czas na osobistą modlitwę i rozmowę z siostrami...

Zabierz ze sobą
Pismo św., brewiarz (jeśli masz),
śpiwór lub pościel,
obuwie na zmianę
oraz dobrowolną ofiarę.

Prosimy o wcześniejszy kontakt.
Misjonarki Szkoły ul. ks. F. Machaya 24
(na Osiedlu Zarzecze, blisko Klubu sportowego Bronowianka)
30-135 Kraków
tel. (12) 63 663 77
misjonarkiszkoly2@wp.pl

piątek, 25 lipca 2008

Wspólnota międzynarodowa


Ostatnio Sabina zacytowała pytanie, z którego najpierw się śmiałyśmy, ale potem uznałam je za interesujące; pytanie to brzmiało: „Czy to nie jest trudne, żyć we wspólnocie wielonarodowościowej?”.

Dlaczego się śmiałyśmy? Może dlatego, że jest to jedna z rzeczy tak oczywistych, że wydaje się, że nie ma się nad czym zastanawiać. No bo nasze Zgromadzenie powstało we Włoszech, ale potem się rozprzestrzeniło, tak że są wśród nas Włoszki, Hinduski, Pakistanki i Polki a z drugiej strony jest na tyle małe, że znamy się prawie wszystkie i wspólnoty o mieszanej narodowości stanowią raczej regułę, niż wyjątek.


Kiedy później zaczęłam się nad tym zastanawiać, przypomniałam sobie swoje myśli na początku życia zakonnego. Wspólnota sióstr, które poznałam, i do których miałam się przyłączyć, składała się z trzech Włoszek i trzech Polek; ale nie to sprawiało trudności; trudne wydawało mi się życie wspólne jako takie, niezależnie od składu narodowościowego (i muszę stwierdzić, że miałam rację). Trudności w porozumiewaniu się, w życiu razem nie zależą od czyjejś narodowości: spotkałam Polki, z którymi łatwo mi się dogadać i Polki, z którymi jest mi trudniej; to samo dotyczy sióstr wszystkich innych narodowości.


W pewnym momencie byłam we wspólnocie, w której byłyśmy we trzy: dwie Włoszki i ja, Polka. Wtedy to postanowiłam, że nie będę zastanawiać się nad narodowością swoją i moich sióstr, bo gdybym to robiła, stworzyłabym barierę nieprzekraczalną: „one” i ja. A w dodatku narodowość jest faktem, którego nie można zmienić i który nie zależy od nikogo; więc gdybym stwierdziła, że „z tą siostrą mam trudności, bo ona jest innej narodowości niż ja” – to by oznaczało rezygnację z odpowiedzialności, ze starań, z wysiłku – a tego nie chciałam.


Różnice narodowości istnieją, czasem są interesujące, czasem trudne, a czasem ... użyteczne, bo przypominają nam, że wspólnota zakonna nie opiera się tylko na podobieństwie osób, upodobań, kultury, zainteresowań, ideałów... ale że jest to dzieło Boga; Bóg nas wybrał, dając nam to samo powołanie – i to jest ważniejsze niż jakiekolwiek różnice.
Magda
(trzy Misjonarki Szkoły: Hinduska Sheeja, Polka Ola i Pakistanka Rubina)

wtorek, 22 lipca 2008

Witajcie!


Witamy serdecznie wszystkich poszukiwaczy ciekawych blogów! Mamy nadzieję, że ten Was zainteresuje.

Tworzy go grupa osób trochę "nieprzeciętnych": młodych (?) i dynamicznych, ale i zakochanych w Panu Bogu do tego stopnia, że poświęciły Mu całe życie poprzez konsekrację zakonną w zgromadzeniu dominikańskim.

Zapraszamy do lektury i dyskusji.
MS

P. S. Kto chce nas poznać osobiście, niech się odezwie :)

Unia św. Katarzyny ze Sieny - Misjonarki Szkoły
al. Kraśnicka 58
20-718 Lublin
tel./fax: (81) 525 30 98
misjonarki.szkoly@wp.pl
lub:
Unia św. Katarzyny ze Sieny - Misjonarki Szkoły
ul. ks. F. Machaya 24
30-135 Kraków
tel. (12) 63 663 77